Dziś do Olsztyna trafi opinia biegłych z Warszawy, którzy sprawdzali, kto odpowiada za przerwę w pracy miejskiej ciepłowni dwa tygodnie temu. Gazeta dowiedziała się, co się w niej znajdzie i komu Olsztynianie zawdzięczają zimne kaloryfery, gdy na dworze temperatura spadła poniżej minus 20 stopni C. Ale czy energetycy tę opinię zaakceptują? Pojawiają się wątpliwości.
Awarię sprzed dwóch tygodni badają eksperci z Politechniki Warszawskiej. Byli w olsztyńskiej ciepłowni w sobotę, ponad tydzień temu. Jeden z nich Tadeusz Karwas, pracownik politechniki, jednocześnie biegły sądowy, przygotowywał dokument przez ostatni weekend. - Mamy już obraz całego zdarzenia - opowiada. - Wiemy, co się wydarzyło i jaki był mechanizm awarii. Jej przyczyną były ewidentne zaniedbania. Odpowiedź na pytanie, kto za nie odpowiada, najpierw otrzyma MPEC. Na pewno później pozna ją opinia publiczna.
My dowiedzieliśmy się z bardzo wiarygodnego źródła, że zdaniem biegłych winę za awarię ponosi olsztyński Zakład Energetyczny. - Wszystko na to wskazuje. Póki co radzę mówić, że winny jest "raczej" Zakład Energetyczny - mówi nasz rozmówca.
Może się jednak okazać, że analiza nie rozwiąże sporu o to, kto jest winny. Jak sprawdziliśmy, dwaj eksperci zostali poleceni MPEC-owi przez prof. Stanisława Mańkowskiego, kierownika zakładu ciepłownictwa na Politechnice Warszawskiej. A Mańkowski potwierdza, że od kilkunastu lat współpracuje z olsztyńską ciepłownią, m.in. przy modernizacji MPEC-u. - MPEC poprosił mnie o wskazanie fachowców, więc poleciłem dwóch - mówi Mańkowski.
Czy taką opinię będzie można uznać za obiektywną? - Czekamy na tę ekspertyzę, ale nie wiemy, czy zostaniemy z nią zapoznani - mówi ostrożnie Grażyna Banasiewicz-Burdal, rzecznik prasowy olsztyńskiego ZE. - Gdy już będzie gotowa, zobaczymy, czy i my nie zlecimy przygotowania niezależnej opinii.
Ciepłownia w Kortowie stanęła w sobotę dwa tygodnie temu, gdy w Olsztynie zaczynały się największe mrozy. Powodem była przerwa w dostawie prądu do MPEC-u. Usunięcie usterki zajęło ekipie energetyków 30 minut. To jednak wystarczyło, by przestały działać kotły grzewcze, a spora część Olsztyna została pozbawiona ogrzewania i ciepłej wody. Kaloryfery zaczęły się robić ciepłe około godz. 16, a gdzieniegdzie dopiero o godz. 22.
MPEC i Zakład Energetyczny zaczęły się wzajemnie obarczać odpowiedzialnością za awarię ogrzewania. Kilka dni po zdarzeniu komisja energetyków ustaliła, że winę ponosi ciepłownia. Wtedy MPEC zlecił przygotowanie opinii.
Komentarze (0)
Napisz komentarz