Do tej pory postój naprzeciwko Szpitala Wojewódzkiego był bezpłatny, a z parkingu korzystali pracownicy szpitala, część mieszkańców osiedla, czy rodziny pacjentów WSS-E.
Kiedy okazało się, że od stycznia za postój w tym miejscu należy uiścić opłatę, parking świeci pustkami, a pracownicy WSS-E zostawiają auta przy blokach zlokalizowanych na ul. Żołnierskiej, co irytuje samych mieszkańców.
Początkowo sprawę zgłaszano do olsztyńskich drogowców. Jak wyjaśniał Zarząd Dróg, Transportu i Zieleni – teren ten nie należy do miasta a do Spółdzielni ''Pojezierze''. To oznacza, że na parkingu nie obowiązują bilety kupione w parkomatach Strefy Płatnego Parkowania, ani abonamenty wydane przez Zarząd Dróg, Zieleni i Transportu w Olsztynie.
Spółdzielnia ''Pojezierze'' jako właściciel parkingu naprzeciwko Szpitala Wojewódzkiego, wydzierżawiła teren prywatnej firmie, która pobiera opłaty za postój. Tym samym do kasy spółdzielni trafiają dodatkowe środki.
Sprawa parkingu przy Żołnierskiej odkopała stary problem z parkowaniem w okolicach niemal wszystkich szpitali na terenie Olsztyna.
Znalezienie miejsca parkingowego w okolicy olsztyńskiej Polikliniki, sąsiedniego Zespołu Lecznictwa Psychiatrycznego (al. Wojska Polskiego), Szpital Wojewódzkiego, czy Szpitala Dziecięcego (ul. Żołnierska) to nie lada wyzwanie.
Problem zniknie, kiedy w mieście pojawią się dodatkowe miejsca postojowe. O ile przy al. Wojska Polskiego planowana jest budowa parkingu (skrzyżowanie ul. Sybiraków z ul. Rataja-red.) w ramach projektu przebudowy tej ulicy to przy ul. Żołnierskiej sytuacja nie prędko się zmieni.







Komentarze (4)
Napisz komentarzZgadza się, ale waran z komodo nie wie, że wykupienie za jedyne 50 zł karneciku nie gwarantuje tylko wjazd, nie możliwość zaparkowania. Miejsc po prostu nie ma! Faktycznie, czasami łatwiej jest komuś postawić auto pod blokiem albo w parku.
Czytając ten wpis odnosi się wrażenie, że za tę sytuację odpowiedzialność ponoszą wyłącznie zarabiający grubą kasę lekarze, którzy stanowią oczywiście 100% obsady szpitala, których stać jest na dojazdy do pracy samochodem. Jest to zresztą zrozumiałe, gdyż tylko osoby obdarzone specyficznym poczuciem przyzwoitości, od rana snujące plany, jakby tu utrudnić jeszcze bardziej życie matek z wózkami mogą zarabiać taką kasę.
Zgadzam się, zdarzają się różne przypadki, ale nie wrzucajmy ludzi do jednego wora przy każdej okazji na rozładowanie swoich frustracji, chyba że każdy internauta jest chowającym się za nick'iem zakompleksionym i aspołecznym cynikiem [rym niezamierzony], który nie nienawidzi wszystkich, bo jeszcze wszystkich nie zna.