Ponad 30 lat na rynku
Historia sklepu przy ul. Sikiryckiego 9 w Olsztynie sięga ponad 30 lat. Początkowo działał on jako Jasam, a od 2000 roku funkcjonuje pod nazwą Max-Farb. Biznes prowadzi pan Dariusz.
Trudna sytuacja lokalnego przedsiębiorcy
W obliczu konkurencji ze strony dużych marketów budowlanych lokal zmaga się z coraz mniejszą liczbą klientów.
Na prośbę córki pana Dariusza, Aleksandry, trudną sytuację sklepu nagłośnił w mediach społecznościowych Tomasz Boenke, członek Rady Osiedla Jaroty.
Z zewnątrz faktycznie sklep wygląda niepozornie, ale po przekroczeniu progu, oczy mi się otworzyły ze zdumienia. (…) Szerokim łukiem omijam sieciówki, bo po pierwsze na znalezienie np. odpowiednich akcesoriów czy chemii budowlanej, marnuję mnóstwo czasu, to jak się znajdzie, to okazuje się, że ceny są znacznie wyższe albo jakość jest bardzo niska. A jeśli potrzebujesz profesjonalnej porady, to w ogóle dramat, bo wiedza pracowników jest znikoma
- czytamy w opublikowanym na Facebooku wpisie.

Co wyróżnia sklep na tle sieciówek?
Reprezentant rady osiedla zwraca uwagę, że w przypadku właściciela lokalu na Pieczewie, należy mówić o „niesamowitej” wiedzy oraz jakości sprzedawanych towarów.
Sklep oferuje szeroki asortyment - od śrub, kołków, lakierów, farb, po chemię budowlaną, płyty gipsowo-kartonowe i bardziej specjalistyczne materiały.
- Nasza płyta, gdy ją transportują dwie osoby, to się ugina. Tanie płyty z sieciówek w takiej sytuacji potrafią się złamać w pół – tłumaczy pan Dariusz.

Niepewna przyszłość biznesu
W związku z coraz mniejszym zainteresowaniem klientów, właściciel Max-Farbu rozważa nawet zakończenie działalności.
- Wielu mieszkańców Jarot nawet nie ma pojęcia o takim sklepie. Swoje kroki wolą skierować do molochów na Sikorskiego. Wspierajmy jednak swoich. Bo po pierwsze pan Dariusz jest stąd, a po drugie w Olsztynie płaci wszystkie podatki – apeluje Tomasz Boenke.

Godziny otwarcia „największą bolączką”?
Warto zwrócić uwagę, że czynnikiem przyczyniającym się do trudnej sytuacji przedsiębiorcy mogą być również krótkie godziny otwarcia. Sklepik czynny jest bowiem od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-17:00 i w soboty między 9:00 a 13:00. Na ten aspekt zwracają uwagę mieszkańcy.
- Największa bolączka to godziny otwarcia. I tu niestety markety mają przewagę – pisze jeden z internautów.
Pracownicy punktu mają jednak możliwość dowiezienia większej liczby towarów po godzinach otwarcia.
Czy uda się uratować lokalny biznes?













Komentarze (5)
Dodaj swój komentarz