Mazury są piękne. Tego nikomu nie trzeba udowadniać. Mamy jeziora, lasy, przestrzeń, czyste powietrze i spokój, którego coraz częściej brakuje mieszkańcom dużych miast.A jednak wielu młodych ludzi po ukończeniu szkoły lub studiów pakuje walizki i wyjeżdża. Część z nich już nie wraca.
Dlaczego? Oczywiście ważne są zarobki, ale nie chodzi tylko o pieniądze.
Młody człowiek nie wybiera wyłącznie miejsca pracy. Wybiera całe życie. Zastanawia się, czy będzie miał szansę na rozwój zawodowy, czy stać go będzie na mieszkanie, ile czasu zajmie mu dojazd do pracy, czy znajdzie miejsce w żłobku, dostanie się do lekarza i będzie miał gdzie spędzić wolny czas.
Przede wszystkim chce wiedzieć, czy za pięć lub dziesięć lat nadal będzie miał tutaj dobre perspektywy. Liczby powinny dać nam do myślenia. Pod koniec 2024 roku województwo warmińsko-mazurskie liczyło niespełna 1,35 miliona mieszkańców – o ponad 7 procent mniej niż w 2010 roku. W tym samym czasie liczba osób w wieku od 18 do 24 lat zmniejszyła się aż o 38,6 procent. To efekt zarówno niżu demograficznego, jak i wyjazdów.
Tylko w 2024 roku wśród osób w wieku od 24 do 35 lat wyjechało na stałe o 1501 osób więcej, niż się tutaj osiedliło. Za tymi liczbami stoją konkretni ludzie, rodziny i decyzje podejmowane często bez wielkiego rozgłosu.
Nie mam zamiaru mówić młodym: „Zostańcie, bo tutaj się urodziliście”. Wyjazd na studia, do pracy czy po nowe doświadczenia może być bardzo dobrą decyzją. Problem pojawia się wtedy, gdy po zdobyciu wiedzy i doświadczenia młody człowiek nie widzi na Mazurach miejsca dla siebie.
Nie chodzi więc o to, aby kogokolwiek zatrzymywać. Chodzi o to, aby było do czego wracać.
Praca musi dawać perspektywę
Jako przedsiębiorca z Ełku wiem, że miejsc pracy nie tworzy się samym zapisem w strategii ani kolejną uchwałą. Powstają wtedy, gdy lokalne firmy mają klientów, dobrych pracowników, odpowiednią infrastrukturę i stabilne warunki do rozwoju. Mazury potrzebują nowych miejsc pracy, ale sam etat już nie wystarczy. Młodzi szukają zatrudnienia, które pozwoli im zdobywać kwalifikacje, awansować i z czasem coraz lepiej zarabiać.
Turystyka nadal będzie bardzo ważna dla naszego regionu, ale nie możemy opierać całej gospodarki na dwóch miesiącach wakacji. Potrzebujemy również branż działających przez cały rok.
Powinniśmy rozwijać to, w czym Mazury mogą być naprawdę dobre: gospodarkę opartą na wodzie, produkcję dobrej żywności, nowoczesne przetwórstwo, przemysł drzewny i meblarski, usługi zdrowotne i rehabilitacyjne, energetykę oraz pracę i usługi cyfrowe.
To nie są pomysły wzięte z sufitu. Wynikają z rzeczywistych zasobów i możliwości naszego regionu.
Potrzebna jest również bliższa współpraca szkół z miejscowymi przedsiębiorcami. Młodzi jeszcze podczas nauki powinni poznawać lokalne firmy, zdobywać praktyczne doświadczenie i widzieć, że ciekawą karierę można rozpocząć także tutaj.
Mazury muszą żyć przez cały rok
Latem Mazury w dużej mierze bronią się same. Jeziora, żagle, plaże i piękne krajobrazy przyciągają turystów z całej Polski. Prawdziwe pytanie brzmi jednak: co możemy im zaoferować w październiku, styczniu albo marcu?
Badania ruchu turystycznego pokazały, że przeciętny pobyt krajowego turysty trwał zaledwie 2,9 dnia. To często niewiele więcej niż weekend. Lipiec i sierpień odpowiadały natomiast za 38,5 procent wizyt odnotowanych pomiędzy majem a wrześniem.
Musimy więc nie tylko przyciągać więcej osób, ale także zachęcać je, aby zostały na Mazurach dłużej i przyjeżdżały również poza wakacjami.
Mazury mogą być całorocznym miejscem zdrowego życia: aktywności fizycznej, rehabilitacji, regeneracji, turystyki senioralnej, dobrej kuchni, wydarzeń kulturalnych, rodzinnego wypoczynku i pracy zdalnej.
Nie reklamujmy naszego regionu wyłącznie jako miejsca, do którego ucieka się od codzienności. Budujmy Mazury jako miejsce dobrej codzienności.
Nie wystarczy też liczyć, ilu turystów przyjechało. Trzeba sprawdzać, jak długo zostali, ile pieniędzy pozostawili w miejscowych firmach i ile całorocznych miejsc pracy dzięki temu powstało.
Więcej turystów nie zawsze oznacza większy dobrobyt mieszkańców. Turystyka ma sens wtedy, gdy jej efekty odczuwają również lokalni przedsiębiorcy, pracownicy i całe rodziny.
Musimy przy tym chronić jeziora, krajobraz i ciszę. Czysta woda, kanalizacja oraz rozsądne planowanie przestrzenne nie są dodatkiem do rozwoju. Są jego podstawą.
Przyroda nie przeszkadza nam w rozwoju. Jest jednym z naszych największych kapitałów.
Bez dobrych połączeń będziemy stać w miejscu
Dla kogo potrzebna jest droga S16? Nie tylko dla turysty jadącego na wakacje.
Potrzebuje jej mieszkaniec dojeżdżający do pracy, przedsiębiorca wysyłający towar, pacjent jadący do szpitala, karetka, inwestor i rodzina, która chce bezpiecznie przemieszczać się po regionie.
Dobra droga skraca czas przejazdu i sprawia, że można mieszkać w jednej miejscowości, a pracować w innej. Otwiera również Mazury na nowe inwestycje.
Tymczasem według harmonogramu GDDKiA budowa odcinka S16 Mrągowo-Orzysz-Ełk przewidywana jest dopiero na lata 2031-2033. To odległa perspektywa. Dlatego potrzebujemy w tej sprawie konsekwentnego, ponadpartyjnego działania i realnego wsparcia państwa.
Sama droga ekspresowa nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Potrzebujemy także regularnych połączeń kolejowych i autobusowych pomiędzy powiatami. Wielka inwestycja nie pomoże mieszkańcowi małej miejscowości, jeśli nie będzie miał czym dojechać do szkoły, lekarza czy pracy.
Lepiej powinniśmy wykorzystać także Port Lotniczy Olsztyn-S16Mazury. Zanim zaczniemy planować kolejne rozbudowy, zadbajmy o stabilną siatkę połączeń i sprawny transport z lotniska do najważniejszych miast regionu.
Dużą szansą może być również Pętla Mazurska, łącząca jeziora Niegocin i Śniardwy. Taki szlak mógłby wydłużyć pobyty turystów i skierować ich także do miejscowości, które dzisiaj korzystają z mazurskiej turystyki w mniejszym stopniu.
Ten projekt wymaga jednak odpowiedzialności: rzetelnej oceny wpływu na środowisko, zapewnionego finansowania i konkretnego harmonogramu. Mazury nie mogą przez kolejne lata żyć wyłącznie zapowiedziami.
S16, kolej, lotnisko i Pętla Mazurska nie są celami samymi w sobie. To narzędzia, które mają ułatwiać życie mieszkańcom i rozwój miejscowych firm.
O przyszłości często decyduje codzienność
Decyzja o pozostaniu na Mazurach nie zapada podczas wielkiej konferencji. Często zapada przy kuchennym stole.
Młoda para zastanawia się, czy znajdzie mieszkanie, czy będzie ją stać na jego wynajem lub zakup, gdzie zapisze dziecko do żłobka, ile czasu zajmie dojazd do pracy i czy w razie problemów szybko otrzyma pomoc lekarza.
Dlatego potrzebujemy dostępnych mieszkań, dobrej opieki nad dziećmi, nowoczesnych szkół, infrastruktury sportowej, kultury i miejsc, w których ludzie mogą się spotykać.
Młodzi powinni mieć również przestrzeń do rozwijania własnych pomysłów, zakładania firm i wpływania na swoje otoczenie. Nie musimy zmieniać Mazur w drugą Warszawę czy drugi Gdańsk. Możemy zaoferować coś innego: ambitne i wygodne życie bez wielkomiejskiego pośpiechu, korków i utraty kontaktu z naturą.
Do tego jednak potrzebna jest współpraca. Mazury powinny działać jak sieć dobrze połączonych miast i miejscowości. Powinniśmy móc mieszkać w Ełku, pracować w Giżycku, uczyć się w Olecku, prowadzić interesy w Piszu i korzystać z oferty całego regionu.
Żadne mazurskie miasto w pojedynkę nie będzie miało możliwości Warszawy. Razem możemy jednak stworzyć region, który zapewni mieszkańcom znacznie więcej szans.
Potrzebujemy jednej wizji dla Mazur
W obecnej perspektywie regionalny program dysponuje kwotą ponad 1 miliarda 786 milionów euro na gospodarkę, transport, edukację, zdrowie, rynek pracy, kulturę i turystykę.
To ogromne środki. Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak tylko: ile pieniędzy wydamy? Ważniejsze jest to, co rzeczywiście zmieni się dzięki nim w życiu mieszkańców.
Sukcesu nie powinniśmy mierzyć liczbą przeciętych wstęg. Mierzmy go liczbą całorocznych miejsc pracy, wysokością wynagrodzeń, dostępnością mieszkań, czasem dojazdu oraz liczbą osób, które po studiach lub kilku latach pracy zdecydują się wrócić na Mazury.
Ja, Rafał Karaś, uważam, że Mazury nie potrzebują jednej „cudownej” inwestycji ani kolejnej krótkiej kampanii promocyjnej. Potrzebują odważnej, konkretnej i wieloletniej wizji. Nie chcę przekonywać młodych, że powinni tutaj zostać z obowiązku. Chcę, żeby zostawali, ponieważ właśnie na Mazurach widzą dla siebie szansę. A jeśli wyjadą po wiedzę i doświadczenie – żeby mieli do czego wrócić. Mazury nie mogą być miejscem, z którego trzeba wyjechać, aby spełnić swoje marzenia. Powinny być miejscem, w którym te marzenia można realizować.
Rafał Karaś – społecznik i pasjonat historii Mazur. Autor filmów i publikacji o Ełku i regionie
Czytaj również:
Olsztyn kontra metropolie. Czy stolica Warmii i Mazur może dogonić Wielką Piątkę?
[OPINIE] ''Czy Olsztyn jest dobrym miastem do życia dla młodych ludzi?''







Komentarze (0)
Napisz komentarz