Przed olsztyńskim magistratem zebrała się pokaźna grupa protestujących licząca ok. 300 osób. Uczestnicy byli licznie zaopatrzeni w transparenty z hasłami np. "Dzikie zapędy Olsztyna. Granice to nie żart", "Współpraca zamiast podziału", "Jaroty to nie huba" czy "Stop rozbiorowi". Wielu z zebranych było również ubranych w koszulki "I <3 Stawiguda" czy "Nie jestem hubą".
Hasło protestu to odniesienie do słów włodarza Olsztyna, który nazwał gminy Stawiguda i Dywity "hubą na drzewie" w swoim filmie na mediach społecznościowych. Przypomnijmy, iż huba to rodzaj grzyba nadrzewnego. Wyrasta na pniach lub gałęziach drzew.
- Huba żyje tak długo, dopóki drzewo, na którym ona się rozwija, jest zdrowe. Jeżeli ono w końcu umrze, to umrze też cały ekosystem – tłumaczył metaforę Robert Szewczyk.
* * *
Przeczytaj również: Historyczne spotkanie w olsztyńskim ratuszu. Czterech prezydentów popiera zmianę granic Olsztyna
* * *
Włodarze sąsiednich gmin oraz ich mieszkańcy odebrali nazwanie ich "hubą" jako zniewagę. Wójt gminy Stawiguda w rozmowie w studiu wideo Olsztyn.com.pl określił je jako krzywdzące.
- Konfliktowanie, antagonizowanie mieszkańców regionu jest bardzo złe – stwierdził wójt.
I dodał: - Nie czuję się pasożytem, wjeżdżając do miasta.
Przypomnijmy również, że rada gminy Stawiguda jednogłośnie opowiedziała się przeciw przyłączeniu terenów Stawigudy do granic administracyjnych Olsztyna.

W centrum zdjęcia: starosta olsztyński - Andrzej Abako (z lewej) i wójt gminy Stawiguda - Michał Kontraktowicz
Jak wskazuje frekwencja na proteście oraz hasła na transparentach – podobnego zdania są mieszkańcy podolsztyńskich gmin.
- Jestem dumny z tego, co mieszkańcy robią. Ta inicjatywa oddolna, która mówi o tym, że mamy protestować, chcemy protestować, jedziemy przed ratusz po to, żeby pokazać, że nie chcemy być w Olsztynie, to jest bardzo wzruszające – komentował atmosferę podczas protestu na prośbę portalu Olsztyn.com.pl Michał Kontraktowicz. - Wiele lat pracowaliśmy na to, żeby zbudować odpowiednią strukturę, zaangażowaną społeczność, która będzie przejmowała się losem swojej gminy.
Zapytaliśmy również jedną z uczestniczek protestu i mieszkankę gminy Stawiguda, dlaczego nie chce administracyjnie "mieszkać w Olsztynie".
- Widząc politykę włodarzy Olsztyna, tak naprawdę wiemy, że mimo przejęcia tej ziemi, to i tak one zostaną zaprzepaszczone – powiedziała uczestniczka protestu.

I kontynuowała: - Przez tyle lat włodarze Olsztyna nie zrobili – według mojego zdania - nic pozytywnego w Olsztynie, nic co by rozwijało tutaj miejsca pracy dla ludzi. Także będzie to zmarnowana ziemia, a w gminie Stawiguda naprawdę proszę wierzyć, że pracują ludzie z głową, którzy pracują na rzecz i wspólnot, i rozwijają tą gminę.
Podczas protestu pojawili się również inni okoliczni samorządowcy, m.in. starosta olsztyński, Andrzej Abako. Porównał aktualnie panujący konflikt w sprawie granic do polskiej komedii – filmu "Sami Swoi".

- W trylogii związanej z Kargulami i Pawlakami za trzy palce ludzie musieli uciekać do Ameryki – mówił Abako. - Nie chciałbym, żeby mieszkańcy uciekali do naszej Ameryki, oczywiście pod Olsztynkiem, czy też do naszej Rusi w Stawigudzie.
Apelował do samorządowców: - Rozwój to jest współpraca i myślenie w dobrym i tym samym kierunku.
Jak mówiła wójt gminy Dywity, Agnieszka Sakowska-Hrywniak, nie chodzi jedynie o zmianę granic administracyjnych.

Z mikrofonem wójt gminy Dywity
- Chce się nam i naszym mieszkańcom odebrać coś więcej. Naszą tożsamość, naszą historię, nasze więzi społeczne. Chce się je po prostu rozerwać. Przy tym wszystkim, co się dzieje za naszą wschodnią granicą, antagonistyczne myśli i chęci Olsztyna są dla mnie i dla moich mieszkańców wręcz niepojęte – przemawiała wójt gminy Dywity.
I dodała: - Chcemy pokazać, że stanowimy jedną wielką rodzinę. Rodzinę aglomeracji olsztyńskiej.

Zdaniem Agnieszki Sakowskiej-Hrywniak, nie powinno być tak, że to olsztyńscy radni będą decydować o mieszkańcach i przyszłości sąsiednich gmin.
Swojego wsparcia protestującym udzielili również Teresa Chrostowska, wójt gminy Purda i Jacek Jatkiewicz, wójt gminy Jonkowo.
- Rok temu przeżywaliśmy dokładnie to samo - 7,5 miesiąca stresu, walki, wyjazdów, spotkań wszystkiego. Ale z sukcesem – przemawiała wójt gminy Purda. - Każdy ma prawo mieszkać tam, gdzie je wybierze.

W środku wójt gminy Purda
I dodała: - Mieszkańcy Olsztyna już przyjeżdżają do gminy Purda wyrabiać dowody osobiste. Dzwonią, mówią: "u was jest spokój, jest przyjemnie". Nie chcą stać w kolejkach w Olsztynie. Przyjeżdżają na wieś, mają prawo wyboru.
- Przez ostatnią dekadę Olsztyn uzyskał z różnych źródeł finansowania ponad 2 mld zł przy współpracy samorządów, itp. na rozwój naszej stolicy - na tramwaje, na nowoczesną "Uranię", na to, z czego cała społeczność Warmii i Mazur, może korzystać – zaznaczał Andrzej Abako.

W centrum zdjęcia starosta olsztyński wśród protestujących
I kontynuował: - Nie przyjeżdżamy dlatego, że Olsztyn coś wybudował. To zostało wybudowane za nasze pieniądze - za pieniądze marszałka czy z Unii Europejskiej. To nie są pieniądze Olsztyna.

Wójt gminy Jonkowo
- Dzisiaj wy, a jutro my. Nie możemy tak rozmawiać - poparł protest Jacek Jatkiewicz, wójt gminy Jonkowo. - Dlaczego my w ramach sześciu gmin Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego potrafimy się dogadać? Bo my potrafimy się porozumieć.
Samorządowcy podkreślali, że kochają Olsztyn i chcą, by był silny, ale nie kosztem ich terenów.

Jak przekazał wójt gminy Stawiguda, podczas minionego weekendu udało się zebrać ok. 5 tys. podpisów mieszkańców przeciwko przyłączeniu terenów gminy Stawiguda do Olsztyna.
- Chcemy wysłać jasny sygnał do władz Olsztyna, do władz regionu, jak również do rządu - żeby nie zostawili nas samych, żebyśmy my decydowali o tym, gdzie i jak chcemy żyć – mówił Michał Kontraktowicz.

Z kolei zastępczyni wójta gminy Stawiguda, Magdalena Matracka podkreślała, jakie znaczenie mają plany Olsztyna dla Stawigudy.
- Olsztyn nie tylko chce przejąć z naszych terenów powierzchnię, nie tylko Bartążek, Bartąg, Jaroty i część Tomaszkowa, ale też 7 600 naszych mieszkańców, czyli ich 56% – podała zastępczyni wójta.

Przedstawiciele gminy Stawiguda i Dywity pojawili się podczas sesji rady miasta. Nie mogli zabrać głosu w trakcie obrad, natomiast w sali sesyjnej pojawiły się transparenty i protestujący.







Komentarze (1)
Napisz komentarz