Monument z czerwonej cegły, który kształtował panoramę miasta
Budynek zaprojektowany przez jednego z najwybitniejszych polskich architektów epoki, Zygmunta Gorgolewskiego, stanowił jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście. Budowlę wzniesiono w latach 1878-1880.
- Gmach wzniesiono na planie zbliżonym do litery „T”, z charakterystycznym ryzalitem środkowym, pierwotnie ukształtowanym na podobieństwo zamkowej wieży oraz późniejszymi przybudówkami po obu stronach korpusu. Budynek zaprojektowano jako trzykondygnacyjny z użytkowym poddaszem i mansardami. Wykonany został z nieotynkowanej cegły licowej ceramicznej i glazurowanej, tworzącej od frontu mury o bogatej dekoracji ornamentalnej. Całość z wielospadowymi dachami krytymi czerwoną dachówką ceramiczną, stylistycznie nawiązywała do innych reprezentacyjnych obiektów użyteczności publicznej wznoszonych w Olsztynie pod koniec XIX wieku – podaje Sąd Okręgowy w Olsztynie, odnosząc się do publikacji pt. „Olsztyn magiczny” autorstwa Stanisława Piechockiego.
Ok. 200 strażaków przeciwko żywiołowi
Blisko 100 lat później, 25 stycznia 1976 r. doszło do makabrycznego pożaru gmachu. Zdarzenie miało miejsce w niedzielny poranek, ok. 8:30. Ogień jako pierwsi zauważyli przechodnie. Po zaalarmowaniu służb rozpoczęła się wielogodzinna akcja gaśnicza. Z żywiołem walczyło około 200 strażaków z Olsztyna i regionu.

„Pożar nie wywołał w społeczeństwie nastrojów zaniepokojenia”
Co ważne, akcję prowadzono w niezwykle trudnych warunkach. Panował bowiem silny mróz, brakowało sprzętu (niskie ciśnienie wody w hydrantach), a ogień w mgnieniu oka pochłaniał elementy konstrukcyjne. Doszczętnie spłonął dach oraz górne kondygnacje budynku. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
- Pożar sądu nie wywołał w społeczeństwie Olsztyna nastrojów zaniepokojenia. Zanotowano pojedyncze wypowiedzi, iż pożar był wynikiem celowego działania m.in. z uwagi na to, że w gmachu znajdowały się materiały Komisji do Spraw Badania Zbrodni Hitlerowskich – poinformowano w milicyjnym raporcie, który obecnie mieści się w Instytucie Pamięci Narodowej (IPN) w Białymstoku.
Teorie, domysły i nieprawidłowości
Istniała również teoria, którą finalnie zakwestionowano, że do pożaru doszło z powodu nieszczelności przewodów kominowych.
Warto wspomnieć, że jeszcze przed zdarzeniem budynek miał wielu przeciwników.
- Wielu tego gmachu nie lubiło. Jedni za to, że był zbyt proniemiecki, okazały, z czerwonej cegły. Jak się spalił, można było się tej poniemieckiej budowli pozbyć. Inni nie lubili sądu za to, że w jego podziemiach była katownia UB. Mój ojciec, AK-owiec, był tam przesłuchiwany. Jak zacząłem pracować w sądzie, to on nigdy do tego budynku nie wszedł. Zawsze mi przez woźnego kartki podsyłał. (…) Nikt nie dopytywał o przyczyny tragedii, bo i tak byśmy prawdy nie poznali. A pytanie o to nie było dobrze widziane. Gazety o tym nie pisały, bo zamiast dziennikarzy śledczych była cenzura – zaznaczał w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP) ówczesny sędzia, Józef Lubieniecki.

Podczas prowadzonego śledztwa służby wykryły wiele nieprawidłowości. Jak podaje Radio Olsztyn chodziło m.in. o nielegalnie urządzone pokoje na poddaszu, a także prowizoryczną instalację elektryczną prowadzoną po drewnianych belkach i uszczelnianą lnianymi pakułami i gazetami.
- Lokatorzy dogrzewali pomieszczenia urządzeniami elektrycznymi, a sądowy konserwator bezskutecznie próbował ograniczyć przeciążenia sieci. Z końcem 1975 r. zrezygnował z pracy, a jego następcy nie zatrudniono – czytamy na stronie internetowej lokalnej rozgłośni.
Według przeprowadzonej ekspertyzy to iskra z nieosłoniętej puszki rozgałęźnikowej zapaliła wspomniane pakuły i gazety, a kolejno drewniane belki.
Śledztwo owiane tajemnicą
Na miejscu czterokrotnie odbyły się oględziny pogorzeliska. Powstało sześć ekspertyz sądowych. Powołano również czterech biegłych oraz przesłuchano 36 świadków (choć zdarzenie obserwowały tysiące osób).

Pomimo wskazanych ustaleń, prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa.
Oficjalnej przyczyny pożaru nigdy nie ujawniono. Według akt IPN, do których dotarł PAP, straty oscylowały na poziomie około 1,5 mln zł (przy średniej pensji 4200 zł).
Nowy gmach na starej bryle
W latach 1976-1977 budynek sądu został odbudowany. Choć gmach szybko przywrócono do użytkowania, nie odzyskał dawnego, historycznego wyglądu. Nowa forma przypominała bardziej współczesne biurowce.
W 2016 r. obiekt poddano modernizacji.

Budynek Sądu Okręgowego w Olsztynie (dawnego sądu wojewódzkiego) obecnie

Unikatowe nagranie z miejsca zdarzenia
Co ciekawe, Archiwum Zakładowe Sądu Okręgowego w Olsztynie jest w posiadaniu taśmy filmowej nieznanego autora, na której utrwalono pożar z 1976 r. oraz prowadzoną akcję gaśniczą. Kilka lat temu materiał poddano rewitalizacji i konserwacji przez Narodowy Instytut Audiowizualny w Warszawie.

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych Sądu Okręgowego w Olsztynie opublikowano fragment danego wideo. Zachęcamy do obejrzenia materiału!











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz