Sławomir Gicewicz ponownie został prezesem olsztyńskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zarząd WOPR zobowiązał się, że w ciągu 5 lat pozyska pieniądze na budowę bazy ratunkowej w stolicy Warmii i Mazur.
reklama
Obecnie WOPR-owcy korzystają z przystani i ze Słonecznej Polany przy jeziorze Krzywym. Do tej pory nie udało się pozyskać funduszy na ten cel. Choć - jak podkreślił Sławomir Gicewicz - władze miasta przeznaczają dość duże środki na rozwój olsztyńskiego WOPR-u. Od 3 lat wodne pogotowie otrzymuje 130 tysięcy złotych z budżetu miasta. Dla przykładu specjalistyczna łódź dla ratowników kosztuje 65 tysięcy złotych.
Dla woprowców z Warmii i Mazur ten sezon był wyjątkowy ze względu na tragedię na Wielkich Jeziorach. 20 sierpnia nad Wielkimi Jeziorami przeszedł biały szkwał. W sumie zginęło 12 osób. Na jeziorze Mikołajskim fale dochodziły do 2 metrów, a na Śniardwach do 3. Kilkadziesiąt łodzi zostało zatopionych.
Nie wszyscy wiedzą, że i w stolicy województwa miał miejsce biały szkwał i to dwa razy - zaznacza prezes Gicewicz. 16 czerwca i 17 czerwca - podczas regat ponad 70 łodzi wywróciło się. Nikt jednak nie ucierpiał ponieważ na miejscu były jednostki WOPR, straży miejskiej i policji - dodał Sławomir Gicewicz.
Chyba Cie coś boli. Prezes nie chowa pieniędzy. Kupuje pianki, sprzęt do nurkowania, z którego korzystają członkowie WOPR posiadający uprawnienia. Paliwo do motorówek też kosztuje. A KPP nie jest wymagane, do tego nie można go zrobić w Olsztynie.
Żal tego olsztyńskiego WOPR-u. Prezes potrafi tylko i wyłącznie pogadać, a wszelkie pieniądze chowa do swojej kieszeni. W dodatku nie kontroluje, że jego ratownicy pracują na kąpieliskach nie posiadając uprawnień KPP. POWODZENIA!!
Komentarze (2)
Napisz komentarz