Przypomnijmy, że sytuacja miała miejsce podczas sesji sejmiku 27 maja 2025 roku. Klub radnych PiS wniósł wtedy projekt „Stanowiska Sejmiku wzywającego rząd Polski do jednostronnego wypowiedzenia Paktu migracyjnego, obrony granic tak wschodniej jak i zachodniej przed napływem nielegalnych migrantów i zaniechania budowy na terenie WiM Centrów Integracji Cudzoziemców”.
Na sali pojawił się także europarlamentarzysta z ramienia PiS, Maciej Wąsik oraz grupa osób, która sprzeciwiała się wprowadzeniu planowanej polityki migracyjnej, wśród których był także Mieczysław Świstak.
Zebrani posiadali transparenty, m.in. z napisem „Czyja ma być Polska? Chcesz ich u siebie?”. Przewodniczący sejmiku, Bogdan Bartnicki (PSL) żądał zwinięcia transparentów i początkowo nie chciał dopuścić do głosu Wąsika. Wywołało to krzyki i dyskusje, która z czasem eskalowała. Jednym z punktów spornych był - wtedy jeden z kandydatów w wyborach - a dziś prezydent, Karol Nawrocki.

Obrady przerwano, a na sali pojawiło się 7 policjantów. Grupa demonstrantów została spisana, a Mieczysława Świstaka – jak twierdzi, jako jedynego – ukarano mandatem w wysokości 300 zł za zakłócanie porządku dziennego. Następnie, po wznowieniu sesji, protestujących wyproszono z obrad. Była to pierwsza sytuacja, gdzie podczas sesji sejmiku województwa interweniowała policja.
Jak podał portal "Debata", zawiadomienie na policję miał złożyć Wojciech Wasilewski, asystent społeczny posłanki z okręgu elbląskiego z ramienia Koalicji Obywatelskiej, Elżbiety Gellert.
Świstak postanowił zwrócić się do sądu, ponieważ uważał zastosowaną karę za niesłuszną.
Obecni w sądzie przedstawiciele PiS, którzy wspierali działania Świstaka tłumaczą, że podczas wczorajszej rozprawy odtworzono nagranie z wydarzenia. Sędzia, Anna Pałasz stwierdziła na podstawie zapisu wideo oraz zeznań świadków, że Mieczysław Świstak nie krzyczał i nie zakłócał porządku. Dodatkowo, jej zdaniem, przewodniczący nie zapanował nad sytuacją. Mandat nałożony na działacza PiS uchylono. Jak twierdzi uniewinniony, mógł wyróżniać się z tłumu koszulką z wizerunkiem „Inki” (Danuty Siedzikówny) i rotmistrza, Witolda Pileckiego, co zwróciło uwagę Bartnickiego.
Mieczysława Świstaka wspierało lokalne środowisko Prawa i Sprawiedliwości. W sprawę zaangażowali się m.in. wojewódzcy radni, Paweł Warot oraz Piotr Soćko.
- Sprawiedliwość zwyciężyła – stwierdził Soćko na swoich mediach społecznościowych. - To pokazuje, jak ważne jest, aby w trudnych momentach nie bać się stanąć po stronie prawdy.
Podobne stanowisko przedstawił Paweł Warot.
* * *
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: "Porodówka to nie luksus". Radni wojewódzcy z ramienia PiS krytykują zarządzanie środkami publicznymi
* * *
- Myślę, że możemy jeszcze liczyć na sprawiedliwość w Polsce. Uważam, że policja jest przeznaczona do bardziej odpowiedzialnych i ważnych zadań, a nie do tłumienia osób, które uczestniczą w obradach sejmiku. To po prostu hańba – odpowiedział na pytanie portalu Olsztyn.com.pl.

Stwierdził również, że bronić należy każdego, zwłaszcza patriotę, który "dopomina się prawdy i walczy o Polskę".
- Mam nadzieję, że nigdy więcej, żaden "nadgorliwiec" nie sprowadzi policji na obrady sejmiku bez istotnego powodu – skomentowała sprawę radna wojewódzka, Bożenna Ulewicz na swoich mediach społecznościowych. - Mieszkańcy województwa mają prawo dać wyraz niezadowoleniu, gdy dzieją się rzeczy niepokojące, zagrażające bezpieczeństwu regionu. Nikt nie ma prawa tego kwestionować.











Komentarze (1)
Dodaj swój komentarz