Historia. Rzecz o olsztyńskich krzyżach

Historia. Rzecz o olsztyńskich krzyżach
Historia olsztyńskich krzyży
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl (wszystkie)

Warmia to kraina gdzie życie do dziś toczy się w cieniu gotyckich kościołów oraz w kręgu barokowych sanktuariów. Najbardziej charakterystycznym elementem, niemalże pieczęcią warmińską są kapliczki. Pomiędzy nimi, ale zdecydowanie w tle stoją krzyże. Część z nich ma w sobie ukrytą historię, znaną jedynie nielicznym. Nie inaczej jest z olsztyńskimi krzyżami, które są o tyle zajmujące, że na dokładkę wędrują. Pisze o tym olsztyński przewodnik i miłośnik historii lokalnej, Andrzej Bobrowicz.

Swoją wędrówkę olsztyńskie krzyże rozpoczęły w 1936 roku. Stojącą przy Remontemarkt, dzisiejszym placu Roosevelta, figurą Chrystusa Upadającego pod Krzyżem, zwaną potocznie Bożą Męką zainteresowały się hitlerowskie władze Olsztyna. XVIII-wieczny Chrystus dźwigający krzyż nie był tu w centrum zainteresowania, NDSAP bardziej zajmował polski napis „Idź za mną” umieszczony na cokole. Skoro jednak nadarzyła się okazja, postanowiono upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Rada Miejska postanowiła przetransportować figurę na peryferie rozrastającego się miasta. Murowany cokół rozebrano, a zdemontowaną figurę, zgodnie z planem przeniesiono na skraj miasta, na skrzyżowanie dróg do Ostródy i Kortowa, gdzie stoi po dziś dzień. Metalowy płotek okalający figurę gdzieś przepadł, w zawierusze dziejów. Przenosiny figury to jeden z trwałych wkładów NDSAP do historii miasta. Czy ktoś dziś pomyślałby o likwidacji tego hitlerowskiego zarządzenia i powrót Chrystusa do ogródka Mc Donald’s?

Po II wojnie światowej przydrożne krzyże stały się kłopotliwe dla nowej socjalistycznej wizji państwa polskiego. Zgodnie z przyjętą wizją państwa ludowego, nie było w nim miejsca na akcenty religijne, szczególnie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Nie usuwano ich jednak z przestrzeni miejskiej dopóki nie zaistniała taka konieczność, ale gdy nadarzała się okazja, czyniono to niemal hurtowo. W 1967 r. I Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej tow. Władysław Gomułka, przyjechał do Olsztyna, aby otworzyć Olsztyńskie Zakłady Opon Samochodowych. Władze uznały, że nie wypada aby „Towarzysz Wiesław” przejeżdżał obok przydrożnych krzyży, więc z trasy jego przejazdu postanowiono pousuwać te zbędne ideologicznie elementy. Ponieważ od strony Warszawy jedyny wjazd do miasta prowadził dzisiejszą al. „starą” Warszawską na pierwszy ogień poszedł XIX-wieczny metalowy Cholera-Kreuz, pamiątka po szalejącej przez lata epidemii. Osadzony na ceglanym cokole stał tam od 1886 r. Doceniono na szczęście wartość artystyczną krzyża i zamiast go zniszczyć, przeniesiono do ogródka przy Kaplicy Jerozolimskiej, gdzie dziś możemy go oglądać. Dalej widnieje na nim suplikacja „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, zachowaj nas Panie”. Krzyż ten opieką objął sam biskup olsztyński Józef Drzazga. Dziś wypada sobie życzyć, abyśmy nie doczekali się podobnej pamiątki po obecnej epidemii, ta poprzednia trwała 35 lat.

W Olsztynie znajduje się jeszcze jeden krzyż, który jest pamiątką po cholerze. Stoi na Wzgórzu Soja na samym początku al. Wojska Polskiego sąsiadując z polskokatolickim kościołem Matki Bożej Wniebowziętej oraz cmentarzem św. Jakuba. Ten wspaniale zachowany krzyż z datą 1886 i pięknie zaznaczonym motywem serca, z którego wyrasta krucyfiks, wędrował dwukrotnie, choć niedaleko. Kościół polskokatolicki kiedyś był jedynie kaplicą cmentarną, potem pracownią artysty-rzeźbiarza Bolesława Marshalla, by wreszcie w 1965 r. przyjąć w swoje progi obecnych gospodarzy. Do wnętrza tej kaplicy w pewnym momencie wstawiono właśnie ten krzyż, ustawiając go po lewej stronie przy prezbiterium. Tam, nienarażony bezpośrednio na zmienne warunki pogodowe, stał aż do ostatnich lat XX w., kiedy ponownie wystawiono go przed kościół. Dziś znów jest ogólnodostępny dla każdego przechodnia, choć stojąc na wzniesieniu, w cieniu kościoła i cmentarza, niekoniecznie jest widoczny. Warto mu się przyjrzeć z uwagi na skromną, acz efektowną ornamentykę.

Powróćmy jednak do wielkiego święta jakim było otwarcie OZOS-u. Droga przejazdu tow. Gomułki wiodła jednak w przeciwną stronę. Dwa kolejne krzyże także uznano za przeszkadzające. Przy ówczesnej al. Zwycięstwa stał metalowy krzyż z datą 1885 i niemieckim napisem Kth. Gemeinde Allenstein. Oznaczał on granicę katolickiej parafii św. Jakuba, mieszkający za tym krzyżem należeli już do parafii w Klebarku Wielkim. Ten krzyż także usunięto lecz tym razem polecono go zniszczyć. Drogowcy, którzy usuwali ten obalony krzyż, odnieśli go potajemnie do magazynu cmentarnego. Dzięki staraniom księdza Jana Romejki z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, uzyskano zgodę na jego powtórne ustawienie. Druga wędrówka tego krzyża zakończyła się także w innym miejscu niż mu przeznaczono. Dziś ukrywa się wśród zadrzewienia na skarpie przy ul. Wincentego Pstrowskiego. Miejsce jego ustawienia jest dość trafne, w momencie pierwotnego wznoszenia tego krzyża, rzeczywiście tam już nie było zabudowy miejskiej Olsztyna.

Los trzeciego usuniętego w 1967 r. krzyża jest najbardziej dramatyczny. Uważnego przechodnia spacerującego dziś wokół kościoła NSPJ musi zastanawiać fakt iż od północnej strony stoją obok siebie dwa krzyże. Pierwszy z nich bliżej ściany kościoła to krzyż misyjny, jakich wiele nie tylko przy olsztyńskich kościołach, zaś kilka metrów bliżej ul. Mickiewicza znajduje się metalowy czarny krzyż, kolejny krzyż „wędrowniczek”. Metalowy krzyż, który jest symbolem czasów prześladowań i profanacji, nie zdradza swoim wyglądem ani bezpośrednim otoczeniem swojej historii. Nie jest on tak wiekowy jak poprzednio wymienione, pochodzi z 1967 r. Jego poprzednik stał początkowo na polu, które wkrótce przeistoczyło się w skrzyżowanie ulic Kołobrzeskiej i Jacka Soplicy, aż do wspominanej już wizyty gospodarskiej Gomułki. W nocy 12/13 maja 1967 r. drewniany krzyż z rzeźbioną figurką sprofanowano i pocięto. Skargę na decyzję władz złożył w Prezydium Rady Narodowej biskup Józef Drzazga. W końcu maja parafianie postawili ponownie w tym miejscu krzyż, tym razem już metalowy. Został on także usunięty, tym razem już nie pod osłoną nocy, ale jawnie, w przedpołudnie 1 lipca 1967 r. Tym razem krzyża nie przepiłowano, ale odstawiono go do magazynu cmentarnego. W olsztyńskich kościołach zarządzono modlitwy przebłagalne za profanację krzyży. Do wiernych biskup Drzazga wystosował natomiast list pasterski w którym napisał: „W tego rodzaju postępowaniu widzimy przejaw nieliczenia się z uczuciami religijnymi wiernych. Jeżeli zaś weźmiemy pod uwagę usunięte w tym roku w naszym mieście krzyże przy ul. Kołobrzeskiej i al. Zwycięstwa – to w fakcie przeniesienia krzyża z al. Warszawskiej dostrzegamy wyraz tej akcji, która przed laty usunęła krzyże z budynków szkolnych. Dla nas krzyż jest symbolem zbawienia, drogowskazem życia i umocnieniem w wierze. Dlatego otoczymy istniejące w naszym mieście i w naszych domach krzyże tym większą miłością i opieką”. Kuria Biskupia skierowała zawiadomienie o przestępstwie do Prokuratury Rejonowej. Determinacja władz kościelnych pozwoliła na ustawienie krzyża z ul. Kołobrzeskiej na terenie przykościelnym parafii NSPJ. I tak odtąd stoją przy sobie w zaskakującej konfiguracji dwa krzyże.

Następnym chronologicznie wędrującym krzyżem jest krzyż z Olsztyńskich Zakładów Graficznych im. Seweryna Pieniężnego. W 1981 r. Polska Rzeczpospolita Ludowa przeżywała falę strajków i masowego przystępowania ludu pracującego do „Solidarności”. Na przełomie sierpnia i września 1981 r. zastrajkowali drukarze ogłaszając w dniu 17 sierpnia 1981 r. „Dni bez prasy”. Drukarze odmówili drukowania „Gazety Olsztyńskiej”, w proteście przeciwko przekłamaniom i nieprawdzie, podawanej przez władze państwowe. Strajkujących poparł Kościół, księża przybywali do zakładu i odprawiali mszę. Mszę przy krzyżu, który został wykonany przez załogę, odprawiano codziennie. Krzyż zatknięto na udekorowanej bramie. Strajk trwał 19 dni i był najdłuższym strajkiem w Polsce w okresie pierwszej „Solidarności”. Po zakończeniu strajku krzyż został przeniesiony z bramy i zawieszony na ścianie budynku. Raził on władze i propartyjne kierownictwo drukarni, ale mimo prób usunięcia ciągle wisiał. Z czasem zaczęła się zacierać pamięć o jego roli. Niespodziewanie zniknął latem 2011 r. Na szczęście tylko na krótko w celach konserwacji przed 30 rocznicą strajku, po czym powrócił na swoje miejsce.

Ostatni krzyż jest największy i najcięższy. Liczy sobie 17, 5 metra i waży 4 tony. Jego biało-niebieski korpus góruje nad Parkiem Janusza Kusocińskiego od 21 lat. Został wykonany dla papieża Jana Pawła II, jako główny element ołtarza mszy polowej z dnia 6 czerwca 1991 r. Ołtarz ustawiono w narożniku jednego z dwóch bocznych boisk OKS Stomil. Krzyż wykonany został przez Wojskowy Zakład Remontowo Budowlany w Olsztynie a projektantem tego krzyża był Hipolit Trentowski z Olsztyna. Początkowo zaplanowano 25-metrowy krzyż ale ostatecznie go obniżono z uwagi na grząski grunt. Szkielet krzyża stanowią metalowe rury, przestrzenie pomiędzy nimi wypełniono metalowymi płytami. Mimo swojej wielkości jest relatywnie lekki. Po mszy rozebrano ołtarz, schody ołtarzowe posługiwały jeszcze kilka lat jako trybunka bocznego boiska Stomilu, a ołtarz i mównica powróciły do miasta, w którym zostały wykonane i do dziś codziennie odprawiane są na nim msze święte. Można je oglądać w kościele św. Jana Chrzciciela w Lubawie. Krzyż zaś przewędrował tylko niecałe 200 metrów, opuszczając teren stadionu. Dziś stoi w Parku im. Janusza Kusocińskiego, przy jednej z alejek, nieopodal specjalnych kamieni pamiątkowych Jana Pawła II, ustawionych w 2006 r. na pamiątkę 15 rocznicy mszy papieskiej. Tym razem przeniesienie go nie było spowodowane represjami, ale tylko praktycznymi wymogami.

Olsztyńskie krzyże wędrują, czasem daleko, czasem blisko, ale jakoś nie mogą wystać w pierwotnym miejscu usytuowania. Krzyże jednak nie same podróżują, przenoszą je ludzie i nie zawsze były to translokacje w lepsze miejsce. Epoka niszczenia tej małej architektury na szczęście już się skończyła.

Andrzej Bobrowicz

Tekst: Andrzej Bobrowicz - przewodnik terenowy po woj. warmińsko-mazurskim. Jako przewodnik pracuje z turystami na wycieczkach autokarowych, kolejowych, rajdach pieszych, rajdach rowerowych i spływach kajakowych. Historyk, absolwent UWM Olsztyn, członek PTTK. Przewodniczący Samorządu Przewodnickiego PTTK woj. warmińsko-mazurskiego. Kierownik i wykładowca na kursach przewodnickich organizowanych przez PTTK.  Posiadacz licznych odznak turystycznych, autor artykułów, opracowań i przewodników turystycznych. Członek Krajowego Komitetu Naukowego Cittaslow.

Zdjęcia: Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

Andrzej Bobrowicz (fot. archiwum prywatne)

Komentarze (3)

Dodaj swój komentarz

  • Szatanbratboga 2020-08-06 01:46:55 5.184.*.*
    Będzie na czym wieszać flagi . Więcej drzew a nie krzyżami się podniecacie. Mało cmentarzy, ścian w szkołach, szpitalach, urzędach .... Wszystko już ukrzyżowaliscie , więc czas Apokalipsy tuż tuż .
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • Olsztyn 2020-08-03 06:48:41 37.47.*.*
    Smutna historia. Walka z Krzyżem jest od wielu lat i trwa do dziś.
    Odpowiedz Oceń: 5 1 Zgłoś treść
  • Me 2020-08-02 22:12:54 188.146.*.*
    Nareszcie naprawdę ciekawy i warty przeczytania artykuł zamiast nic nie wnoszących sensacji. Dziękuję. Z chęcią przeczytam więcej takich materiałów.
    Odpowiedz Oceń: 11 1 Zgłoś treść