W rozmowie z Faktem grzybiarz przyznaje jednak, że tegoroczny sezon nie spełnił jego oczekiwań.
- Nie udało mi się znaleźć ani jednego zdrowego borowika – tłumaczy Artur Kański.
Na poprawę bilansu wpłynęła jednak jedna z ostatnich wypraw Dobromieszczanina. W koszyku Kańskiego znalazły się bowiem kurki i kilkanaście koźlarzy czerwonych, z których największy ważył blisko pół kilograma.
W jaki sposób grzybiarz spożytkował zbiory? Według zapowiedzi, z koźlarzy powstać miała zupa, z kolei kurki wzbogacić miały jajecznicę.
Warto wspomnieć, że sezon grzybowy trwa w Polsce zazwyczaj do listopada. Uznaje się, że „szczyt” wysypu kończy się wraz z nadejściem pierwszych dłuższych mrozów.
Co ciekawe, według niektórych źródeł jadalne gatunki grzybów, np. boczniak ostrygowaty, znaleźć można także zimą.






Komentarze (0)
Napisz komentarz