Widmo pługa w koleinach

Niesprzątnięty śnieg z osiedlowych ulic zamienił się w lodowe bryły, pełne głębokich kolein. Kierowcy klną, a drogowcy... zachowują stoicki spokój.

W środę na osiedlu Nad Jeziorem Drugim na pośniegowej bryle zawiesił się samochód. - Gdyby choć raz na parę dni przejeżdżał tędy pług, nie doszłoby do tego - denerwuje się nasz czytelnik, którego auto utknęło na ul. Morskiej. - Kiedy usiłowałem wyciągnąć samochód, nadjechało inne auto i też utknęło w koleinach. Ślizgało się w lodowej brei i o mały włos nie otarło mojego samochodu. Ja wydostałem się tylko dzięki pomocy innych ludzi. Kilka dni wcześniej na ul. Sucharskiego na os. Generałów śmieciarka zsunęła się z kolein na samochód dostawczy, który stał na chodniku. Mieszkańcy radzą sobie sami W mieście najgorzej jest na małych uliczkach domków jednorodzinnych. Nad Jeziorem Długim dobrze jeździ się tylko al. Przyjaciół. Gdzie indziej leży śnieg. - Nie jest tak, jak chcieliby mieszkańcy - mówi Mieczysław Drankowicz, przewodniczący osiedla Nad Jeziorem Długim. Na Osiedlu Mazurskim bez problemu jeździ się tylko głównymi ulicami. Na bocznych są głębokie kolejny. - Ulice były odśnieżane raz na tydzień, ale mało efektywnie - przyznaje Genowefa Kmieć-Baranowska, przewodnicząca rady osiedla. - Z chodnikami sobie radzimy, ale nie jesteśmy w stanie odśnieżać ulic. Na Dajtkach odśnieżona jest tylko ulica, którą jeździ autobus MPK. - Mieszkańcy przyzwyczaili się, że na nikogo nie mogą liczyć, i niektórzy sami skuwają lód z ulic - mówi Krzysztof Żendarski, przewodniczący rady osiedla. Żendarski ma też inną propozycję: - Może warto, by każde osiedle dostało z miasta zestaw do odśnieżania? Wtedy sami dbalibyśmy o ulice. Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta: - To nierealne. Kto ponosiłby koszty eksploatacji? Gdyby firmy odśnieżające miasto zachowały więcej staranności przy usuwaniu śniegu, nie byłoby problemu. Drogowcy nie obiecują wiele Za odśnieżanie uliczek na tych osiedlach odpowiada Miejski Zarząd Dróg, Mostów i Zieleni. Ale należą one do dróg trzeciej kolejności utrzymania. Dlatego drogowcy odśnieżają je na samym końcu i nie posypują ich solą. Jarosław Bera, dyrektor ds. technicznych w MZDMiZ, wymienia i inne powody "lodowej" katastrofy na uliczkach: * właściciele domków wyrzucają na nie śnieg, dlatego jest go tam tak dużo * zastawiają uliczki samochodami i pług nie może przejechać. Bera zapewnia też, że zarząd wysyła tam niewielkie spychacze. Ile pracowało wczoraj? Dwa - na na ul. Stramkowskiej, Grabowskiego, Tęczowej i Sosnkowskiego. Dyrektor nawet nie obiecuje, że śnieg będzie wywożony ze wszystkich uliczek osiedlowych ("wysokie koszty"). Co proponuje mieszkańcom? By alarmowali dyżurnego akcji "Zima" (tel. 543 05 04) lub dyżurnego miasta (tel. 522 24 11). - Wyślą na miejsce inspektorów, którzy ocenią zagrożenie - mówi Jarosław Bera.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz