Olsztyn.com.pl Regionalny Portal Warmii i Mazur Zgłoś temat

Szukaj wiadomości

Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu

Piłka nożna. IV-ligowe derby dla Stomilu [ZDJĘCIA, WIDEO]

Emil Marecki ·
Piłka nożna. IV-ligowe derby dla Stomilu [ZDJĘCIA, WIDEO]
Kilkuset kibiców obserwowało derby m.in. z chodnika czy pola należacego do uniwersytetuFot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

Piłkarze Stomilu dwukrotnie przegrywali w meczu z Naki, ale ostatecznie wygrali wyjazdowy mecz derbowy. Olsztynianie po golu Łukasza Makarskiego strzelonym w doliczonym czasie gry zwyciężyli 3:4 (1:1). Podopieczni Michała Kraszewskiego mają komplet punktów po 9. kolejkach IV ligi.

Michał Kraszewski na derbowym mecz z Naki Olsztyn w bramce postawił na Wojciecha Klewiado. Jak przyznał na konferencji prasowej trener Stomilu - nie był to wymuszony ruch kontuzją Michała Leszczyńskiego. Stomil chciał mieć więcej młodzieżowców na boisku, żeby potem nie dokonywać zmian młodzieżowca na młodzieżowca. Od pierwszej minuty zagrał też m.in. Jakub Banul, a na ławce rezerwowych zasiadł Filip Wójcik.

Na samym początku Paweł Tomkiewicz chciał zaskoczyć bramkarza Stomilu i oddał strzał sekundę po rozpoczęciu spotkania. Uderzenie nie wyszło zawodnikowi i goście mogli spokojnie rozegrać piłkę od tyłu. Stomil już w 40. sekundzie mógł wyjść na prowadzenie, ale ze strzałem zwlekał Stanisław Hrebeń i Szymon Masiak, a samo uderzenie Riku Iwamoto było niecelne. W 9. minucie Hrebeń odebrał piłkę na połowie boiska i ruszył na bramkę rywala, wpadł w pole karne, ale uderzenie wybronił bramkarz gospodarzy. W 13. minucie Dawid Grablewski strzelał z rzutu wolnego, ale dobrą interwencją popisał się Klewiado.

Stomil wyszedł na prowadzenie w 14. minucie. W pole karne piłkę posłał Mateusz Pajdak, a do własnej bramki trafił jeden z pomocników Naki - Ignacy Różacki.W 25. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Bartosz Rutkowski mając piłkę na nodze na 20. metrze, nie kalkulował, uderzył w światło bramki. Piłka wpadła w samo okienko i powinna być tym samym nominowana do gola 9. kolejki IV ligi. W 39. minucie Iwamoto nie opanował piłki w polu karnym i nie był w stanie strzelić gola. W 42. minucie z bliskiej odległości spudłował Jakub Banul.

W 66. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Pawła Tomkiewicza. Najlepszy napastnik gospodarzy zdecydował się na strzał z 16. metrów i ta wpadła tuż przy słupku. Naki pierwszy raz w tym meczu wyszedł na prowadzenie. W 74. minucie na 2:2 po ładnym indywidualnym rajdzie gola strzelił Łukasz Makarski. Trzy minuty później gospodarze wyszli ponownie na P prowadzenie, a gola znowu strzelił Rutkowski. W 89. do wyrównania doprowadził Marcin Fiedorowicz. Bramkę na wagę trzech punktów doliczonym czasie gry strzelił Łukasz Makarski.

Kolejne spotkanie Stomil zagra u siebie z Concordią Elbląg. Mecz odbędzie się w niedzielę (4 października) o godzinie 15.

Naki Olsztyn - Stomil Olsztyn 3:4 (1:1)

0:1 - Ignacy Różacki 14' sam.
1:1 - Bartosz Rutkowski 25'
2:1 - Paweł Tomkiewicz 66'
2:2 - Łukasz Makarski 74'
3:2 - Bartosz Rutkowski 77'
3:3 - Marcin Fiedorowicz 89'
3:4 - Łukasz Makarski 90'

Stomil: Wojciech Klewiado - Mateusz Pajdak, Piotr Jakubowski, Piotr Łysiak, Mateusz Jońca (81' Aleksander Wtulich), Riku Iwamoto (67' Łukasz Makarski), Stanisław Hrebeń, Przemysław Klugier (90' Shōtō Unno), Borys Smolicz (55' Filip Wójcik), Jakub Banul (67' Marcin Fiedorowicz), Szymon Masiak

Naki: Brzozowski, Sobótka, Różacki, Maruszak, Rutkowski, Wależak, Retkiewicz, Shimakura, Grablewski, Tomkiewicz, Krzywicki. Byli również na ławce: Marciniak, Czaplicki, Wdowiak, Oleszko, Sudziński, Kierstan, Lipiński, Michańczyk, Szymkiewicz

Widzów: 200 (oficjalnie); łącznie z osobami w obrębie obiektu: 850

Lp. Nazwa Mecze Punkty Zwycięstwa Remisy Przegrane Bilans bramkowy
1. Stomil Olsztyn 9 27 9 0 0 40-5
2. Concordia Elbląg 9 22 7 1 1 27-8
3. Granica Kętrzyn 9 20 6 2 1 24-15
4. Sokół Ostróda 9 18 6 0 3 23-11
5. Tęcza Biskupiec 9 18 5 3 1 22-10
6. GKS Wikielec 9 15 4 3 2 27-15
7. Rominta Gołdap 9 14 4 2 3 19-16
8. Pisa Barczewo 9 14 4 2 3 21-20
9. Znicz Biała Piska 9 11 3 2 4 17-23
10. Naki Olsztyn 9 10 2 4 3 18-21
11. DKS Dobre Miasto 9 10 3 1 5 14-21
12. Mazur Ełk 9 7 2 1 6 8-17
13. Start Nidzica 9 6 1 3 5 11-22
14. Zatoka Braniewo 9 4 0 4 5 9-30
15. Mamry Giżycko 9 4 1 1 7 13-41
16. Polonia Pasłęk 9 1 0 1 8 5-23

Pozostałe wyniki aktualnej kolejki w momencie zamieszczenia tekstu:

Kolejka 9 - 26-27 września

  • Naki Olsztyn - Stomil Olsztyn 3:4
  • Rominta Gołdap - Granica Kętrzyn 3:5
  • Sokół Ostróda - Polonia Pasłęk 4:1
  • GKS Wikielec - Zatoka Braniewo 6:0
  • Tęcza Biskupiec - Mazur Ełk 3:1
  • DKS Dobre Miasto - Znicz Biała Piska 3:1
  • Mamry Giżycko - Start Nidzica 3:3
  • Pisa Barczewo - Concordia Elbląg 1:2

Zapis konferencji prasowej: 

Michał Kraszewski, trener Stomilu: - Było to dla nas najtrudniejsze spotkanie w tym sezonie. Gratulacje dla Andrzeja Nakielskiego, bo stworzył naprawdę bardzo dobry zespół grający do przodu, odważny, zdeterminowany. Postawili nam dzisiaj bardzo, bardzo trudne warunki. Przygotowywaliśmy się do tego meczu skrzętnie i wiedzieliśmy o tym, że na własnym obiekcie zespół Naki to jest piąta siła tutaj IV ligi, biorąc pod uwagę tylko mecze domowe. Wiedzieliśmy o tej serii 21 spotkań bez porażki i widać było, że zawodnicy chcieli to śrubować. I tylko trzeba się cieszyć z tego, że my – mimo tego, że ten mecz nie układał się tak, jak byśmy chcieli, żeby się układał – koniec końców potrafiliśmy doprowadzić do tego, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i dopisać kolejne trzy punkty do naszego dorobku.

Zbigniew Koneczny (stomil.olsztyn.pl): Wszyscy mówili o waszej świetnej passie, ale – jak to się mówi – każda seria musi się kiedyś skończyć. Czy dzisiejszy mecz to było takie lekkie tąpnięcie, szczególnie mając w perspektywie trudne spotkanie z Concordią Elbląg, które czeka was za tydzień?

- Dlaczego od razu tąpnięcie? Nazywając to tąpnięciem, odebralibyśmy uznanie dla naprawdę dobrego występu zespołu Naki. Obecnie oba kluby grają w IV lidze i stworzyły dzisiaj świetne widowisko. Uważam, że w tym spotkaniu stworzyliśmy sobie więcej szans i ten wynik mógł ułożyć się inaczej. Mecz potoczył się tak, że musieliśmy gonić rezultat, ale ostatecznie zdołaliśmy przechylić szalę na naszą korzyść. Tak jak wspomniał trener Andrzej, nasi zmiennicy zaliczyli dziś kapitalne wejścia – Łukasz Makarski zdobył dwie bramki, a Marcin Fiedorowicz dołożył kolejną. Pozostaje się z tego tylko cieszyć, bo ten zespół z każdym tygodniem i każdym dniem treningowym coraz bardziej się konsoliduje.

Emil Marecki: Od pierwszej minuty zagrał w bramce Wojciech Klewiado. Trener chciał go sprawdzić w meczu o wysokim znaczeniu czy jednak Michał Leszczyński zgłosił uraz?

- Nie, po prostu postanowiliśmy dać dzisiaj szansę Wojtkowi. Gra z młodzieżowcem w bramce daje nam znacznie większe pole manewru wśród zawodników z pola. Dzięki temu mogliśmy dzisiaj dać odpocząć Borysowi Smoliczowi i nie musieliśmy wpuszczać w jego miejsce kolejnego młodzieżowca – mogliśmy wprowadzić innego gracza, dlatego na boisku pojawił się Makarski. Okazało się, że był to bardzo dobry zabieg. A jeśli chodzi o Wojtka – już przed sezonem ustaliliśmy z Michałem Leśniewskim, że chcemy, aby zbierał minuty na boisku i stale się rozwijał. Dochodzi do tego również kwestia punktacji w klasyfikacji Pro Junior System. Co prawda nie jesteśmy w tej chwili w pierwszej dwójce, ale zajmujemy szóste miejsce. Myślę, że gdy zawodnicy leczący urazy – tak jak Kulesza – wrócą po kontuzjach i nazbierają wymagane minimum 270 minut, to w Pro Junior System będziemy w stanie powalczyć o miejsce w TOP 5–6 w tym sezonie.

Emil Marecki: Łukasz Makarski dzisiejszym występem zapracował sobie na występ od pierwszej minuty w najbliższym meczu? Szczególnie, że zagra przeciwko swojej byłej drużynie.

- W najbliższą niedzielę gramy mecz z Concordią, przy okazji serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców. A czy zapracował już na wyjściowy skład? Od tego ma cały nadchodzący tydzień, żeby udowodnić, że miejsce w pierwszej jedenastce po prostu mu się należy. Dzisiaj zaprezentował się ze świetnej strony i po tym spotkaniu przy jego nazwisku na pewno stawiamy plusa – i to naprawdę dużego.

Andrzej Nakielski, trener Naki: - Tak jak zapowiadaliśmy przed sezonem, zamierzamy grać odważnie i konsekwentnie to realizujemy. Mamy bardzo młody zespół – w składzie jest zaledwie trzech czy czterech doświadczonych zawodników, a reszta to chłopcy z roczników 2008 i 2009. Tak jak mówiliśmy: awansowaliśmy tutaj i nie zamierzamy kalkulować, zresztą dzisiaj również tego nie robiliśmy. Mieliśmy dziś jasny cel – zgarnąć pełne trzy punkty (śmiech - red.). I w sumie było... w sumie było naprawdę blisko. Mecz był niezwykle ciekawy – u nas zresztą wszystkie spotkania to prawdziwy rollercoaster. Postawiliśmy się bardzo mocno, mieliśmy swój pomysł na ten mecz i do pewnego momentu – już nie pamiętam dokładnie do której minuty – wszystko układało się po naszej myśli. Niestety później, w moim odczuciu, to wartościowi zmiennicy Stomilu zrobili kluczową różnicę. Michał stworzył ze Stomilu prawdziwą maszynkę do wygrywania meczów. Mają obrońców potrafiących strzelać bramki, a w polu karnym są niezwykle groźni, sprytni, zdecydowani i konkretni. Więc cóż, wielka szkoda. My ze swojej strony pochwaliliśmy chłopaków. Uważam, że mogą być dumni ze swojego występu, bo pokazali, że potrafimy grać w piłkę i otwarcie przeć do przodu. To jest dla nich bardzo rozwojowy futbol. Przegraliśmy z naprawdę świetnym zespołem, z głównym faworytem tych rozgrywek. Myślę, że jeśli Stomil utrzyma taką grę, to tę jakość na boisku po prostu będzie wyraźnie widać i czuć. Szkoda, po prostu jeszcze raz powtórzę – wielka szkoda. Prowadziliśmy przecież 2:1, a potem 3:2... Ale taki jest sport. Wielkie gratulacje dla naszych chłopaków. Dzisiaj zrobiliśmy stosunkowo mało zmian i mecz potoczył się w taki sposób. Gdybyśmy mogli cofnąć czas, to pewnie rozegralibyśmy pewne sytuacje nieco inaczej i można byłoby to spotkanie mimo wszystko wyciągnąć. Myślę jednak, że najważniejsze jest to, iż mecz stał na bardzo dobrym poziomie, a i od strony organizacyjnej wszystko wyszło świetnie. Kibice głośno dopingowali, na boisku nie było ani chwili nudy, było po prostu widowiskowo. Uważam, że gdyby tak wyglądały wszystkie mecze, nawet w Ekstraklasie, to każdy byłby usatysfakcjonowany. My ze swojej strony będziemy dalej gonić Stomil, starając się grać równie dobrze i ciężko trenować. Przypomnę tylko, że mamy niezwykle młody zespół i bardzo młodych chłopaków. W tej chwili zajmujemy drugie miejsce w IV lidze w klasyfikacji Pro Junior System, co rzadko się zdarza, by jednocześnie plasować się tak wysoko w ligowej tabeli – w samym jej środku – ze zgromadzoną tak pokaźną liczbą punktów. Także podsumowując: to tyle. Jeszcze raz wielkie gratulacje dla Stomilu oraz dla Michała i życzę im powodzenia. To naprawdę mocny zespół... no i tyle. Szkoda! (śmiech - red).

Zbigniew Koneczny (stomil.olsztyn.pl): Mam dwa pytania do trenera Andrzeja Nakielskiego. Pierwsze: na co dzień trenujecie i gracie na sztucznej murawie, natomiast wszystkie mecze wyjazdowe rozgrywacie na stadionach z naturalną trawą. Czy rodzi to jakieś problemy, czy dostrzega Pan w tym plusy bądź minusy? A drugie pytanie: jakie emocje panu towarzyszą? Tworzył pan przecież wielką historię Stomilu Olsztyn jako zawodnik w najwyższej klasie rozgrywkowej, ratował pan ten klub jako trener, gdy znajdował się już właściwie na skraju niebytu, a jednocześnie stoi Pan za sukcesami Uczniowskiego Klubu Sportowego Naki Olsztyn. 

- Taki mecz pewnie już się nie powtórzy. Po pierwsze – były to derby Olsztyna, a takie starcia trafiają się niezmiernie rzadko, jak zaćmienie słońca czy księżyca. Trafiliśmy na siebie w pewien sposób przypadkowo. Jesteśmy jednak w tym miejscu, w którym jesteśmy, a sama możliwość zagrania ze Stomilem to dla nas bardzo dużo. A co do kwestii sztucznej trawy... Uważam, że dla dobrego piłkarza to są tylko drobne niuanse. Pewnie gra się na niej nieco inaczej, ale na wyjazdach boiska trawiaste są dobrze przygotowane i równo przystrzyżone. Klasowy zawodnik nie odczuje tu raczej większej różnicy i nie należy tej kwestii nawierzchni ze sztuczną trawą jakoś nie wiadomo jak gloryfikować. Także było naprawdę fajnie. Wystąpiło dzisiaj kilku wychowanków Naki, więc fajnie sobie pograliśmy. Osobiście jestem najbardziej zadowolony z faktu, że stworzyliśmy świetne spotkanie. Mecz był naprawdę udany – padło dużo bramek, sporo się działo i nie brakowało emocji. Myślę, że w dużej mierze stało się tak za naszą sprawą, bo nie zamierzaliśmy się tylko bronić, ale próbowaliśmy atakować i w jakiś sposób ugryźć Stomil. Podsumowując – to był naprawdę fajny, udany mecz. Uważam, że całe to wydarzenie przebiegło w bardzo sympatycznej atmosferze i takie są moje główne odczucia.

Piotr Szauer (Radio Olsztyn): Według danych policji to spotkanie obejrzało około 850 osób, więc chyba nie żałuje Pan decyzji o rozegraniu meczu tutaj, mimo że pojawiały się pokusy, by zagrać przy Piłsudskiego.

- Nie chcę już wracać do tego tematu, bo uważam go za zupełnie absurdalny. Jak można grać mecz w roli gospodarza na czyimś obiekcie? To tak, jakby każdy z nas po pracy wracał nie do własnego domu, tylko do kogoś innego. Dlatego cała ta dyskusja od początku wydawała mi się po prostu śmieszna i niepoważna. Najważniejsze, że ludzie przyszli i obejrzeli ten mecz. Wpuściliśmy na trybuny dokładnie 200 osób – czyli maksymalnie tyle, ile mogliśmy i ile trzeba było – i wszyscy wyszli stąd zadowoleni. Byli kibice na miejscu, była też transmisja w systemie Pay-Per-View, więc każdy zainteresowany miał możliwość obejrzenia tego spotkania i na tym sprawa się kończy. Życzę Stomilowi awansu oraz tego, by grał już na prawdziwych stadionach, bo nasz obiekt to w gruncie rzeczy boisko treningowe. Bardzo cieszy nas tak duże zainteresowanie – odbieraliśmy mnóstwo telefonów i usłyszeliśmy wiele ciepłych, dobrych słów. My natomiast trenujemy dalej. Mamy młody zespół, realizujemy projekt czysto szkoleniowy i po prostu robimy swoje. Cieszę się, że idzie nam to tak dobrze i że zgromadziliśmy już całkiem sporo punktów jak na beniaminka. Pokazujemy – tak jak w ostatnim meczu z Granicą czy teraz ze Stomilem, chociaż tym razem bez dorobku punktowego – że naprawdę potrafimy grać w piłkę. Także idziemy do przodu!

 

Galeria

25 zdjęć

Komentarze (0)