Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!Problemy z hulajnogami Bolta. Użytkownik musiał zapłacić 200 zł kary za 5 minut jazdy [AKTUALIZACJA]

Problemy z hulajnogami Bolta. Użytkownik musiał zapłacić 200 zł kary za 5 minut jazdy [AKTUALIZACJA]
Mieszkańcy Olsztyna mają problem z hulajnogami Bolta
Fot. Bolt.eu

Jeden z naszych czytelników napisał, że miał problem z hulajnogą firmy Bolt, która po 5 minutach jazdy zatrzymała się. Jak się okazało, był poza strefą. Zawrócił więc i postawił hulajnogę w strefie, jednak z konta ubyło mu 200 zł. Do sprawy odniósł się Bolt.

Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!

W poniedziałek obszerną wiadomość napisał do nas pan Dawid. Opowiedział historię z piątkowego popołudnia, gdy spieszył się do domu, jednakże nie wziął samochodu.

Musiałem być jak najszybciej w domu, więc pomyślałem, że przetestuję jazdę hulajnogą elektryczną, które właśnie pojawiły się w naszym mieście. Zainstalowałem więc aplikację i próbowałem uruchomić pierwszą napotkaną hulajnogę, ale ta za nic nie chciała jechać. Mimo, że naciskałem przycisk, to nie ruszała. Zakończyłem więc przejazd w aplikacji, a system naliczył mi 1,08 zł – stwierdził czytelnik.

Po drodze znalazł kolejną hulajnogę. Tym razem udało się ją bez problemu uruchomić. Jednak radość pana Dawida nie trwała zbyt długo, gdyż po przejechaniu kilkuset metrów jednoślad zwolnił, a po chwili zatrzymał się.

Nie wyjechałem za miasto, czy też do lasu. Nie wiedziałem za bardzo co się dzieje, czy to znów jakaś awaria, jak tej pierwszej, czy może się rozładowała. Mimo kilku prób ruszenia hulajnoga za nic nie chciała jechać. Co jednak istotne system cały czas naliczał opłaty (stawka jest za każdą minutę aktywnego przejazdu) – przyznał mężczyzna.

I dodał: – Nacisnąłem więc w aplikacji „zakończ przejazd”. Aplikacja poinformowała mnie, że MOŻLIWE będzie naliczenie kary. Słowo klucz, to wg. mnie „możliwe”. Nie było żadnej informacji, że kara będzie obligatoryjna. Nie chciałem oczywiście płacić kary, więc anulowałem. To jednak niewiele dało, bo system nadal naliczał mi opłaty za każdą minutę. Była jeszcze opcja pauzy, której użyłem, ta jednak też nie rozwiązywała problemu, bo przejazd był nadal aktywny i opłaty nadal liczono, tylko niższe.

Po kilku nieudanych próbach czytelnik zakończył przejazd. Chwilę później otrzymał rachunek na ponad 200 zł. Jak się okazało, kara została naliczona automatycznie.

Uznałem, iż pomimo, że jestem mocno spóźniony, to nie zostawię hulajnogi w tym miejscu, skoro to jakiś niedozwolony obszar, mimo iż był to normalny odcinek drogi, którą jechałem. Zainicjowałem więc nowy przejazd, licząc że może ta zacznie działać tym razem. Niestety nadal nic, mimo „dodawania gazu”. Przeniosłem więc „ręcznie” hulajnogę 100 metrów do tyłu, pomimo że mój dom był w przeciwnym kierunku – przyznał pan Dawid.

Odstawił jednoślad w dozwolonej strefie i wrócił spóźniony do domu.

Zgłosił sprawę do supportu Bolta. Wyjaśnił wszystko i poprosił o anulowanie kary. Ku jego zaskoczeniu pracownicy odpisali, że kara nie zostanie anulowana.

Uważam, że firma wykazała się bardzo mała wyrozumiałością. Po pierwsze hulajnogi są od kilku dni w naszym mieście. Był to mój pierwszy przejazd. Rozumiem, że istnieje regulamin, oraz obszary wyłączone i tak jak wspominałem, dla firmy to zapewne problem, bo pracownicy muszą potem jeździć i zbierać sprzęt spoza dozwolonej strefy. Ja jednak nie porzuciłem hulajnogi, a cały czas byłem przy niej, a po chwili sam odniosłem ją mimo, że nie chciała jechać. Nie zaparkowałem więc jej ani na chwilę poza strefą, a pracownicy nie musieli jej nigdzie szukać, co najwyżej mogłem dojechać do jej krańca – wytłumaczył czytelnik.

Zwrócił uwagę, że w razie wystąpienia niektórych przypadków, jak np. rozładowanie hulajnogi czy wyjazd z dozwolonej strefy, użytkownik powinien zostać o tym fakcie poinformowany, np. poprzez aplikację mobilną lub samo urządzenie powinno to sygnalizować.

Dodał, że dziwi go podejście do sprawy samej firmy, ponieważ znalazł kilka osób, które miały podobne przygody, tylko że w innych miastach. Ludzie odzyskali pieniądze.

Dziwie się, że firma podchodzi do sprawy w taki sposób. Zamiast budować grono zadowolonych użytkowników, woli zarobić jednorazowo 200 zł na wymierzonej karze. Ja pewnie z ich usług już nie skorzystam. Myślę, że użytkownicy chcący spróbować jak ja przejazdu powinni mieć na uwadze, że na rachunku, bez możliwości odwołania możliwe, że zobaczą nie tylko opłatę za hulajnogę – podsumował pan Dawid.

Jego historia znalazła się także na Wykopie, gdzie została skomentowana przez duże grono internautów.

Ta sama sytuacja, też Olsztyn. Zobaczyłem, że stoją to stwierdziłem że podjadę kawałek.

Po 5 minutach hulajka przestała jechać i reagować na manetkę, pozostało pchanie. Z początku uznałem to za awarię, chociaż aplikacja pokazywała status naładowany. Stwierdziłem, że dopcham ją ręcznie w okolice domu, bo byłem przekonany że kilka tam boltowych widziałem i mogę oddać, z adnotacją, że coś jest nie tak. Sprawa miała się rozwiązać.

Na miejscu okazało się, że jeżdżę po czerwonej strefie, w której nie mogę zostawić hulajki - ok, nie doczytałem, nie zorientowałem się - mój błąd, trzeba oddać tam gdzie można, czyli okolice połowy i tak małego centrum. Ale manetka dalej nie działa, pozostaje pchanie. Pauzowanie przejazdu by nie naliczało tak kosztów blokuje tylne koło, nie można pchać. Kontaktu zero, pomocy zero - póki trwa przejazd, jedyne opcje supportu pojawiają się w aplikacji dopiero po zakończeniu przejazdu.

"Przejazd" trwał ok 40 minut, z czego na hulajnodze spędziłem ok. 10 minut, reszta to pchanie w jedną i drugą stronę. Po oddaniu tam gdzie mogę natychmiast zgłosiłem się do supportu po ponowne przeliczenie bo awaria itp, dostałem odpowiedź że "wszystko gra, tak ma być, jeździł pan po zakazanej strefie, a tam parkować nie można i jeździc w sumie też nie, dlatego nie reagowała na manetkę". Zero informacji o tym, totalnie nigdzie. Rower miejski też w czerwonej strefie miałby założyć blokadę na koło i bujaj się użytkowniku?

Reklamacja nie uwzględniona, z tym że ja zapłaciłem tylko 20 zł, bo nie uległem pokusie zostawienia tam gdzie n,ie mogę i płacenia kary 200 zł. Usunąłem u nich konto.

– możemy przeczytać odpowiedź innego czytelnika.

Miałem dokładnie to samo w Olsztynie. Hulajka raptem przestała jechać. Zero komunikatu, zero informacji w appce. Żadnego info dla użytkownika - domyśl się sam. Odinstalowałem i więcej nie użyję. Usability tragiczne. Tak ciężko dać komunikat, żeby użytkownik wiedział, że to się nie rozładowało, tylko jest koniec strefy?

Strefy w Olsztynie to już w ogóle porażka - większość miasta jest wyłączona, więc na tej samej ulicy możesz mieć czerwoną i zieloną strefę. Absurd.

Autor powinien mieć zwrócone środki. Bolt chyba zatrzymał się z marketingiem w poprzednim wieku, skoro tak podchodzą do sprawy. Inna firma dałaby rabat, przeprosiła za kiepskie doświadczenie i zachęciła do dalszego używania.

– przyznał inny użytkownik.

Niestety, strefa dozwolona nie pokrywa się z granicami miasta. Jej granice od południa stanowi ul. Tuwima (zahacza o Galerię Warmińską), dalej przechodzi w ul. Synów Pułku, a następnie Wyszyńskiego, Leonharda i skręca na północny-zachód (obejmuje fragmenty ul. Towarowej i Lubelskiej) w kierunku Zatorza. Tutaj granicą jest skrzyżowanie Sybiraków/Jagiellońskiej/Limanowskiego, a na zachodzie Wojska Polskiego. Hulajnogą można wjechać do starego Kortowa i na os. Grunwaldzkie. Niestety, w centrum miasta także jest strefa, w której nie można parkować – park Centralny.

Dalej są strefy: żółta (można parkować, jednak prędkość jest automatycznie zmniejszona z uwagi na duży ruch, oraz czerwona (nie można parkować). Problem w tym, że obie strefy nakładają się na siebie, a w wielu miejscach strefa czerwona jest pomiędzy strefą dozwoloną a żółtą.

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie przedstawicieli firmy Bolt. 

Joanna Manarczyk, rzecznik prasowy firmy Bolt przesłała nam oświadczenie, które publikujemy poniżej:

Informacje o odpowiedzialnym i bezpiecznym korzystaniu z elektrycznych hulajnóg Bolt są dostępne w aplikacji, użytkownicy muszą też przed pierwszym przejazdem zaakceptować regulamin korzystania z wypożyczalni, zawiera on m.in. informacje o kosztach korzystania z wypożyczalni.

W każdym mieście działanie wypożyczalni uzależnione jest od kwestii bezpieczeństwa, dlatego w aplikacji od razu po jej uruchomieniu użytkownicy widzą na mapie tzw. czerwone strefy.  Są one dodatkowo oznaczone symbolem zakazu parkowania. Można w nich wypożyczyć hulajnogę (jeśli będzie dostępna), ale zakończenie tam przejazdu oznacza karę w wysokości 200 zł. Użytkownicy otrzymują informację na smartfon o tym, że wjechali do czerwonej strefy i możliwym naliczeniu kary, w niektórych przypadkach by dodatkowo zasygnalizować wjechanie do strefy zakazu parkowania urządzenie zwalnia. Karą zostają obciążeni w momencie zakończenia przejazdu w tej strefie.

Rozwiązanie to ma na celu poprawę bezpieczeństwa i porządku w miastach, gdzie działamy, a obszar zakazu parkowania bardzo często wynika z rozmów z przedstawicielami miasta, dla których bezpieczeństwo lokalnej społeczności jest tak samo ważne. Opłata pozwala na szybką reakcję naszego zespołu w sytuacji, gdy otrzymujemy zgłoszenia od mieszkańców o niewłaściwym parkowaniu hulajnóg, które zagraża mieszkańcom. Ogólne obostrzenia dotyczące parkowania mają na celu zadbanie o porządek w mieście, usprawniają pracę w późnych godzinach wieczornych, kiedy zbieramy hulajnogi z ulic, aby sprawdzić ich stan techniczny, dokładnie je zdezynfekować i naładować tak, by były gotowe do użycia następnego dnia.

– możemy przeczytać w oświadczeniu.

 

Komentarze (33)

Dodaj swój komentarz

  • rowerzysta 2021-06-09 09:18:22 85.14.*.*
    Patrzę sobie na te screeny z aplikacji plus czytam co autor pisał, że nie dostał żadnego powiadomienia w aplikacji, więc coś tu BOLT ściemnia z tym informowaniem o czerwonej strefie. to raz, a dwa ja bym pozwał BOLTA do UOKiK o zakazane praktyki - w aplikacji nawet jak się pojawia info o czerwonej strefie i karze za pozostawienie hulajki to po angielsku w/g tych screenów co JEST NIEDOPUSZCZALNE!! Nie spełniają warunków polskiego prawa w tym zakresie.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 3 0
  • Rafal 2021-05-27 13:55:28 31.0.*.*
    Ja również ostrzegam ten tą firmą miałem podobne zdarzenie jak kolega opisał poniżej nie polecam nikomu tej firmy oszuści umowy pisane jest są dla nich . Czekają tylko na błąd klienta to jest niedopuszczalne aby instytucje państwowe na wzorowe pozwalały na to
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • Michał 2021-05-22 13:41:27 87.246.*.*
    Ostrzegam przed firmą BOLT. – klient dla nich tak naprawdę nie ma znaczenia. Sprawa z Lublina – z ostatniej soboty. Z jednej strony organizowane są PR-owe akcje, z drugiej strony firma naciąga klientów. Zakończyłem przejazd w strefie zabronionej (trzy kliknięcia w pośpiechu), została naliczona kara 200 złotych. Gdy zorientowałem się co się stało – natychmiast uruchomiłem nowy przejazd i hulajnogę odstawiłem w dobre miejsce – 25m dalej. Firma nie poniosła żadnego kosztu, swój błąd naprawiłem niezwłocznie, myślałem że zwrot opłaty jest formalnością. Napisałem reklamację przez aplikację – nie ma żadnej możliwości aby się do firmy dodzwonić, w aplikacji – nie wiem czy to odpowiada bot, czy konsultant – jak zdarta płyta – komunikat – że potwierdziłem zakończenie przejazdu w aplikacji. Firma oczywiście straci klienta, nie jestem w stanie zaakceptować faktu, że wyciąga rękę po łatwe 200 złotych, nie biorąc pod uwagę swojej reputacji – po prostu jako klient dla firmy się nie liczę. Hulajnoga nie ma żadnego wskaźnika (urządzenia) że znajduje się w strefie wyłączonej. Takie urządzenia powinny być wyposażeniem każdej hulajnogi. Ze względu na to, że siedziba firmy jest poza granicami Polski – pozwać. Ostrzegam przed firmą. Jedyną drogą roztrzygania sporów jest skarga do UOKiK oraz Europejskiego Centrum Konsumenckiego. Dla mnie kwota niewielka – 200 złotych, dla BOLTA – duża. Gratuluję osobie odpowiedzialnej w BOLT za wizerunek, CSR, strategię. Dobra robota. Zarobione 200 złotych w 5 minut. Firma jest do przodu. Życzę miłego dnia.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • twojastara 2021-05-21 01:22:00 89.64.*.*
    Ja swoją odstawiłam po 4 godzinach. Oddaliby mi 200 zł? Stała pod budką.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 0
  • Elo 2021-05-09 17:54:38 5.173.*.*
    Jak się jest debilem i nie czyta regulaminu i dodatkowo posiada się prowincjonalną mentalność plebsu to później da takie pretensje
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 6
  • 64 2021-03-14 12:34:12 95.160.*.*
    Nie korzystać. Niech zabierają się z naszego miasta.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 1
  • WrógPubliczny 2021-03-05 23:21:56 95.160.*.*
    Jak się patrzy na podział stref ruchu, to mówiąc szczerze na u... te hulajnogi są. Strefa poruszania jest tak kurduplowata, że szok. Olsztyn jest na tyle mały, że na piechotę można spoko przejść te 600-800 m. Sam rozważałem jazdę hulajką jak mi padło auto, a do serwisu z domu było koło 6 km (w mieście! Barcza-Sprzętowa). I całe szczęście, że nie przyszła mi do głowy jazda. Taksówka kosztuje mnie 15 zeta i nie kapie na głowę! Do dupy z takimi pomysłami. Bolt zarabia naciągactwem, bo aż tyle chcą za ściaganie? I czy oni muszą szukać haulajek? Mają przecież lokalizatory, wiec niech pańcia Bolidowa nie chrzani banialuków.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 0
  • Wkurzony 2021-03-04 11:25:23 5.173.*.*
    Kolejny wyleczony z innowacji. Złodziejska zachodnia korporacja która kroi ludzi dzięki pisowskim rządom. Cyrk w państwie z dykty. Przewozy samochodami to samo kurs 1 km w sylwestra 20 zł. Jak to się ma z cenami które ustala miasto za km.? Firma bolt w dupie ma przepisy i obowiązujące prawo A rządzący przymykaja oczy.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 4 0
  • Kiedy wrócą rowery ??? 2021-03-03 20:59:59 95.160.*.*
    Z rowerami było łatwiej. Przynajmniej się nie rozładowywały. Ktoś się orientuje kiedy powrócą do Olsztyna?
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 4 0
  • Xxxx 2021-03-03 19:15:28 83.26.*.*
    A-ale jak to trzeba patrzeć na mapę i czytać regulamin czegoś, czego się używa
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 6