Książulo latami budował niezależny wizerunek
Przypomnijmy, że Książulo (Szymon Nyczke) to jeden z najpopularniejszych polskich twórców i recenzentów kulinarnych na YouTube. Właśnie na tej platformie obserwuje go niemal 2,5 mln użytkowników. Z kolei na TikToku liczba ta sięga prawie 1,5 mln.
Popularność przyniosły mu szczególnie m.in. recenzje kebabów w całej Polsce. Lokale, które oceniał pozytywnie zazwyczaj przyciągały tłumy. Wyjątkowym symbolem uznania ze strony ekipy Książula była naklejka pozostawiona w widocznym miejscu na witrynie – "Muala".
***
***
Jego fenomen – jak to bywa z "głośnymi" zjawiskami – dzieli społeczeństwo. Jedni z chęcią oglądają treści "normalnego" faceta, który recenzuje zwykłe, uliczne jedzenie – bez względu na cenę, lokalizację czy popularność. Jedynym wyznacznikiem jest – smaczne lub niesmaczne. Inni nie są fanami jego treści.
Co ważne, Książulo wielokrotnie podkreślał, że zależy mu na tym, aby pozostać niezależnym i autentycznym. W filmie pt. "SPRZEDAŁEM SIĘ i dziś o tym opowiem" z lipca tego roku Książulo opowiedział o współpracy z jedną z fast-foodowych marek.
- Często mówię o tym, że nie da się kupić naszej opinii i że nie współpracujemy z lokalami, restauracjami, barami, itp. - powiedział Nyczke.

I dodał: - Wziąłem tego "deala", nie wiedząc jeszcze, że żeby dojść tu, gdzie teraz jestem, nie mogę reklamować takich rzeczy.
Przyznał, że "gryzie go to", mimo że współpraca miała miejsce w 2023 roku.
To właśnie doceniali jego widzowie. Inni dziwili się, jak osoba bez wykształcenia gastronomicznego, może być wykładnią smaku i jakości. W tym miejscu warto dodać, że Książulo miał epizod w swoim życiu, gdy pracował w różnych punktach gastronomicznych. Był kucharzem w fast-foodzie, zajmował się cateringiem weselnym, pracował jako kurier, rozwożąc jedzenie, a także w pizzerii. Przez pewien czas prowadził również swój sklep spożywczy. Nierzadko w swoich filmach wspomina, iż wstawał ok. 3–4 rano, jechał po towar na giełdę, a od 6 rano przez około 12 godzin obsługiwał klientów. Po pracy sam piekł szarlotkę, które następnego dnia sprzedawał w swoim sklepie.
Można więc stwierdzić, że Książulo latami pracował, aby dotrzeć do miejsca, w którym aktualnie się znajduje, co docenili również widzowie.
Internauci zarzucają mu, że się „sprzedał”
Teraz Szymon Nyczke musi sprostać lawinie opinii, z których znaczna część jest niepochlebna. Powiedzenie "w Internecie nic nie ginie" zdecydowanie pasuje do tej sytuacji. Widzowie cytują wypowiedzi youtubera, nie brakuje także zarzutów o "sprzedanie się". Wielu mówi wręcz o "kryzysie wizerunku Książula".
Ważnym aspektem całej afery okazuje się użycie "Muala" w nazwie oraz na opakowaniu produktu. Zdaniem widzów, coś, co było symbolem jakości, teraz będzie wszędzie. Niektórzy twierdzą, że promuje niezdrowe żywienie w kraju, w którym zgodnie z szacunkami, z otyłością zmaga się 30% obywateli.
Mrożona "Muala Pizza" za 24,99 zł
O produkcie od Książula internauci plotkowali już jakiś czas. W niedzielę, 4 października, na Instagramie Książula pojawił się filmik, w którym uchyla rąbka tajemnicy. Na jego kanale na YouTube pojawił się również film pt. "Czy sprzedałem się Żabce?", w którym poinformował, że od środy, 7 października w Żabkach w całej Polsce pojawi się "Pizza Muala". Będzie dostępna w dwóch wariantach: "Fat Cheese" – z serem i jalapeno oraz "Fat Peppa" – pizza pepperoni. To wersja pizzy w stylu amerykańskim – na grubym cieście i z dużą ilością sera.

W materiale możemy zobaczyć cały proces powstawania produktu, który trwał ponad rok. Co ciekawe, powstaje on na Słowacji.
- Chcieliśmy, żeby to powstawało w Polsce, ale technologicznie nie mogliśmy dojść do takiej jakości i powtarzalności, jaką chcieliśmy uzyskać – tłumaczył.
Książulo argumentował również, dlaczego zdecydował się na Żabkę. Jak twierdzi, sklepy "są na każdym kroku", więc produkt będzie dostępny dla każdego. Kolejnym plusem z jego perspektywy, jest dostępny tam piec, w którym pizza może zostać przygotowana na miejscu.
"Muala Pizza" kosztuje 24,99 zł. Również ten szczegół wzbudził niemałe kontrowersje, które przewidział również sam "inicjator zamieszania".
- Ja nie mam prawa ustalić, za ile oni to będą sprzedawać – mówił Książulo.
Przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż niektórzy uznają tę kwotę za wysoką. Zwyczajowo mrożoną pizzę możemy dostać za ok. 10-18 zł (w zależności od marki i ewentualnych promocji). Inna pizza dostępna w Żabce kosztuje z kolei ok. 20 zł.
Książulo zadeklarował natomiast smak i jakość. Padły takie słowa jak "najwięcej sera na rynku" oraz zapewnianie o wyjątkowości ciasta.
Sprawdziliśmy, czy faktycznie jest „Muala”
Chociaż ogólnopolska premiera odbędzie się 7 października, w niektórych punktach produkt jest już dostępny. Postanowiłam sprawdzić, o co cała ta afera. Wybrałam opcję "Fat Peppa". Przyznam... 24,99 zł za mrożony produkt z Żabki bolało. Tym bardziej, że kilkadziesiąt metrów obok znajduje się lokalna pizzeria, w której świeżo przygotowaną pizzę pepperoni można dostać za 35 zł.

Postanowiłam przygotować pizzę w zaciszu domowym. W piekarniku była ok. 15 min, zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Tutaj warto dodać, że oczywiście zależy to od piekarnika. Mój sprzęt kuchenny nie domaga i ma swoje lata. Kolejnym razem (jeśli taki w ogóle będzie) wybrałabym opcję przygotowania jej na miejscu.

Pizza przed upieczeniem
Mimo tego – pizza po wyjęciu wyglądała i pachniała smacznie. Faktycznie, ser ładnie się rozpuścił, a salami przypiekło, pomimo niedogodności sprzętowych.
Dodam, że niezwykle rzadko jem mrożoną pizzę. Jeśli mam ochotę na tego typu fast-food, raczej wybieram świeżą opcję. Muszę przyznać, że "Muala Pizza"... mnie zaskoczyła. Była zwyczajnie smaczna – zwłaszcza jak na gotowy produkt.

Pizza po upieczeniu
Przede wszystkim – ilość sera. Zgodnie z tym, co obiecywał Książulo – jest go dużo, satysfakcjonująco się ciągnie i smakuje... serowo – nie chemicznie. Salami również przypomina wędlinę dostępną w fast-foodach, a nie mielonkę czy konserwowy produkt. Ciasto z kolei jest chrupkie z wierzchu i bardzo miękkie oraz puszyste w środku.

Muszę przyznać, że "Muala Pizza" jest syta. Nie dałam rady zjeść całej za jednym razem, a do tego, nie miałam później ochoty na kolację. W końcu 1780 kcal zobowiązuje. Nie będę się natomiast rozwodzić nad kalorycznością czy składem. "Róbta, co chceta", niech nikt nikomu nie zagląda do talerza. Tym bardziej, że mówimy o mrożonej pizzy.

Skład i sposób przygotowania
Podsumowując: jest drogo, syto i smacznie, a czy "Muala"? Według mnie - tak. Był to najsmaczniejszy produkt tego typu, jaki jadłam i najbardziej przypominał świeżą pizzę.
Nawet jeśli aktualnie Książulo zmaga się z "rysą" na wizerunku, produkt zdecydowanie wzbudził zainteresowanie i wiele osób spróbuje go, aby sprawdzić "o co całe halo". Nie jest niczym niezwykłym, że twórcy internetowi chcą spieniężyć swoje działania.
Oceńcie sami, jeśli chcecie.







Komentarze (0)
Napisz komentarz