Pod koniec października 1956 roku studenci Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie zainicjowali manifestację, która zgromadziła ponad 15 tysięcy uczestników. Wówczas było to około 1/4 populacji miasta. Demonstranci zebrali się w akcie buntu przeciw sowieckiej dominacji. Zrywali tablice okupantów i przemianowali symbolicznie plac Armii Czerwonej na plac Bohaterów Węgierskich (obecny plac Bema).
Uczniowie olsztyńskiego technikum nr 8 postanowili uczcić to wydarzenie. Przemarsz i manifestacja rozpoczęły się o godzinie 11 na placu Xawerego Dunikowskiego pod Pomnikiem Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej. Uczniowie mieli flagi Węgier i Polski. Przygotowali także transparenty z hasłami takimi jak: ,,Ludu Olsztyna łącz się z nami", ,,Precz z przyjaźnią z ruskami", ,,Ręce precz od Węgier", ,,Precz z Sowietami".



Jeden z uczniów, przebrany za olsztyńskiego robotnika wygłosił pod pomnikiem historyczną mowę.

Uczeń z flagą Polski przebrany za robotnika
Manifestacja poruszała się ulicą Mikołaja Kopernika i zakończyła się na Placu Bema. Tam odśpiewano uroczyście ,,Rotę" i hymn Polski ,,Mazurek Dąbrowskiego". Nastąpiło symboliczne zdjęcie tabliczki z napisem ,,plac Armii Czerwonej" i zawieszenie nowej z hasłem ,,plac Bohaterów Węgierskich". Następnie złożono w tym miejscu kwiaty i zapalono znicze.

Nauczyciel i opiekun młodzieży, Adam Piekarski, opowiedział o tej inicjatywie:
- Odtworzenie tych wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, całkowicie zapomnianych, kiedy Olsztynianie jako jedni z najliczniejszych w Polsce dali wsparcie walczącym Węgrom, jest dla młodzieży symbolem buntu przeciwko systemowi, ale w dobrym rozumieniu tego słowa.
I dodał:
- Z drugiej strony jest odwołaniem do solidarności pomiędzy narodami. Zmieniły się warunki, ale pewne hasła, myślę, pozostają cały czas aktualne. Samo to wydarzenie, które jest rekonstrukcją historyczną, jest swego rodzaju początkiem dyskusji z młodzieżą na temat tego, co mogłoby dzisiaj zmobilizować młodych ludzi do wyjścia na ulicę i czy taka forma protestu jest słuszna.

Po środku: nauczyciel historii Adam Piekarski
Zapytaliśmy także uczniów, którzy brali udział w przemarszu, o powody ich zaangażowania.
- Biorę w tym udział, dlatego że jest to dla mnie upamiętnienie czegoś, co działo się 70 lat temu, ale jednak nadal jest w jakiś sposób aktualne. Powinniśmy pamiętać, że kiedyś młodzież olsztyńska się zebrała, wyszła i pokazała solidarność z innymi narodami - mówił Dominik Grzybowski.
- Dla mnie przede wszystkim znaczenie ma to, że jesteśmy w stanie upamiętnić historię, która nas buduje. My jako osoby wolne, mogące powiedzieć własne zdanie, często go nie wypowiadamy - mówiła Roksana Kowalska.
- Wspaniałym jest to, że możemy pokazać solidarność i to, że ona wciąż jest tak naprawdę ważna. To, że pokazujemy wydarzenia, które miały 70 lat temu miejsce, nie znaczy, że nie są one aktualne - mówiła Karolina Mikielewicz.
- Chcę, żeby historia o innych ludziach, nawet tych sprzed 70 lat, była dalej ważna. Żeby pamiętać to, co się działo, nawet w takim małym mieście jak Olsztyn, gdzie każda historia i każdy człowiek są ważni - mówił Maciej Grzywaczewski.
- Uważam, że historia musi być upamiętniana w sposób przystępny dla ludzi. Biorę udział w tym projekcie, ponieważ bardzo ważne jest dla mnie, żeby historię upamiętniać - mówił Maciej Kopeć.

Od lewej: Dominik Grzybowski, Roksana Kowalska, Karolina Mikielewicz, Maciej Grzywaczewski, Maciej Kopeć
Przemarsz wzbudzał zainteresowanie przechodniów, którzy chętnie odbierali ulotki rozdawane przez uczniów, chcąc dowiedzieć się więcej o idei wydarzenia.









Komentarze (0)
Napisz komentarz