Informacje o sprawie jako pierwsi opublikowali dziennikarze OKO.press, którzy zainteresowali się sytuacją Leli. Pacjentka jest obywatelką Gruzji i nie mówi po polsku. Gruzinka od końca grudnia 2025 roku trafiała do olsztyńskiego szpitala kilkukrotnie. Kolejne pobyty miały przynosiły jedynie chwilową poprawę. W dokumentacji wskazywano m.in. niepowściągliwe wymioty ciężarnych, cukrzycę typu 1 oraz narastające objawy lękowe. Pojawił się też wątek krwistych wymiotów i ryzyka powikłań w obrębie przełyku.
Według relacji osób wspierających pacjentkę, kobieta od tygodni komunikuje, że nie chce kontynuować ciąży i domaga się jej przerwania z powodu zagrożenia zdrowia. W sprawę zaangażowała się fundacja "FEDERA", która miała pomóc w przygotowaniu wniosku i naciskała na szybkie sformalizowanie oceny medycznej. Do dnia 24 lutego ciąży nie przerwano.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie wypowiedział się o sprawie ogólnikowo - powołując się na ochronę danych. Jak twierdzi placówka, personel nie może przekazywać informacji o hospitalizacji ani leczeniu konkretnej osoby, bo mogłoby to prowadzić do jej identyfikacji. Jednocześnie WSS w Olsztynie zapewnił, że decyzje są podejmowane w oparciu o przepisy, aktualną wiedzę medyczną i indywidualną ocenę stanu pacjenta. W sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia działania mają być podjęte niezwłocznie.
Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującym prawem przerwanie ciąży jest w Polsce legalne m.in. gdy stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety. Ministerstwo Zdrowia w wytycznych z sierpnia 2024 roku podkreślało, że chodzi zarówno o zdrowie fizyczne, jak i psychiczne – a przepisy nie wymagają, by zagrożenie było „nagłe” lub „bezpośrednie”. Wskazano też, że wystarczy jedno orzeczenie właściwego specjalisty, a stawianie dodatkowych warunków może być traktowane jako ograniczanie dostępu do procedury.
W ostatnich latach problem rozwiązań ciąż w Polsce powracał wielokrotnie. Jednym z symboli stała się m.in. głośna sprawa śmierci Izabeli w Pszczynie (w 2021 roku), po której w całym kraju odbywały się protesty. Z kolei NFZ – po zmianach w sposobie egzekwowania świadczeń – prowadził kontrole dotyczące odmów wykonania legalnej aborcji. W 2024 roku informowano m.in. o karze 550 tys. zł dla jednego ze szpitali po zakończonym postępowaniu kontrolnym.











Komentarze (2)
Dodaj swój komentarz