Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się

Gmina Barczewo. Pożar zabrał dom pięcioosobowej rodzinie, bo „tak działa system”? „Błagamy o pomoc”

Gmina Barczewo. Pożar zabrał dom pięcioosobowej rodzinie, bo „tak działa system”? „Błagamy o pomoc”
Trwa zbiórka na odbudowę domu w miejscowości Leszno (gmina Barczewo). Dach nad głową w wyniku pożaru straciła pięcioosobowa rodzina
Fot. Archiwum prywatne, OSP Barczewo

Na początku marca pisaliśmy o wielkim pożarze w miejscowości Leszno (gmina Barczewo). Ogień zabrał dach nad głową pięcioosobowej rodzinie. Ruszyła zbiórka na odbudowę domu. Tymczasem na jaw wychodzą kontrowersyjne okoliczności akcji gaśniczej.

reklama

W nocy ze środy na czwartek (5/6 marca) strażacy walczyli z pożarem w miejscowości Leszno (między Barczewem a Biskupcem).

- Obudziliśmy się od huku – dach stanął w ogniu. Nie było czasu na myślenie, na ratowanie dorobku życia… W piżamach, przerażeni, wybiegliśmy z płonącego budynku. Straciliśmy wszystko – relacjonują państwo Julita i Rafał Moritz [CZYTAJ RÓWNIEŻ: W środku nocy uciekali przed ogniem. Dramat w gminie Barczewo].

Pożar wybuchł w środku nocy, fot. OSP w Barczewie

Poza małżeństwem z płonącego domu uciekły ich córeczki Asia (6 lat) i Julka (11 lat) oraz babcia Gosia. Okazuje się, że był to trzeci pożar w historii rodziny. Wcześniej podpalono tartak i pensjonat.

- Chory psychicznie mężczyzna podpalił nasz pensjonat, by upozorować własną śmierć – wyjaśniają państwo Moritz.

I dodają: - Zawsze byliśmy gotowi pomagać innym – przyjmowaliśmy pod swój dach dzieci z trudnych rodzin, wspieraliśmy tych, którzy mieli mniej niż my. Teraz to my błagamy o pomoc.

Tak wygląda dom państwa Moritzów po pożarze, fot. archiwum prywatne

Dramat rodziny z Leszna jest tym większy, że podczas nieszczęsnej marcowej nocy, mogły zawieść procedury. Do działań gaśniczych zadysponowano m.in. zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych z: Barczewka, Bartołt Wielkich, Ramsowa czy Klebarka Wielkiego. Rodzinie nie mogła natomiast pomóc OSP z oddalonej o zaledwie 4 km miejscowości Rumy. Dlaczego?

- Nami dysponuje Szczytno (Rumy znajdują się w powiecie szczycieńskim, a Leszno w olsztyńskim - red.). Dostajemy informację na telefony i wyje syrena. Dotarcie do remizy zajmuje nam trzy minuty i jesteśmy gotowi do wyjazdu. Tej nocy syrena nie zawyła — wyjaśniał w rozmowie z Faktem prezes OSP Rumy Tomasz Witczak

W akcji gaśniczej nie mogła uczestniczyć OPS z miejscowości Rumy, ale mogła z Ramsowa

Mł. bryg. Grzegorz Różański z KW PSP w Olsztynie odpowiedział dziennikowi, że w powyższej sytuacji nie doszło do nieprawidłowości. - Jednostki spoza systemu mogą działać na terenie swojej gminy. Tak działa system. Być może jednostka OSP Rumy była traktowana jako odwód (wydzielone siły i środki pozostające w dyspozycji dowódcy niezaangażowane początkowo w walce - red.). Pierwsza jednostka była na miejscu pożaru 21 minut po zgłoszeniu — wyjaśnił strażak.

Druhowie z jednostki OSP Rumy przekonują, że mogli być w Lesznie 11 minut wcześniej.

Zbiórka na odbudowę domu państwa Moritzów prowadzona jest na portalu Zrzutka. Do tej pory zebrano ponad 46 tys. zł.

Galeria

Komentarze (2)

Dodaj swój komentarz
Odpowiadasz na komentarz.
Zaloguj się i odblokuj lepsze komentarze. Historia, wyróżnienie i dodatkowe opcje w Twoim profilu. Zaloguj się

  • dis 2025-03-18 08:47:08 212.160.*.*
    A ubezpieczenia nie było?
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 1 0

Proponowane artykuły