Początek spotkania w Wejherowie należał zdecydowanie do drużyny gości, która błyskawicznie narzuciła swój styl gry, uciekając w 4. minucie na prowadzenie 4:0. Gospodarze dopiero w 5. minucie przełamali strzelecką niemoc za sprawą zawodnika z numerem 3, jednak goście kontynuowali skuteczną ofensywę, podwyższając wynik na 5:1, a następnie 6:2.
Tytani stopniowo odrabiali straty, a po serii trafień pojawił się pierwszy remis 8:8. Od tego momentu gra stała się niezwykle wyrównana i toczona według zasady „bramka za bramkę”, a w 20. minucie gospodarze po raz pierwszy objęli prowadzenie 10:9, lecz Warmia Energa natychmiast odpowiedziała bramką. Do przerwy oba zespoły toczyły zacięty bój, schodząc do szatni przy stanie 17:15 dla gości.
Druga część meczu rozpoczęła się od dalszej pogoni gospodarzy, którym udało się doprowadzić do remisu 18:18 w 34. minucie. Kolejne minuty to wojna nerwów; Warmia ponownie odskoczyła na trzy bramki (22:19 w 39. minucie), ale ambitni zdołali wyrównać na 26:26 w 49. minucie. W dramatycznej końcówce, przy stanie 30:30 w 57. minucie, emocje sięgnęły zenitu. Najpierw goście objęli prowadzenie 30:31, na co gospodarze odpowiedzieli w ostatniej minucie meczu (31:31).
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, decydujący cios w 60. minucie zadał Piotr Dzido, ustalając końcowy wynik na 32:31 zapewniając swojej drużynie komplet punktów po niezwykle wyczerpującym widowisku.
- Do Wejherowa przyjechaliśmy z jasnym nastawieniem: chcieliśmy wyrównać rachunki za pierwszą rundę, w której musieliśmy uznać wyższość rywali po rzutach karnych - mówił po meczu Mateusz Antolak, trener Warmii Energa Olsztym. - Cieszy fakt, że plan udało się zrealizować w stu procentach. Wywozimy stąd zwycięstwo jedną bramką, co tylko potwierdza, jak trudnym terenem jest hala Tytanów.
I dodaje: - Podobny scenariusz przerabialiśmy już rok temu – wtedy również wygraliśmy tutaj różnicą jednego trafienia i historia się powtórzyła. To był niezwykle ciężki mecz, dlatego należą się wielkie słowa uznania dla całego zespołu za dzisiejszą postawę. Chłopaki dali z siebie wszystko, walcząc o każdy centymetr boiska i każdą piłkę przez pełne 60 minut. Ta determinacja przyniosła nam bezcenne trzy punkty, z których ogromnie się cieszymy. Jestem przekonany, że takie starcie będzie świetną prognozą przed kolejnymi meczami. Wygrana w tak dramatycznych okolicznościach to dla nas cenna lekcja i doświadczenie, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości.
Władze Warmii Energa Olsztyn myślą już o kolejnym sezonie. Olsztyński klub poinformował o pozyskaniu doświadczonego zawodnika. Od 2026/2027 barw Warmii będzie bronił Mateusz Wróbel, który podpisał umową na trzy lata. W reprezentacji Polski rozegrał pięć spotkań. W Polsce grał w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach Wybrzeża Gdańsk. Grał także m.in [1]. we Włoszech w klubie Pallamano Conversano.
- Bardzo się cieszymy z tego wzmocnienia naszego składu na przyszły sezon - mówi Marcin Malewski, wiceprezes ds. sportowych Warmii Energa Olsztyn. - Robimy wszystko, aby w przyszłym roku być faworytem tej ligi i ją wygrać. Organizacyjnie mamy już wszystko poukładane pod to, aby myśleć w stu procentach o awansie. Chcemy być także gotowi sportowo do tego, żeby zagrać w Lidze Centralnej. Liczymy na Mateusza. Mam nadzieję, że będzie jednym z liderem zespołu – solidnym wzmocnieniem w obronie i ataku.
Tytani Wejherowo - Warmia Energa Olsztyn 31:32 (15:17)
Bramki dla Warmii Energa: Reichel 6, Safiejko 1, Cemka 6, Sikorski 3, Łapiński 5, Baranau 5, Chyła 1, Ostrówka 1, Derdzikowski 2, Dzido 2.
Szczypiorniak Olsztyn wciąż nie może przełamać fatalnej passy i po starciu ze Spartą Oborniki dopisuje do swojego konta szesnastą porażkę w bieżącym sezonie, w którym do tej pory nie zdołał wywalczyć nawet jednego punktu. Sobotnie spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy obiecująco, ponieważ olsztynianie błyskawicznie przejęli inicjatywę i po celnych rzutach objęli prowadzenie 4:0 w czwartej minucie meczu.
Sparta zdobyła swoją pierwszą bramkę dopiero w piątej minucie, jednak z czasem zaczęła systematycznie odrabiać straty, doprowadzając do remisu 8:8 w szesnastej minucie starcia. Od tego momentu gra się wyrównała, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, co zaowocowało wynikiem 13:14 do przerwy na korzyść gości. W drugiej odsłonie kibice zgromadzeni w hali oglądali niezwykle zacięty pojedynek, w którym żadna z drużyn nie potrafiła wypracować bezpiecznej przewagi, a na tablicy wyników wielokrotnie widniał remis, między innymi 19:19 w pięćdziesiątej minucie czy 23:23 w pięćdziesiątej szóstej minucie meczu.
O końcowym sukcesie przyjezdnych zadecydowała nerwowa końcówka, w której Sparta Oborniki zachowała więcej zimnej krwi, rzucając trzy bramki z rzędu i wychodząc na prowadzenie 23:26. Mimo ambitnej walki do ostatniego gwizdka i dwóch trafień gospodarzy w finałowych fragmentach, Szczypiorniak przegrał ostatecznie 27:36, pozostając jedyną drużyną w stawce bez choćby jednego remisu na koncie.
Szczypiorniak Olsztyn - Sparta Oborniki 27:36 (13:14)
Bramki dla Szczypiorniaka: Ośko 1, Bartczak 5, Idzikowski 1, Ziejewski 4, Domagalski 6, Liszewski 1, Strączek 4, Łachacz 1, Deptuła 2, Wicinek 1, Szmidt 1.
| Lp. | Nazwa | Mecze | Punkty | Zwycięstwa | Remisy | Przegrane | Bilans bramkowy |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | KPR Fit Dieta Żukowo | 15 | 45 | 15 | 0 | 0 | 194 |
| 2 | Warmia Energa Olsztyn | 16 | 40 | 13 | 0 | 3 | 89 |
| 3 | Aqua-Instal Jeziorak Iława | 15 | 35 | 12 | 0 | 3 | 79 |
| 4 | UKS Jedynka KODO Morąg | 15 | 34 | 12 | 0 | 3 | 64 |
| 5 | MKS BODEGA Grudziądz | 15 | 27 | 9 | 0 | 6 | 73 |
| 6 | KS Tytani Wejherowo | 15 | 25 | 9 | 0 | 6 | 1 |
| 7 | KU AZS UKW Bydgoszcz | 15 | 25 | 8 | 0 | 7 | -2 |
| 8 | SMS ZPRP Kwidzyn | 14 | 20 | 7 | 0 | 7 | 8 |
| 9 | SKF KPR Sparta Oborniki | 15 | 18 | 5 | 0 | 10 | -31 |
| 10 | Silvant Handball Elbląg | 15 | 17 | 5 | 0 | 10 | -33 |
| 11 | SPR Wybrzeże Gdańsk | 15 | 14 | 5 | 0 | 10 | -47 |
| 12 | Sambor Latocha Agropom Tczew | 15 | 9 | 3 | 0 | 12 | -119 |
| 13 | MKS SPR Polska Handball Czersk | 14 | 6 | 2 | 0 | 12 | -102 |
| 14 | KS Szczypiorniak Olsztyn | 16 | 0 | 0 | 0 | 16 | -174 |











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz