W oficjalnym komunikacie federacja poinformowała, że Castellani zmarł w miniony czwartek, 25 czerwca po długiej walce z chorobą nowotworową.
- Z głębokim smutkiem i żalem Argentyńska Federacja Piłki Siatkowej ogłasza śmierć Daniela Castellaniego (…) Składamy najszczersze kondolencje jego rodzinie, przyjaciołom i bliskim w tym trudnym czasie - przekazano.
Podkreślono również, że Castellani pozostawił po sobie wyjątkowe sportowe dziedzictwo zarówno jako zawodnik, jak i trener.

Dla polskich kibiców Daniel Castellani pozostanie przede wszystkim trenerem, który doprowadził reprezentację do jednego z największych sukcesów w jej historii. Funkcję selekcjonera pełnił w latach 2009-2010, a już kilka miesięcy po objęciu kadry świętował z Biało-Czerwonymi zdobycie mistrzostwa Europy. Złoty medal wywalczony we wrześniu 2009 roku był pierwszym takim osiągnięciem reprezentacji Polski.
Zanim objął drużynę narodową, Argentyńczyk pracował w Polsce na poziomie klubowym. W 2006 roku został trenerem PGE Skry Bełchatów, z którą sięgał po sukcesy zarówno w krajowych rozgrywkach, jak i na arenie międzynarodowej. W kolejnych latach prowadził także ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.
W jego trenerskim CV znalazł się również Indykpol AZS Olsztyn (obecnie Energa Indykpol AZS Olsztyn). Zespół ze stolicy Warmii i Mazur prowadził w sezonie 2020/2021, wnosząc do klubu doświadczenie zdobyte podczas wieloletniej pracy z reprezentacjami i czołowymi europejskimi drużynami.

Kariera Castellaniego wykraczała jednak daleko poza Polskę. Był selekcjonerem reprezentacji Argentyny i Finlandii, a także prowadził kluby we Włoszech, Turcji i Grecji. Zanim został szkoleniowcem, sam odnosił sukcesy jako siatkarz. W barwach Argentyny zdobył brązowe medale mistrzostw świata w 1982 roku oraz igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 roku.

Odejście Daniela Castellaniego to koniec ważnego rozdziału w historii światowej siatkówki. Zapisał się w niej nie tylko dzięki osiągnięciom, ale także jako trener, który przez lata wyznaczał wysokie standardy i prowadził swoje zespoły do najważniejszych sukcesów.











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz