Na fali powtarzanego jak mantra hasła ''starówka zamiera'' część lokalnych mediów powodów zamknięcia popularnej restauracji Karczma Jana na olsztyńskiej starówce upatrywała w zbyt wysokich czynszach i konkurencji w postaci lokali nad jeziorem Ukiel.
Okazuje się jednak, że historia tej restauracji jest inna.
Właściciel lokalu wynajął restaurację biznesmenowi, a sam wyjechał za granicę. Problemy zaczęły się niemal rok temu, kiedy to najemca nie wywiązywał się z umowy. Jak twierdzi nasz informator, najemca nie płacił czynszu właścicielowi, zalegał też z wypłatami dla kucharzy i pozostałych pracowników restauracji.
Sytuacja zaogniła się w ostatnim czasie – w środku sezonu. Jak udało nam się ustalić, pracownicy restauracji postawili najemcy ultimatum ''albo otrzymają zaległe pensje, albo odchodzą''. Do porozumienia najpewniej nie doszło, o czym informują zamknięte drzwi restauracji.
Restauracja przestała funkcjonować, najemca zwinął biznes, a właściciel lokalu liczy straty. Straty liczą także pracownicy, którzy z dnia na dzień zostali bez środków do życia, ale i zaległych pensji.
Jak nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, właściciel zamierza walczyć z najemcą przed sądem. Są bowiem dowody na to, że lokal w ostatnim czasie dobrze prosperował i nie ma mowy o nierentowności restauracji.
Jak potoczą się dalsze losy lokalu? Tego nie wiadomo.
Pewne jest jednak, że Olsztyn stracił atrakcyjną restaurację, ze smaczną kuchnią i klimatycznym ogródkiem nad samą rzeką Łyną.







Komentarze (15)
Napisz komentarz-
anka 222
2017-07-13 08:46
Obecni '' biznesmeni''to by chcieli żeby za miskę zupy ludzie pracowali,nie tylko ten dużo takich w naszym mieście-i to nie jest wymyślona sensacja
Odpowiedz
2 0
-
Bylypracowbik
2017-07-12 11:55
To wszystko to prawda, ja wiem z zaufanego źródła
Odpowiedz
0 1
-
Ciekawe
2017-07-11 23:19
"...Są bowiem dowody na to, że lokal w ostatnim czasie dobrze prosperował i nie ma mowy o nierentowności restauracji...".
Już to widzę jak najemca się przestraszył, że lokal dobrze prosperuje i dużo zarabia. Tym bardziej przed sezonem. Dodatkowo "...od miesięcy nie płacił pracownikom..." - już to widzę jak pracownicy nie dostawali wynagrodzenia od miesięcy i dalej pracowali rozwijając jeszcze bardziej firmę - jakby nie dostali kasy w terminie to zaraz nie przyszli by do pracy z dnia na dzień.
Ciekawe te dowody, a jeszcze bardziej źródło.
Odpowiedz
7 5
-
Isruu
2017-07-11 20:55
..no drogo tam było jak cholera... Chociaż z klasą..
Odpowiedz
1 0
-
Janina Dziąsło
2017-07-11 18:10
Skoro od roku nie dostawali pensji a zadłużenie wynosi 150 tys. to ile tym ludziom płacił? Pewnie 70% to koszt najmu.
Odpowiedz
4 0
-
klient
2017-07-11 17:20
Mam odpowiedź dlaczego na dwa tygodnie przed zaplanowaną imprezą w Karczmie Jana zadzwonił do mnie manager i odwołał przyjęcie tłumacząc, że kucharze nie chcą przyjść do pracy....
Odpowiedz
3 0
-
Ryszard Ochódzki
2017-07-11 15:25
Podawanie takich informacji jest niesmaczne. Czy są one z wiarygodnego źrodła? Czy są sprawdzone? "Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć..." brzmi, jak dla mnie, jak plotka. To są sprawy biznesowe, a jeśli rzeczywiście pracodawca zalega z wynagrodzeniami to nawet karne lub karno-skarbowe. Artykuł niby przejawia zmartwienie redakcji tym, że restauracja jest zamknięta, a z drugiej wzbudza sensację. Może ktoś tego potrzebuje, ale mnie to zniesmacza.
Odpowiedz
10 3
-
ciekawski
2017-07-11 14:15
A KTO BYŁ NAJEMCĄ?
Odpowiedz
1 0
-
racjonalista
2017-07-11 13:24
Dobrze, że jest alternatywa - jakieś 250m do McDonalds'a ;)
Odpowiedz
4 8
-
...
2017-07-11 13:15
Awizo czeka.
Odpowiedz
6 0
-
dafuq
2017-07-11 12:59
z dnia na dzień od roku nie dostali pensji?
Odpowiedz
16 0
-
...
2017-07-11 12:57
Cóż za eufemizm obiektywnych mediów - Najemca.
Odpowiedz
8 3
Napisz komentarz