Tyszkiewicz tworzy, Kosecki błogosławi…

Olsztyn i Warmińsko-Mazurski Okręgowy Związek Piłki Nożnej, odwiedził Roman Kosecki. To jedna z byłych, polskich, gwiazd futbolowych, a zarazem, obecnie, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Roman Kosecki odwiedził między innymi siedzibę firmy BPT BIS s.c. , prowadzoną przez Piotra Tyszkiewicza i Beatę Tyszkiewicz, w podolsztyńskim Dorotowie.

- Jaki był cel jego wizyty, akurat w waszej firmie – pytam P. Tyszkiewicza.

- Naszą firmę odwiedzili wiceprezes PZPN Roman Kosecki oraz działacze związku okręgowego, Tomasz Miętkiewicz (prezes), Andrzej Klimowicz (wiceprezes), Marcin Przybyliński (trener koordynator z Warmińsko Mazurskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej). Już od jakiegoś czasu rozmawiamy o rozwijaniu współpracy. Ponieważ nasza działalność znajduje zainteresowanie nie tylko w okręgu stąd pomysł by odwiedził nas także Roman Kosecki.

- Co może powiedzieć pan o współpracy ze związkami?

- Mamy już wypracowany program szkolenia dzieci i młodzieży. Przy opracowaniu programu wzorowałem się na europejskiej myśli szkoleniowej głównie niemieckiej. Bardzo pomogli, przy tych opracowaniach, przyjaciele z mojego dawnego klubu VFL Wolfsburg. Przygotowując się do opracowania programu szkoleniowego, spędziłem wiele tygodni na stażach szkoleniowych w Niemczech. Pomagał mi, bardzo znany w Niemczech, trener grup młodzieżowych VFL, wspaniały człowiek Manfred Mattes. Zapoznał się z nim między innymi prezes Roman Kosecki. Założenia tego programu były jednym z tematów naszego spotkania w Dorotowie. Rozmawialiśmy o tym, czy program ten nie mógłby się stać zunifikowanym promowanym w całej Polsce. Prócz programu prezentowałem swoim gościom bazę szkoleniowo- pobytową. Jest to przede wszystkim boisko (20x28m), ze sztuczną nawierzchnią, z oświetleniem, idealnie nadające się do indywidualnych zajęć. Ponadto tuż obok jest baza pobytowa, gdzie młodzi futboliści mogą mieszkać po zajęciach treningowych. Podczas spotkania zaprezentowaliśmy również platformę internetową, pomagającą doszkalać piłkarzy indywidualnie. To dzięki założonej z informatykiem Dawidem Goleniowskim (absolwent amerykańskiej uczelni), stronie www.footballidea.pl każdy ze szkolonych przez nas młodych adeptów piłki ma zadawane (również w formie video, poprzez internet) prace domowe. Na bieżąco korzystamy też z kamery, nagrywając zajęcia młodego piłkarza. Dzięki temu łatwiej jest wykorzenić złe nawyki i zaakcentować pozytywy. Każdy piłkarz ma być w naszej szkółce trenowany metodycznie. Bez improwizacji. Z konkretnym, rozpisanym indywidualnie, planem. Analizy taktyczne meczy proponujemy dopiero chłopakom 14, 15 – to letnim. Wcześniej powinni się oni przede wszystkim uczyć techniki. Wprowadzamy też elementy teorii sportu. Uważam, że piłkarz powinien wiedzieć co to jest siła, wytrzymałość, koordynacja, technika, ruchliwość, węglowodany, białko, energia, odnowa biologiczna, regeneracja, mentalność etc. Młodzi piłkarze uczą się tego bardzo chętnie. Widzimy też, co jest oczywiste, że nasza polska młodzież nie jest mniej zdolna od młodych Niemców czy Hiszpanów. Zaś Roman Kosecki wydaje się tu człowiekiem absolutnie właściwym, do takich rozmów. To przecież były znakomity zawodnik, a na dodatek organizator własnej szkółki, dla młodych piłkarzy – Kosa Konstancin. Tam szlifów futbolowych nabierał jego syn, Jakub.

- Czy to oznacza, że chciałby pan swoją futbolową inicjatywę po prostu afiliować przy PZPN?

Jestem do tego przygotowany. Chciałbym także formę doszkalania młodych futbolistów uzupełniać o najnowsze światowe trendy. Bo polska piłka wymaga całkowicie nowej jakości. Dzięki kilkunastu latom pracy jesteśmy firmą przygotowaną do dużych wyzwań.

- Chce pan powielać wzorce niemieckie?

- Wzorce niemieckie, to twórcze włączenie do ich kanonów wiedzy z całego świata. Chcemy działać podobnie i twórczo rozwijać naszą ideę.

- Kto może być waszym wychowankiem.

- Chcemy pomagać tak piłkarzom, klubom oraz związkom. Doszkalałem też młodych ambitnych trenerów... Propozycja dla związku, jak i dla klubów to rozwinięcie naszej oferty.

- Czy dotychczasowa działalność szkółki dała już jakiś efekt szkoleniowy.

- Jeden z z naszych wychowanków, który skorzystał z oferty doszkalania indywidualnego- był pod naszym okiem trzy lata – od trzynastego roku życia, gdy miał lat szesnaście trafił do VFL Wolfsburg i niedawno podpisał profesjonalny kontrakt. To była bardzo ciężka praca całego naszego Teamu.

- Ma pan jakąś formalną umowę z Wolfsburgiem.

- Mam tam zawsze otwarte drzwi. Doceniam to i czuję się częścią VFL jako były zawodnik wilków.

- Komu z młodych adeptów futbolu proponuje pan szkolenie we własnym ośrodku.

- Jeżdżę na mecze trampkarzy czy juniorów po całej Polsce i tam wyławiam nowe talenty. Nie staram się działać ad hoc. Każda propozycja jest poprzedzona wnikliwą obserwacją. Choć równolegle mamy wielkie zainteresowanie naszą działalnością. Chcemy jednak zachować takie ramy organizacyjne, by nasze szkolenie zachowywało właściwą jakość. A tego się nie da połączyć z masowością.

- Czy ci najlepsi będą potem klientami pana jako już agenta piłkarskiego.

- To zupełnie inne formy naszej działalności. Doszkalanie piłkarzy, to inna usługa niż reprezentowanie profesjonalnych piłkarzy przed klubami...

- Niemcy, gdy tylko wprowadzili nowy model szkolenia młodzieży, to pierwsze efekty mieli po sześciu – ośmiu latach. Czy więc możemy założyć, iż w Polsce możemy się spodziewać wysypu talentów około 2020 roku.

- Oczywiście jest to absolutnie realne. Potrzebne jest jednak związkowe wsparcie całego procesu szkoleniowego- potrzebny jest zunifikowany program szkolenia i systemowe rozwiązania. Potrzebne jest zaangażowanie związku piłkarskiego, klubów, państwa oraz sponsorów. To jest do zrobienia, ponieważ piłka nożna nie jest lotem w kosmos, ani skomplikowaną technologią elektrowni jądrowej. Jestem optymistą...

- Dziękuję za rozmowę

Krzysztof Szczepanik

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz