Do zdarzenia doszło we wtorek, 11 sierpnia. Wczesnym popołudniem służby zostały powiadomione o tym, że przy jednym z przystanków autobusowych w Barczewie stoi mężczyzna, który wygląda tak, jakby przed chwilą został pobity. Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że pokrzywdzony tego samego dnia spotkał innego - znanego mu „z widzenia” - mężczyznę i został przez niego zapytany o to, czy ma pieniądze i czy może pożyczyć trochę gotówki. Kiedy odmówił, został uderzony w głowę i obezwładniony. Po odzyskaniu świadomości zauważył, że z jego kieszeni zniknęło kilkaset złotych.
Pobity i okradziony mężczyzna został zabrany do szpitala przez załogę karetki pogotowia, a mundurowi ruszyli w patrol. Podany przez pokrzywdzonego rysopis sprawcy był dość lakoniczny, nie mniej policjanci przypuszczali, że agresor nie mógł uciec zbyt daleko. W pewnym momencie funkcjonariusze zauważyli idącego ulicami Barczewa mężczyznę, który miał na swoich ubraniach i ciele krwistoczerwone ślady. Na początku rozmowy próbował przekonać funkcjonariuszy, że wygląda tak, ponieważ wcześniej spadł ze schodów, ale nic mu nie jest i chciałby sobie pójść w swoją stronę. Gdziekolwiek się wybierał - szybko musiał zrewidować swoje plany, a kierunek jego dalszej podróży wyznaczyli policjanci, którzy uznali opowieść o upadku ze schodów za mało wiarygodną. W końcu zatrzymany przyznał, że jest sprawcą rozboju, tego samego dnia trafił do policyjnej celi.
Barczewscy kryminalni pod nadzorem prokuratora przygotowali przeciwko zatrzymanemu 43-latkowi bogaty materiał dowodowy, oceniony przez sąd jako wystarczający do wydania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu.

Podejrzany będzie miał za kratami sporo czasu na przemyślenia, w tym na temat grożącej mu kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Pokrzywdzony na szczęście mógł opuścić szpital po opatrzeniu i podstawowych badaniach. Jego życiu i zdrowiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo.







Komentarze (0)
Napisz komentarz