Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!Orzechowo pod Dobrym Miastem. Czy to myśliwi chcą zastraszyć kobietę? Wybito cegłą szybę w jej domu

Orzechowo pod Dobrym Miastem. Czy to myśliwi chcą zastraszyć kobietę? Wybito cegłą szybę w jej domu
Mama i córka pod oknem, przez które wpadła ''ceglasta wiadomość''
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

Dom Magdaleny Pękali i jej rodziny stoi w pięknej okolicy. Dookoła pola, lasy i łąki – aż chce się osiodłać konia i puścić galopem przed siebie. Jednak, jak głosi stare przysłowie, „nie ma przecież róży bez kolców" i spokojne pomieszkiwanie na kolonii Orzechowo pod Dobrym Miastem co jakiś czas zakłócają polowania prowadzone tam przez Koło Łowieckie im. Juliana Ejsmonda z Olsztyna. To ich obwód łowiecki.  

Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!

Piękne okolice domu w Orzechowie - teren obwodu łowieckiego
fot. Magda Lipka

W grudniu 2019 odbyło się w okolicy mojego domu polowanie, które nie było w żaden sposób oznakowane — opowiada Magdalena Pękala. — Dodatkowo, kiedy wyszłam na spacer z psami i nie opuściłam drogi, po której zwyczajowo na spacery uczęszczałam, bo uznałam że brak oznakowania polowania nie uprawnia myśliwych do zawłaszczania terenu, zaczęli strzelać do zwierzyny pomimo mojej obecności na linii strzału. Pani Magdalena wezwała wtedy policję, która nie dopatrzyła się jednak w postępowaniu myśliwych znamion czynu zabronionego. — Zbulwersowały mnie wypowiedzi myśliwych z postępowania — opowiada pani Magdalena. — Wyszli by jeszcze z klasą, gdyby nic nie mówili. Natomiast z tego, co opowiadali wynikało, że tablic ostrzegających o polowaniu było co niemiara.  Jeden z nich pamiętał nawet jakąś przyczepę z tablicą – co było oczywiście wierutną bzdurą. Wiele wątpliwości budzi także postawa policji w tej sprawie. — Dostali przecież od nas nagranie rozmowy myśliwych, z której wynika, że najbliższa tablica informująca o polowaniu jest we Frączkach, czyli 3,5 kilometra stąd. 

Mieszkanka Orzechowa zwróciła się pisemnie do Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego o wykładnię przepisów w tej materii.

Specjalnie napisałam aż do Warszawy, ponieważ tutaj, w Zarządzie Okręgowym w Olsztynie, zasiada prezes Koła Łowieckiego, na które chciałam się poskarżyć. Odpowiedź przyszła jednak z Olsztyna, miesiąc później, 31 sierpnia 2020. Zarząd Okręgowy PZŁ w Olsztynie poinformował, iż wobec braku możliwości zweryfikowania wydarzeń, które miały miejsce w grudniu poprzedniego roku, postanowił oprzeć się na opinii funkcjonariuszy policji, którzy „przeprowadzili stosowne czynności" na miejscu zdarzenia. I ponieważ „nie stwierdzili oni nieprawidłowości w przebiegu i organizacji polowania" Zarząd Okręgowy jedyne, co może zaproponować, to udostępnienie danych adresowych koła w celu nawiązania deklarowanej współpracy, a za najlepsze rozwiązanie uznaje spotkanie,  podczas którego „wyjaśnione zostały by wszystkie zarzuty i wątpliwości a także - w oparciu o istniejący porządek prawny - jasno przedstawione prawa i obowiązki każdej ze stron”, przy czym spotkania nie proponuje i nie zaprasza na nie. Dodatkowo zwraca w tym piśmie uwagę pani Magdalenie, że szereg wysuwanych przez nią argumentów „wynika z nieznajomości przepisów prawa lub ich błędnej interpretacji".

Dotyczy to przede wszystkim zarzutu o niepoinformowaniu o zamiarze przeprowadzenia polowania osób zamieszkałych na terenie obwodu łowieckiego, w którym to polowanie zostało zorganizowane. Jak pisze Łowczy Okręgowy Romuald Amborski „żaden akt prawny nie obliguje koła łowieckiego do przekazywania tej informacji bezpośrednio mieszkańcom gminy". Koło dopełniło za to obowiązku przekazania stosownej informacji wójtowi gminy oraz nadleśniczemu sprawującemu nadzór na terenie planowanych łowów. Krótko mówiąc, nie ma już o czym mówić. 

Pani Magdalena nie dawała jednak za wygraną.  — Moja irytacja co do zarzutu nieznajomości przepisów wynika z tego, że jestem radcą prawnym i od wielu lat zajmuję się m.in. prawem karnym, które ma zastosowanie przy prawnej analizie"wypadków" podczas polowań. Kiedyś pracowałam w wydziale karnym, gdzie takie sprawy były rozpoznawane i nie jest to dla mnie temat znany tylko z mediów społecznościowych. W związku z tym skierowała do ZG PZŁ kolejne pismo. — OK, przyjmuję do wiadomości, mogę się nie znać, chociaż nie wydaje mi się, by było to możliwe — mówi z irytacją. — Przepisy rozporządzenia i prawa łowieckiego są przecież jednoznaczne, więc stwierdziłam, iż poproszę o wykładnię ich ze strony Zarządu Głównego PZŁ.  Jeżeli naprawdę myśliwi nie mają obowiązku oznakowania obszaru polowania, to chcę to usłyszeć od Zarządu Głównego. Jeżeli mają prawo strzelać w obecności innych osób, to niech mi o tym napisze ZG. To pismo nosi datę 27 września 2020. W połowie grudnia Pani Magdalena wysłała wiadomość nawiązującą do tego pisma, w której podkreśliła, że nie udzielono jej odpowiedzi. I wtedy doczekała się „ceglastej wiadomości", która wpadła przez szybę 20 grudnia. 

Ktoś, kto wrzucił nam tę cegłę przez zamknięte okno, wiedział, że koresponduję z Zarządem Głównym i dlatego nieudolnie wydrapał na niej koślawe litery ODPOWIEDŹ PZŁ — mówi pani Magda. — Dopominałam się odpowiedzi, to ją dostałam. Jedyny kłopot w tym, że ten napis nie jest na razie żadnym dowodem w sprawie. Być może biegły grafolog mógłby zidentyfikować autora tej „przesyłki", gdyby policja zechciała zająć się sprawą na poważnie. Bo na razie wygląda, że niekoniecznie ma na to ochotę. — Nawet nie wzięli tej cegły do ręki, więc nikt nie zobaczył napisu —  opowiada córka pani Magdaleny, nosząca to samo imię, co mama. — I jeszcze powiedzieli, że jak chcemy złożyć zawiadomienie, to musimy przyjechać na komisariat do Dobrego Miasta. Tak się złożyło, że był to ten sam policjant, który przyjechał na poprzednią interwencję wtedy w grudniu. — I tak samo jak wtedy, tak i teraz nie był specjalnie zainteresowany tym, co mamy do powiedzenia — konstatuje z goryczą pani Magdalena. — Jest gdzieś ta granica walenia głową w mur — dodaje ze smutkiem, komentując brak zaangażowania policji w jej sytuację.  Podkreśla, że w toku postępowania o wykroczenie, którego miała się dopuścić podczas polowania w grudniu 2019r. zakwalifikowanego z art. 51 kodeksu wykroczeń odmówiono jej nawet dostępu do akt. — Policja przysłała mi informację, z której wynika, że w toku postępowania zostałam przesłuchana, wskazano nawet datę. A ja w związku z tym postępowaniem nie byłam przecież w ogóle na policji. Ma także żal do gminy, że — Zamiast napisać do PZŁ prośbę o wskazanie, gdzie będą polować, żeby mieszkańcy byli bezpieczni, to przekazali im moje pismo, w tym mój adres i wychodzi na to, że tylko ja się ich czepiam.

 

 

„Odpowiedź z PZŁ", która wpadła przez okno - fot. Magda Lipka

Niedawno rozpoczął się kolejny sezon polowań. — Napisałam do gminy z prośbą o podanie do naszej wiadomości konkretnych miejsc, gdzie te polowania będą się odbywać. Gmina Dobre Miasto nie publikuje nawet harmonogramu polowań, nie wspominając o konkretnych miejscach. W Gminie Jeziorany, w internetowym BIP-ie taki harmonogram polowań zbiorowych jest upubliczniany. Niestety również bez dokładnego miejsca. Bo obwód to przecież kilkaset hektarów i nie mam pojęcia, czy mogę w tym czasie zapraszać gości do domu, czy nie. Gmina przekazała ten wniosek Kołu Łowieckiemu – podejrzewam, że ze wszystkimi danymi osobowymi. Odpowiedź z Koła Łowieckiego przyszła na mój prywatny e-mail – a skąd by go mogli mieć, jak nie z tej informacji?

Nie wydaje się także, by Koło Łowieckie było organem administracji publicznej, który może administrować danymi osobowymi obywateli. — Gmina odpisała mi, że udostępniła moje dane Kołu Łowieckiemu na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego o właściwości organów publicznych. Spytałam więc, jakie dane zostały im udostępnione, ale ten wniosek pozostał w ogóle bez odpowiedzi. Koło Łowieckie przysłało mapkę z zaznaczonym obwodem łowieckim, na której widać nasz dom, pastwiska oraz wszystkie drogi gminne. Czyli wynika z tego, że mogą sobie strzelać na moim terenie. Wszędzie tutaj będzie teren polowania. Złożyłam więc sprzeciw do gminy bo, po pierwsze: nie mają prawa polować  u mnie w domu. Nic też nie wiem o tym, żeby polowanie mogło odbywać się na przykład na drogach gminnych. A po drugie: burmistrz nie podał do publicznej wiadomości żadnego terminu ani miejsca polowania. I oczywiście żadnej odpowiedzi na to pismo do dzisiaj nie otrzymałam. Na serio obawiamy się, do czego jeszcze są zdolni i do czego posuną się, żeby w spokoju strzelać na tych pięknych terenach. 

Magdalena Pękała z cegłą, która wleciała przez okno do jej domu
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

I na tym kończy się opowieść pani Magdaleny. Zwróciliśmy się do Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego, a także do rzecznika prasowego policji z prośbą o przedstawienie ich wersji wydarzeń. Po otrzymaniu odpowiedzi, natychmiast je Państwu udostępnimy.

2147382000

Komentarze (66)

Dodaj swój komentarz

  • Odyniec 2021-09-11 13:25:38 95.41.*.*
    Silnych myśliwych mają w tym orzechowie, że takimi cegłami rzucają.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 1 0
  • Rolnik 2021-01-15 19:20:59 83.8.*.*
    Myśliwi nie zabijają dla rozrywki. Populacja dzikich zwierząt musi być regulowana, to oni płacą nam, rolnikom za szkody wyrządzone w uprawach. Pieniądze pochodzą z ich składek i sprzedaży dziczyzny. Czy jakikolwiek pseudo ekolog coś pomógł w pilnowaniu pól albo zwrócił coś za szkody? Kompletną ignorancja obrazu ekosystemu.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 8 3
  • Fox 338 2021-01-13 13:29:17 188.147.*.*
    Mam pytanie.. Jeżeli nie wiadomo kto jest sprawcą wybicia szyby to dlaczego pani kieruje oskarżenia w kierunku myśliwych?? Druga sprawa to fakt iż sam artykuł jest mocno tendencyjny i bije z niego oskarzycielski ton w typie podobnym do dziennikarskiej szmiry w typie okoPress.. Ja na miejscu myśliwych czy ogólnie tegoż Koła Łowieckiego zastanowiłbym się nad sformułowaniem wniosku do sądu o zniesławienie.. Tak się składa że ja znam kilka przypadków gdzie wielkomiejscy idioci kupili grunt od rolnika i zaczęli hodowlę koni.. Miejsce to było przez 100 albo i więcej lat zupełną dziczą, gdzie gospodarowało na tym terenie także koło łowieckie.. Jasnie państwu nie podoba się obecność myśliwych a także nie podoba się też sprawa ogrodzenia elektrycznego w uprawie kukurydzy którą tenże sam rolnik zainstalował w celu ochrony uprawy.. Twierdzą że rolnik nie ma prawa zamykać swoich dróg śródpolnych należących do niego bo oni nie mają gdzie jeździć konno. Zaznaczam że droga dojazdowa do jasnie państwa jest drogą publiczną a drogi śródpolne są własnością rolnika.. No niestety nie może być tak że przyjeżdża sobie hołota z wybrzeża i będzie sobie wprowadzała swoje prawo bo im się nie podoba to czy tamto.. Jak się nie podoba to droga ku temu żeby się wyprowadzić i to szybko jest nader prosta...
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 19 3
  • Ludwik 2021-01-13 11:46:21 80.52.*.*
    Kiedy w końcu zdelegalizują te koła morderców zwierząt? Zabijanie innego stworzenia dla rozrywki i przyjemności to zwykłe bestialstwo. Niech polują na siebie nawzajem, wtedy byłaby zabawa.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 4 20
  • Polina 2021-01-13 11:40:16 80.52.*.*
    ZARZĄD KOŁA ŁOWIECKIEGO: Prezes Łukasz Cholewicki Łowczy Daniel Kozak Skarbnik Radosław Blonka Sekretarz Kamil Fijuk
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 14
  • BabAs3 2021-01-12 22:31:52 83.5.*.*
    Czytając niektore komentarze mozna się załamać. Ludzie nieznajacy sprawy, okoliczności itp lepiej się czują wybijając komuś szpile? Z poważnej sprawy, która niejedną osobę może spotkać robią heheszki na temat wyglądu, urody cegły.... Nagle zbawcami stają się myśliwi, bo dzięki nim łosie nas wszystkich nie startowały? Mieszkańcom wiosek myśliwi dają się we znaki, ale ludzie są zastraszeni, boją się ich. Tak, jedna się znalazła, która nie godzi się na draństwo i co - trzeba ją zniszczyc? Myśliwi nie wiedzieć czemu ustawili się ponad prawem traktując lasy, łąki, zwierzynę jako swoją własność. Kiedyś obowiązywał myśliwych jakiś etos, kodeks, podstawowa przyzwoitość. Kiedyś.....
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 18
  • Magda 2021-01-10 23:39:07 5.173.*.*
    Jadąc gminna drogą w okolicy Orzechowski u lasów i pól, też trafiłam na polowanie. Jedna tabliczka na drzewie 5 na 10 cm z napisem polowanie gdzie dróg dojazdowych do tabliczki było co najmniej 3 . Dobrze że spotkaliśmy myśliwego bo też bylibyśmy na linii ognia z małymi dziećmi. Te ichne tabliczki są niewidoczne. I w dupie mają ludzi którzy są akurat na spacerze... Ja rozumiem te panią ponieważ idąc publiczna polna droga, w biały dzień nikt nie spodziewa się ataku ze strony myśliwego. Polowanie powinno być tak oznakowane by można było to zauważyć. Wystarczylo by zagrodzić wszystkie dogi wejściowe na dany obszar i postawić większy znak, bo przybicie maleńkiej tabliczki do jednego drzewa w lesie to żadna informacją.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 15 29
  • JuliannaTomasino 2021-01-10 21:17:18 83.9.*.*
    Gościu i Cezary znacie dużo myśliwych czy sami nimi jesteście i próbujecie zastraszyć i zdyskredytować kobietę, która domaga się tylko swoich praw.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 11 28
  • JuliannaTomasino 2021-01-10 21:13:04 83.9.*.*
    Myśliwi to najokropniejsi zwyrodnialcy. Byle tylko zabić jak najwięcej. To sadyści bez umiaru. Z niczym i nikim się nie liczą. Współczuję tej pani.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 11 34
  • bezstronny 2021-01-10 20:09:46 62.133.*.*
    Pani jest radcą prawnym , jednak znajomość przepisów łowieckich jest u niej na poziomie zerowym. Przecież może ona wyłączyć swoje grunty z obwodu łowieckiego i sprawa zakończona. Jeżeli Koło Łowieckie płaci za dzierżawę obwodu łowieckiego, to dlaczego ma nie polować na gruntach za które płaci.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 35 7