Program Bezpieczny Kredyt został przez sekretarz stanu w ministerstwie rozwoju i technologii, Olgę Semeniuk-Patkowską, określony jako "strzał w 10".
- Trafiliśmy w sedno. Zainteresowanie jest ogromne - tłumaczyła na konferencji. - Szacujemy, że w tym roku skorzysta z tego ok. 60-70 tys. gospodarstw domowych. W kolejnych latach ta skala będzie się oczywiście zwiększała.

Mający zaradzić wysokim ratom kredytu mieszkaniowego program ruszył w poniedziałek (3 lipca). Według Semeniuk-Patkowskiej już pierwszego dnia miało zostać złożonych około 12 tys. ofert w czterech bankach, które do tej pory dołączyły do programu. Minister rozwoju i technologii, Waldemar Buda zapowiada, że do końca roku Bezpieczny Kredyt oferować będą wszystkie banki udzielające kredytów mieszkaniowych.
Zgodnie z założeniami programu rząd będzie dopłacał do rat kapitałowo-odsetkowych przez pierwsze 10 lat. Z oferty skorzystać mogą osoby przed 45. rokiem życia. Według wyliczeń raty kredytów mogą być nawet o 50% niższe. Dopłatami objęte zostaną kredyty na maksymalnie 500 tys. zł w przypadku singla oraz 600 tys. w przypadku małżeństwa oraz pary lub singla z dzieckiem.

Przeciwnicy programu wskazują na działanie proinflacyjne, jakie może mieć, oraz na wiele "niuansów", które wpływają na działanie. W programie nie zastosowano kryterium dochodowego, z niższych rat kredytu skorzystać mogą osoby zamożne. Ograniczeniu (do 200 tys. zł) uległ wkład własny. Oznacza to, że finansowana może być nieruchomość o wartości maks. 800 tys. zł. Ogranicza to więc metraż mieszkania. O ile w przypadku Warszawy (gdzie cena za 1 m kw wynosi ok. 14 tys. zł) wielkość mieszkania jest ograniczona do 57 m kw, w przypadku Olsztyna maksymalny metraż mieszkania, na które może zdecydować się małżeństwo to ok. 100 m kw.
- Najważniejsze, żeby młodzi ludzie mieli pracę i mieszkanie - mówiła posłanka Iwona Arent, szefowa olsztyńskich struktur PiS. - Jeżeli wynajmują mieszkania i często cała pensja jednego członka rodziny idzie na wynajem, a żyją z tego pensji drugiego członka rodziny to jest ważne, by to mieszkanie było zabezpieczone.








Komentarze (80)
Napisz komentarzPodejrzanym w tej sprawie jest 29-letni syn posłanki PiS Iwony Arent. Przez kilkanaście lat politycznej kariery zawsze chroniła ona swoją prywatność. Tylko raz - w 2011 roku – zdecydowała się zdradzić tabloidom, że jest rozwiedziona i ma 17-letniego syna.
Tylko szarpnął za włosy i opluł
- Mój syn to dorosły człowiek, prowadzi samodzielne życie i nie jest osobą publiczną. Nie mieszam się do tej sprawy – zaznaczyła w rozmowie z nami. Jak twierdzi, zna jedynie relację syna. – On nie przyznaje się do pobicia. Twierdzi, że dokonała go ta druga osoba. Ta dziewczyna go okradła, więc spotkał się z nią i zażądał zwrotu pieniędzy. Poniosły go nerwy i szarpnął ją za włosy i opluł, ale nie uderzył – przekonuje Arent.
"awans partyjny".
- «
- 1
- 2
- 3
- »
Napisz komentarz