Czym różni się motocykl turystyczny od innych kategorii?
Motocykl turystyczny to nie jest po prostu „duży motocykl". To jednoślad zaprojektowany z myślą o wielogodzinnej jeździe w pozycji, która nie niszczy pleców, o wietrze stwarzającym realną osłonę, o bagażu, który można zabrać bez uprzęży i siatek gumowych. W praktyce oznacza to: wyższy owiewki, wygodniejsze siodło, często podgrzewane manetki i drążki, a przede wszystkim odpowiednią pojemność silnika – zazwyczaj 600 cm³ wzwyż – która pozwala jechać autostradą bez dławienia jednostki napędowej.
Nie bez znaczenia jest też ergonomia. Pozycja na motocyklu turystycznym jest bardziej wyprostowana niż na sportowym, co przy trasie z Olsztyna do Wilna – a to blisko 350 km – robi różnicę między przyjemnością a bólem karku po pierwszym etapie.
Motocykle turystyczne do 15 tys. zł - co realnie można znaleźć?
Budżet 15 000 zł kieruje nas w stronę rynku wtórnego, co przy motocyklach turystycznych nie jest wadą – to kategoria, w której maszyny produkowane 10–15 lat temu nadal jeżdżą bez zarzutu, o ile były utrzymane w porządku. Jakie motocykle turystyczne do 15 tys. są warte uwagi? Oto modele, które realnie mieszczą się w tej kwocie i mają sens na dłuższych trasach:
-
Honda Deauville NT700 – jeden z bardziej niedocenionych tourer-ów na rynku. Skrzynia automatyczna lub manualna, kufry zintegrowane fabrycznie, silnik równoległy dwucylindrowy 680 cm³. Mało ekscytująca, ale niezawodna jak zegarek. Egzemplarze z lat 2006–2010 dostępne w cenie 10 000–14 000 zł.
-
Yamaha FJR1300 – to już wyższa półka jeśli chodzi o osiągi (1298 cm³), ale starsze roczniki z lat 2001–2005 spokojnie mieszczą się w budżecie. Duża owiewka, świetna ochrona przed wiatrem, kufry w standardzie.
-
BMW R1150RT – kultowy tourer w przystępnej cenie. Silnik bokser, charakterystyczna sylwetka, bardzo dobra ergonomia. Roczniki 2001–2005 dostępne za 9 000–14 000 zł, ale warto sprawdzić historię serwisową.
-
Kawasaki GTR1400 – mniej popularna, przez co często niedowartościowana. Pojemność 1352 cm³, świetny moment obrotowy w niskim zakresie, komfortowe siodło, kufry fabryczne. Doskonała na autostradę i ekspresówkę.
Na co zwrócić uwagę kupując używany motocykl turystyczny?
Turystyki jeżdżą dużo – to oczywiste. Przebieg rzędu 60 000–80 000 km nie powinien od razu dyskwalifikować maszyny, jeśli była regularnie serwisowana. Warto jednak sprawdzić kilka rzeczy przed zakupem: stan opon i hamulców, historię wymiany łańcucha lub paska rozrządu, kondycję akumulatora (maszyny z dużą elektroniką są na to wrażliwe) oraz stan kufrów – zarysowania na bocznych kufrach to niemal pewny znak wcześniejszego wywrotki.
Przed podpisaniem umowy kupna warto też pomyśleć o ubezpieczeniu – szczególnie jeśli planujemy wyjazdy za granicę. Zakres ochrony OC i opcje assistance różnią się między ubezpieczycielami, dlatego warto porównać oferty kilku towarzystw. Narzędzia takie jak polisanamotocykl.pl pozwalają zrobić to sprawnie online, bez konieczności obdzwaniania kolejnych agentów – wystarczy podać dane jednośladu i w kilka minut zobaczyć zestawienie dostępnych polis.
Czy adventure sprawdzi się zamiast klasycznego tourera?
Moda na motocykle adventure – czyli crossy w stylu BMW GS, Suzuki V-Strom czy KTM Adventure – sprawiła, że wielu olsztyńskich motocyklistów rozważa ten kierunek zamiast klasycznego tourningowego sylwetki. To ma sens o tyle, że okolice Warmii i Mazur oferują sporo szutrowych dróg leśnych i gruntowych ścieżek między jeziorami, gdzie klasyczny tourer już sobie nie poradzi.
Adventure w budżecie do 15 tys. zł to przede wszystkim starsze roczniki Suzuki V-Strom 650 (generacja 2004–2011), Yamaha XT1200Z Super Ténéré lub Honda Varadero XL1000V. Każda z tych maszyn daje możliwość wyjazdu zarówno na autostradę, jak i na polną drogę – choć w tej drugiej sytuacji lepiej nie liczyć na cuda od zawieszenia nastawionego pod załadowaną sakwę.
Bagaż i osprzęt – co jest niezbędne na dłuższą trasę?
Motocykl turystyczny bez odpowiedniego bagażu to trochę jak dobre buty bez sznurowadeł. Na kilkudniowy wyjazd z okolic Olsztyna w Mazury lub dalej za granicę potrzeba minimum: sakw bocznych (twardych lub miękkich), torby na bak z uchwytem na telefon z GPS oraz wodoodpornej torby na tył. Warto też zadbać o interkom, jeśli jedziemy w parze, oraz o odzież warstwową – pogoda w tej części Polski potrafi zmienić się trzy razy dziennie.
Motocyklistów spędzających dużo czasu w siodle często przekonuje też argument ergonomiczny: nawet niewielkie modyfikacje siodła (np. żelowa wkładka) potrafią zmienić odczucia po przejeździe 400 km w ciągu jednego dnia.
Podsumowanie
Wybór motocykla turystycznego do 15 tys. zł to w praktyce decyzja między klasycznym tourerem a versatile'owym adventure – i obie ścieżki mają swoje mocne strony. Dla kogoś, kto planuje głównie trasy asfaltowe i promy na Skandynawię, sprawdzi się Honda Deauville lub Yamaha FJR. Dla miłośnika mazurskich szutrów i bocznych dróg warmińskich lasów – V-Strom lub Varadero. Najważniejsze, by nie kupować pod wpływem emocji i dobrze sprawdzić egzemplarz przed zakupem. A kiedy już maszyna stoi w garażu – zadbać o kompletne ubezpieczenie, zanim wyjedzie się poza Olsztyn na pierwszą dłuższą trasę.










Komentarze (3)
Dodaj swój komentarz