Nowy dom i nowa tożsamość idą w parze z niezmiennie wysokimi aspiracjami, choć drużynę czeka spore wyzwanie adaptacyjne w nowym otoczeniu.
Siedem lat z rzędu z medalem mistrzostw Polski – tak imponującą i nieprzerwaną serią nie może pochwalić się żaden inny zespół w krajowej elicie. Aby jednak podtrzymać tę wybitną passę i po raz kolejny walczyć o najwyższe trofea, klub musiał zmierzyć się z prawdziwą rewolucją kadrową. Latem z zespołem pożegnało się aż sześciu istotnych zawodników: Pedro Pereira, Gabriel Rinaldin, Bruno Cintra, Savio Valadares, odchodzący po dziewięciu latach Paweł Kaniewski oraz Pedrinho. Brak tego ostatniego, będącego żywą legendą klubu i graczem czarującym na parkietach przez lata, kibice mogą odczuć szczególnie mocno.
Szkoleniowiec Dawid Grubalski oraz władze klubu zadbali jednak o natychmiastowe załatanie powstałych luk. Do Olsztyna trafili wartościowi i sprawdzeni gracze: reprezentant Polski Sebastian Leszczak, Brayan Mera, szukający odbudowy w Polsce Tukka Pikkarainen, a także Sandor Hadhazi i Douglas Risi. Letnie sparingi oraz wysoka forma strzelecka nowych twarzy pokazują, że mogą oni stanowić o sile zespołu.
- Zmieniliśmy zarówno graczy, jak i model gry naszej drużyny, dlatego pierwsza runda jest dla nas sporą niewiadomą - mówi dla branżowego portalu "Futsal ekstraklasa" Dawid Grubalski, trener Constractu Olsztyn. - Ja zawsze chcę wygrywać i staram się zarażać tym swoich zawodników. Jeśli gracze uwierzą w nasz model gry oraz będą mieli głód i pasję do wygrywania, zmiany zimą nie będą potrzebne. Jesteśmy na dobrej drodze, ale to rywale nas zweryfikują. Wtedy będziemy decydować, jakie ruchy wykonać w zimowym oknie transferowym.
W pierwszym spotkaniu nowego sezonu (sobota, 29 sierpnia) Constract Olsztyn zagra na wyjeździe z Motus Kazimierza Wielka. W pierwszy mecz w hali Urania odbędzie się 6 września (niedziela), rywalem będzie Malepszy Leszno.







Komentarze (0)
Napisz komentarz