W styczniowej interpelacji do prezydenta Olsztyna, Roberta Szewczyka radna Zdzisława Tołwińska zaapelowała o zmiany w komunikacji miejskiej. Chodzi o wprowadzenie przepisów, które umożliwiłyby kierowcy lub motorniczemu wyprosić pasażera, który zachowuje się głośno m.in. korzystając z telefonu.
- Nawet jeśli zwróci się uwagę, to nie pomaga, a wręcz wyzwala agresję i wulgaryzmy – przekonuje miejska radna Prawa i Sprawiedliwości i podkreśla, że walkę z hałasującymi pasażerami komunikacji miejskiej w tym roku wprowadził Kraków.
Zakaz w stolicy Małopolski obejmuje „użytkowanie telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych z wykorzystaniem zestawów głośnomówiących lub głośników multimedialnych, w szczególności odtwarzania multimediów dźwiękowych lub zakłócania w inny sposób spokoju w pojeździe”.
W przypadku naruszenia przepisów może zostać nałożona opłata dodatkowa. Jej wysokość to 200 zł.
Jak można przeczytać na stronie warszawawpigulce.pl w stolicy kraju „zakaz hałasowania” w komunikacji publicznej obowiązywał, ale nie wypalił, bo nie był egzekwowany przez kierowców czy kontrolerów. Pod koniec ubiegłego roku stołeczni radni przegłosowali natomiast uchwałę „o uciążliwym pasażerze”. Wprowadziła ona zakaz leżenia na siedzeniach, zajmowania kilku miejsc naraz albo blokowania fotela bagażem.











Komentarze (3)
Dodaj swój komentarz