Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się

Urzędniczka oskarża prezydenta o gwałt

Prezydent mówił, że jak mu się nie będę oddawała, to mnie zwolni. Po latach milczenia jedna z urzędniczek olsztyńskiego ratusza zdecydowała się powiedzieć o dramacie, który przeżywała, pracując w urzędzie miasta

reklama
Wczorajsza "Rzeczpospolita" napisała o kobiecie, która pracowała w ratuszu kilka lat, rok temu zdecydowała się odejść z pracy. Dziennikarzowi opowiedziała o trwającej od 2001 r. gehennie. Praca albo seks - Biłam go, kiedy próbował to robić. Sugerował, że jak mu się nie będę oddawała, to mnie zwolni - relacjonuje gazeta. Rok temu lekarz wysłał kobietę na urlop chorobowy. Była wtedy w ciąży. - Któregoś dnia prezydent przyjechał do mnie do domu i zgwałcił - dodaje. Lekarz, który badał potem kobietę, zabezpieczył materiał genetyczny, przesłał do laboratorium na badanie i powiadomił o wszystkim prokuraturę. - Ale kobieta nie złożyła wniosku o ściganie sprawcy. Nie chciała także powiedzieć, kim on jest. W tej sytuacji nie mogliśmy nic zrobić - opowiada Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Tak też tłumaczy tamtą decyzję, by nie wszczynać śledztwa. Śledztwo od nowa W piątek prokuratorzy na nowo podjęli śledztwo. - Kobieta w chwili gwałtu była w ciąży, zachodziło więc prawdopodobieństwo odniesienia przez nią uszczerbku na zdrowiu. A to podlega ściganiu z urzędu - wyjaśnia Orzechowski. Choć wcześniej kobieta nie powiedziała śledczym, kto miał ją zgwałcić, prokuratorzy zapewniają, że zbadają także wątek prezydencki. - Na pewno nic nie pominiemy i sprawdzimy, czy urzędnicy ratusza mieli związek z tą sprawą - zapowiada Cezary Kamiński, prokurator okręgowy w Olsztynie. To źli ludzie mnie oskarżają Prezydent Czesław Małkowski stanowczo wszystkiemu zaprzeczył. Zwołał wczoraj przed południem konferencję prasową, podczas której wygłosił krótkie oświadczenie. Powiedział też, że publikacja w gazecie to zemsta nieprzychylnych mu osób. I poinformował, że złoży pozew przeciwko autorowi tekstu w "Rzeczpospolitej". O ile jednak niektórzy uznali informacje gazety za szokujące, część ratuszowych urzędników i dawnych kolegów partyjnych Czesława Małkowskiego nie była specjalnie zdziwiona tym, co przeczytała w artykule. Wiedzieli i nic - To był rok 2003 lub 2004, kiedy zgłosiła się do mnie urzędniczka, skarżąca się na zachowanie prezydenta Czesława Małkowskiego. Prosiła, żebym jako szef struktur SLD "przywołał go do porządku" - opowiada Stanisław Szatkowski, szef SLD na Warmii i Mazurach. - Prezydent czynił jej propozycje, sugerował, że jeśli nie ulegnie, może mieć kłopoty z awansem. Zadzwoniłem do prezydenta, ale on wszystkiemu kategorycznie zaprzeczył. Jednak chodziło o inną kobietę niż opisana w gazecie. To więc było trochę jak z yeti. Wszyscy o tym mówili, ale nikt nie widział. Także Zbiegniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta (PO), mówi, że docierały do niego skargi od kobiet. - Mówiły o dziwnym zachowaniu prezydenta. Jednak nie prosiły mnie o pomoc w sposób jednoznaczny. Uznałem, że są dorosłe,\ i wiedzą, co powinny robić - mówi. Niech prezydent idzie na urlop Jak na te informacje zareagują politycy, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej, która w ratuszu jest w koalicji z prezydenckim klubem radnych "Po prostu Olsztyn"? Tomasz Głażewski, przewodniczący powiatowych struktur Platformy i wiceprezydent miasta: - Stwierdzenia zawarte w artykule bulwersują. Dostałem oświadczenie prezydenta, w którym pisze, że są nieprawdziwe. Przy takiej wadze oskarżeń nie wiem jednak, czy nie byłoby słuszne, żeby prezydent wykorzystał zaległy urlop i pozostał na nim do czasu wyjaśnienia sprawy. Także opozycyjny klub radnych PiS zebrał się wieczorem, by zająć stanowisko dotyczące zarzutów stawianych prezydentowi.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz
Odpowiadasz na komentarz.
Zaloguj się i odblokuj lepsze komentarze. Historia, wyróżnienie i dodatkowe opcje w Twoim profilu. Zaloguj się

Proponowane artykuły