Ciężkie życie kanara

Praca kontrolera MPK nie należy do łatwych. Wymaga silnego charakteru i dużej cierpliwości. Wbrew pozorom, bywa także bardzo niebezpieczna.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak trudna i nieprzyjemna jest praca kontrolera. Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Jest deszczowy, pochmurny poranek, a my jedziemy do pracy. Autobus jest pełen. Starsi ludzie zajęli miejsca siedzące, młodsi pouczepiani barierek, próbują złapać równowagę na każdym zakręcie. Jest gorąco i duszno. Panuje atmosfera ogólnego niezadowolenia. Autobus mija kolejne przystanki. Na jednym z nich, wraz z tłumem pasażerów, wsiadają kontrolerzy. Do pokonania czeka ich prawdziwy tor przeszkód. Bilet każdego z pasażerów musi zostać sprawdzony. Kontrolerzy rozpoczynają więc slalom między poszczególnymi osobami prosząc o okazanie biletu. Gdy wszystko przebiega w porządku, dziękują pasażerom i wychodzą. Zdarza się jednak, że rutynowa kontrola, zmienia się w prawdziwy horror.

Brak ważnego biletu oznacza mandat. Dla większości osób to oczywiste. Niestety nie dla wszystkich. Wielu pasażerów zna swoje prawa i obowiązki dużo lepiej od wykwalifikowanych służb. Na brak biletu znajdują tysiące wymówek. Jedni zapomnieli, drugim upadł i nie mogą znaleźć. Jeszcze inni próbują „wcisnąć” kontrolerowi stary bilet, lub cały ich plik. W końcu taka jego praca. Niech sobie sam wybierze dobry. Czy aby na pewno?

Poza wymówkami i unikami ze strony pasażerów, pojawiają się także wyzwiska. Nie chodzi tu  tylko o niewinne nazywanie kontrolerów „kanarami”. Często w stronę wypisujących mandat pracowników, padają wyzwiska i wulgaryzmy. Obraźliwe słowa, bywa że także gesty, drażnią i bolą. Nikt z nas nie chciałby być znieważanym w pracy. Czemu więc sami obrażamy innych?

Zdarza się, że na wyzwiskach się nie kończy. Z tego typu sytuacją spotkał się ostatnio jeden z kontrolerów olsztyńskich MPK. Spokojnie wykonywał on swoje obowiązki, aż do czasu gdy o bilet poprosił 25-letniego Daniela K. i jego rówieśnika, Adama Ł. Pasażerowie nie mieli biletów, więc rozpoczęli dyskusję z kontrolerem. Rozmowa szybko przerodziła się w kłótnię, podczas której Daniel K. uderzył kontrolera w twarz i brzuch. Po awanturze i bijatyce sprawcy chcieli uciec z miejsca zdarzenia. Na szczęście na miejscu w porę zjawiła się policja. Nasuwa się pytanie, czemu nikt nie zareagował. Czy pozostałych pasażerów sparaliżował strach?

Wielu z nas słysząc tę historię stwierdzi – taka już jest ich praca. Ale czy na pewno? Może po prostu tacy są ludzie? Nieprzyjemni i pozbawieni szacunku dla innych. Podczas kolejnej podróży i spotkania z kontrolerem pamiętajmy, że „kanar” też człowiek, a dobrym słowem, prośbą lub żartem, często możemy zyskać dużo więcej.

Źródło: Własne

Komentarze (12)

Dodaj swój komentarz

  • paliczek 2016-11-03 18:40:37 94.254.*.*
    a ja właśnie mam zapłacić mandat , bo kupiłem bilet 10-przejazdowy i przez pomyłkę wyrzuciłem, ten najważniejszy, bo był taki sam jak pozostałe, to jest dopiero ku...stwo. 150 zł i 28 zł za bilet.
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • pasażer 2015-01-23 15:12:57 88.156.*.*
    Dzisiaj mój kolega miał sytuację wsiadając na przystanku Jeziorna do autobusu nr 1 jadącego na Cementową wsiadł ze mną do autobusu były to godziny kończenia szkoły przez uczniów technikum Elektronicznego i Ekonomicznego wiec jak zwykle cały autobus był zapchany wsiedliśmy autobus ruszył kolega zaczął "przepychać" się w stronę kasownika chcąc skasować bilet i nagle usłyszał głos kanara (kobiety) powiedziała że na skasowanie biletu był już czas kolega zaczął tłumaczyć że przed chwilą wsiadł odpowiedziała tylko spokojnym głosem "wiem" i w ten sposób do zapłaty jest 80 zł. Ja się pytam gdzie tu dobra strona tej "pani" podczas pracy ?
    Odpowiedz Oceń: 3 0 Zgłoś treść
  • Fotosnyper 2012-03-20 10:23:32 88.156.*.*
    Kanary blokując ludziom wyjscie za autobusu sami sobie zsłurzyli na takie traktowanie.
    Odpowiedz Oceń: 3 1 Zgłoś treść
  • mery 2010-12-11 14:35:57 89.228.*.*
    Miałam wiele razy do czynienia z kanarami, zarobiłam 2 mandaty (pierwszy raz za brak numerka na bilecie miesięcznym, drugi za brak właściwego biletu). Pamiętam jak sie zdenerowowałam, ale nie widziałam o tym, żeby ten numerek tam umieścić (nie pochodzę z Olsztyna). Za drugim razem nie zdążyłam skasować biletu w nocnym autobusie a już para kanarów stała nad moją głową.. Strasznie mnie wkurzyli. Raz zdarzyło mi sie pokłocić o rozmiar bagażu, wytyczne są podane w cm, jednak co zrobić, gdy jeden z wymiarow np. wysokość jest mniejszy a inny większy, niż maksymalny. Czy wtedy bierzemy pod uwagę objętość?? Żaden kanar nie umie mi odpowiedziec na to pytanie.. Nie lubię ich, są bardzo chamscy i nieprzyjemni. Szczegolnie jedna para..
    Odpowiedz Oceń: 2 0 Zgłoś treść
  • Automaniak 2010-08-06 23:46:52 81.190.*.*
    Nie jeżdżę autobusami ale rozumiem kanarów. To praca jak każda inna . A co niby ma kontroler powiedzieć zatrzymanej osobie jadącej bez biletu ? - OK.Przepraszam za kontrolę. Liczę ,że Pan( pani ) będzie miał/a bilet następnym razem ... Ludzie .Dobrze ktoś przede mną powiedział - to zwyczajna kradzież ! Policjanta też nienawidzicie ,że udupił Was ,za np .: jazdę bez zapiętych pasów w samochodzie ? "Zbiję szybę w samochodzie sąsiada bo zwrócił mi uwagę na to ,że mój pies nasrał mu na wycieraczkę" "Głupek nie rozumie winy. Winny i rozumny nie powtórzy tego"
    Odpowiedz Oceń: 0 1 Zgłoś treść
  • pasazer 2010-08-03 22:26:08 80.50.*.*
    Olsztyńscy kontrolerzy są bardzo nieprzyjemni nie znają podstawowych zasad swojej pracy. Mówicie ,że macie ciężką pracę a jak naprawdę ktoś zapomniał biletu i dokumentów. Potem wzywacie policje i wlepiacie mandat. Cz za takie coś można was lubić???
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • Jakaja 2010-08-02 20:59:43 83.9.*.*
    To i ja dorzucę swoją opinię, a mianowicie "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Prawdopodobnie ataki na kontrolerów i ubliżanie im byłoby znacznie bardziej marginalne, gdyby sami kontrolerzy byli bardziej grzeczni i kulturalni. A prawda jest taka, że jeden Pan kontroler z drugim często bywają opryskliwi, nierzadko chamscy i zdarzają się agresywni... Panowie popatrzcie na siebie!!! Zdarzają się różne sytuacje, czasem człowiek jedzie "na gapę" bo nie ma gdzie kupić biletu ( na przystankach nie zawsze są kioski) a kierowca ma "godziny szczytu"! A czasem zdarza się, że ktoś jedzie na gapę, bo.. wsiadł na tym samym przystanku co "Kanar" i kasowniki zostały zablokowane... Czasem trudno ograniczonemu gorylowi wyjaśnić, że się nie jest złodziejem...
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • pastel67 2010-08-01 23:46:18 88.156.*.*
    Mieszko, masz chyba też uczulenie na myślenie. Jazdę na gapę możesz porównać do okradania własnej rodziny. Rachunek jest prosty, im więcej gapowiczów tym, w efekcie, droższe bilety. Ty może jesteś "gieroj" taki pseudo twardziel co to nie kasuje. Za to Twoja matka, ciotka czy dziewczyna płaci za takiego "oszołoma" jadąc MPK. Nie wiem co masz za znajomych ale, ani ty, ani oni nie porównujcie się do normalnych ludzi, bo daleko wam do nich. Przynajmniej poziomem inteligencji. Pozdrawiam :-)
    Odpowiedz Oceń: 0 1 Zgłoś treść
  • Mieszko 2010-07-31 22:20:25 88.156.*.*
    Ja to jestem uczulony na kanarow tak jak i wiekszosc moich znajomych. Zawsze bedziemy ich ponizac i publicznie im ublizac. Moim zdaniem to nie jest praca jak kazda tylko ponizajaca praca na ktora normalna osoba nigdy by sie nie zgodzila. Pozdrawiam ;)
    Odpowiedz Oceń: 2 1 Zgłoś treść
  • pasażer 2010-07-30 10:44:43 212.160.*.*
    Pasażer jadący bez biletu to złodziej! Korzysta z usługi, za którą nie zapłacił. To tak jakby wszedł do sklepu, wziął towar i wyszedł. Pasażer ma obowiązek okazać ważny bilet i koniec. Inna sprawa, że powinno być to rozwiązane tak jak w innych krajach. Wsiada się tylko przednimi drzwiami i każdy musi kupić bilet u kierowcy. Proste. Nie kupisz biletu to autobus nie jedzie i pozostali pasażerowie sami wynoszą cię z autobusu, bo chcą jechać.
    Odpowiedz Oceń: 1 1 Zgłoś treść