Dziś jest: 01.01.2026
Imieniny: Marii, Mieczysława
Data dodania: 2025-11-09 09:05

Oliwia Jaroń

"Byłem świadom umierania". Lekarz m.in. Stomilu Olsztyn bardzo ciężko przeszedł COVID-19

Do szpitala w Ostródzie trafił tydzień po teście. Wykonano tomograf, który wskazał, że chory miał zajęte 60% płuc przez stan zapalny
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

Olsztyński lekarz, ortopeda-traumatolog, Mariusz Siergiej podzielił się swoją trudną historią. Przez 10 tygodni przebywał w szpitalu z powodu COVID-19. Były Lekarz Stomilu Olsztyn doznał m.in. niedowładu czterokończynowego oraz uzależnił się od benzodiazepin.

reklama

Mariusz Siergiej to specjalista ortopedii i traumatologii. Pracuje w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie, a także wykłada na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Posiada ponad 40-letnie doświadczenie. Był również wieloletnim lekarzem Stomilu Olsztyn. Zgodnie z opiniami pacjentów, które można znaleźć w sieci, Siergiej to "kompetentny, rzeczowy i komunikatywny specjalista", a do tego "dołoży wszelkich starań, aby pomóc pacjentom".

Olsztyński lekarz podzielił się w rozmowie z serwisem Medonet, że w grudniu 2020 roku zachorował na COVID-19. Jako lekarz Stomilu, był badany przed meczami, co tydzień (został objęty programem Polskiego Związku Piłki Nożnej) na obecność wirusa. Niestety, 1 grudnia 2020 roku jeden z nich okazał się pozytywny. 

Jak wspomina Siergiej, przez pierwsze dni doskwierała mu głównie samotność w izolacji. Do szpitala w Ostródzie trafił tydzień po teście. Wykonano tomograf, który wskazał, że chory miał zajęte 60% płuc przez stan zapalny. "Błagam Cię, zrób coś", prosił Mariusz Siergiej, kiedy dręczyły go duszności. Został w związku z tym zaintubowany (rurka intubacyjna wprowadzona do tchawicy pacjenta w celu udrożnienia dróg oddechowych).

- Byłem świadomy umierania – powiedział serwisowi Medonet. 

Następnie przewieziono go do WSS w Olsztynie, na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Jak tłumaczy lekarz, nie był w pełni świadomy podczas pobytu na OIOM-ie. Leżał tam od 17 grudnia 2020 roku do 1 marca 2021 roku – 10 tygodni, z których – jak mówi – był świadomy jedynie ok. 4 tygodnie. Siergiej dowiedział się, co się z nim działo dopiero przy lekturze epikryzy (podsumowania całego procesu leczenia, części karty informacyjnej lub wypisu ze szpitala).

Lekarz przebywał w głębokiej sedacji (kontrolowanym farmakologiczne uspokojeniu). Wspomina, że ciężko było mu odróżnić prawdziwy świat od zwidów i domysłów. Nie mógł się także sprawnie komunikować przez rurką tracheostomijną, z którą funkcjonował dwa miesiące. Siergiej był przekonany, że uległ wypadkowi samochodowemu we Francji i właśnie tam przebywa w klinice. Doznał niedowładu czterokończynowego - wydawało mu się, że spowodowała to kolizja samochodowa, a on doświadcza złamanego kręgosłupa. Był to natomiast skutek choroby oraz leżenia, o czym dowiedział się, kiedy mógł już się komunikować z pracownikami placówki.

Niestety, uzależnił się także od benzodiazepin (leki psychotropowe przeciwlękowe, nasenne i uspokajające, silnie uzależniające). W trakcie leczenia cierpiał na bezsenność. Jak mówi, nie spał kilkanaście nocy. Z pomocą lekarzy, którzy zmodyfikowali leczenie, Siergiej wrócił do normy.

- Dostałem potwierdzenie tego, co może czuć pacjent w takiej sytuacji. Dostałem wiedzę, jakie potrzeby ma pacjent, który nie potrafi ich wyartykułować. Dowiedziałem się, jak ważne jest, żeby przechodząc obok takiego pacjenta jak ja, stanąć, strzelić okiem, strzelić palcami, zapytać: "Co słychać?" i pójść dalej. To nieraz wystarczy – stwierdził.

Ortopeda uważa, że wiedza medyczna pomogła mu w rekonwalescencji pod względem motywacji. Wiedział, że rehabilitacja da rezultaty. Rozumiał natomiast także lekarzy, którzy nie zawsze mieli czas, aby pogawędzić z pacjentem.

Źródło: Medonet, własne

Komentarze (12)

Dodaj swój komentarz

  • Edit 2025-11-11 08:11:46 2a00:f41:889:*
    Jak można było zapalenie płuc kazać leczyć paracetamolem! Lekarzom wtedy chyba coś cała wiedzę przyćmiło i zamiast wykorzystać wiedzę i doświadczenie kazali zbijać temperaturę i brać syrop na kaszel i dlatego tak wielu ludzi musiało odejść z tego świata w bólu ogromnym cierpieniu i samotności, a ich rodziny nawet nie mogły ich zobaczyć i się pożegnać to kolejna paranoja w dobie zalania świata szmatami -przecież można było zorganizować kombinezony dla rodzin i niechby choć na chwilę zobaczyć się z bliskimi,a nawet jak już odeszli nie można było ich ani zobaczyć ani nielaskawcy z kostnic nie chcieli zrobić nawet zdjęcia, żeby wiedzieć czy to nasz bliski!!!I tak trauma pozostaje na zawsze I straszny ból!!
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 4 0
  • Wspomnień czar 2025-11-09 13:51:49 2a02:2a40:45ef:*
    Nie wiem jak było u Pana doktora-dobrze, że odzyskał zdrowie (napisane, że trafił do szpitala tydzień po teście i miał zajęte 60 % procent płuc). Właśnie problemem było, że ludzkie po pierwszych symptomach dostawali teleporade (nikt nie zbadał ani nie osłuchał pacjenta) jedyne co to na mrozie sterczenie w kolekcje po test. Wiem co mówię,bo sam chorowałem i byłem na tyle mądry,aby nie dzwonić do lekarza bo to by się skończyło siedzeniem w aucie godzinami w kolekcje na test zima i kto wie czy bym też nie trafił powikłany do szpitala. Wybrałem łóżko i wypoczynek i wyzdrowiałem. Wcześniej i teraz pacjent z infekcja wirusową trafia do lekarza jak już zaczynają się powikłania (zapelanie płuc,oskrzeli) dostaje steryd, antybiotyk itd. Wtedy ludzie siedzieli w domu i czekali na pogorszenie , kazno im pić wodę ew paracetamol brać... Kolejnych temat to oddziały covidowe na które trafiali pacjenci z wielochorobowością onkologiczni, kardiologiczni itd. Wielu z nich nie miało żadnych objawów a jedynym wskazaniem był niemiarodajny test PCR, tam często umierali z powodu nie leczenia ich podstawowych chorób a często dopiero tam łapali zakażenie coronawirusem...Wiele szpitali było pustych, brak dostępu do służby zdrowia dla wielu pacjentów był tragiczny w skutkach. No a na przełomie roku 21 i 22 wielcy...eksperci (na pasku koncernów farmaceutycznych) krzyczeli o milionach chorych i stosach trupów przy 3 fali...po czy Putin zaczął wojnę i wielka epidemia zakończyła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki....Szkoda tylko, że odpowiedzialni za to nie ponieśli żadnych konsekwencji
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 11 2
  • kazznia 2025-11-09 12:45:22 83.24.*.*
    Osoby obciążone onkologicznie, z cukrzycą, otyłością faktycznie były mocno zagrożone śmiercią z powodu właśnie COVID... nam się udało przywrócić do zdrowia ojca po 3 tygodniach na przełomie 2020/2021. Potem się okazało, że ukrywał wiedzę o swojej chorobie onkologicznej. Uważał, że w tym "wieku" nie ma sensu się leczyć. Żyje, wyszedł z obu schorzeń, dzięki pomocy lekarzy z WSS w Olsztynie.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 6
  • Olsztyniak 1959 2025-11-09 12:31:25 31.0.*.*
    Byłem przez wiele lat pacjentem dr Sergieja.Wspaniały lekarz i człowiek.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 3
  • Weron. 2025-11-09 09:34:56 46.112.*.*
    Covid często zabierał słabych, schorowanych i tych co nie dbali o swoje zdrowie, zero sportu/ruchu, zdrowego jedzenia, otyłość, papierosy, alkohol itd. Mój tata ma 72 lat, całe życie uprawiał sport i dbał o zdrowie, nawet obecnie chodzi na marszobiegi po 8-12km co drugi dzień, ćwiczy w domu, zdrowo się odżywia, zero używek, dwa razy przeszedł covid i tylko trochę bolała go głowa. Jego znajomi co palili papierosy, pili alkohol, całe życie nie dbali o siebie zawinęli się do grobu przez covid.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 14 11