Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu
Na skróty
21.08.2026 Joanny, Kazimiery, Piusa Pogoda 15/25

Kierowcy w lodowej pułapce

magda_515167 ·

Co najmniej pięć samochodów utknęło w gigantycznej kałuży, jaka utworzyła się na drodze dojazdowej do budynku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przy ul. Obrońców Tobruku w Olsztynie.

reklama
Jeziorko pojawiło się na drodze w sobotę przed południem. Woda spływała z pobliskiej skarpy, gdzie topił się śnieg. A kiedy słońce się schowało za budynek - zaczęła zamarzać. Największym problemem dla kierowców były lodowe kry, które pływały po powierzchni zbiornika, lód pokrywał też jezdnię. W sobotę w wodzie ugrzęzły co najmniej trzy samochody, a wczoraj - na pewno dwa. Jedną z pierwszych ofiar wody był Krzysztof. - Przyjechałem w sobotę na zajęcia z języka obcego - opowiada naszemu reporterowi. - Bardzo się spieszyłem i chciałem podjechać jak najbliżej. Zaparkowałem niedaleko wejścia do budynku. Po skończonych zajęciach wsiadłem do samochodu, podjechałem po kałuży, tam lodowe kry zaczęły ocierać o podwozie, zwolniłem i już zostałem w tej wodzie. Sytuacja była nieciekawa. Pan Krzysztof nie mógł wysiąść ze swojego volkswagena, bo woda sięgała progów auta. Próby ruszenia też nie powiodły się. Koła obracały się w miejscu i tylko rozpryskiwały wodę. Na szczęście z pomocą przyszli koledzy z roku. - Stanęliśmy ma krze i próbowaliśmy wypchnąć samochód z kałuży - mówią. - Ale nie było żadnego efektu. W końcu nad przemoczonymi studentami zlitował się kierowca innego samochodu. Podczepił linę do stojącego w kałuży auta, koledzy jeszcze pomagali wypchnąć go z pułapki i w końcu volkswagen wyjechał na suchy fragment jezdni. Widząc, co się dzieje, kierowcy pokonywali rozlewisko różnymi sposobami. Najpopularniejsze było branie rozpędu i przejazd przez wodę ze znaczną prędkością. - Tak np. wyjechał mój kolega z roku - dodaje Krzysztof. Dużo mniej szczęścia miał Rajmund, kierowca mercedesa, który ugrzązł w kałuży wczoraj z samego rana. - Zatrzymałem się, bo z przeciwka jechał samochód, a widziałem, jak go nosiło po tej kałuży - opowiada pechowy kierowca. - No i nie wyjechałem już. Pan Rajmund stał w kałuży ponad godzinę. Przemoczył buty, ale i tak nie dał rady wypchnąć mercedesa z wody. W końcu z pomocą ruszyli mu robotnicy prowadzący remont budynku uniwersyteckiego. Pięciu mężczyzn pchało samochód, no i w końcu udało się. - Usłyszałem od nich, że nie byłem pierwszy, który zatrzymał się w bajorze - opowiada student. Kilkadziesiąt minut później w częściowo zamarzniętej kałuży zatrzymał się czerwony ford sierra. Jego kierowcy również nikt nie chciał pomóc. Młody mężczyzna od robotników pożyczył łom, sam porozbijał lodowe kry i udało mu się wyjechać. Z prośbą o interwencję zadzwoniliśmy do administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Marek Dzieniakowski, zastępca dyrektora administracyjnego, dowiedział się od nas o kałuży przed godz. 12. - Prawdopodobnie przyczyną jej powstania była zapchana lodem lub innymi nieczystościami studzienka - przypuszczał Dzieniakowski. - Zaraz jedziemy sprawdzić, co tam się dzieje. Po naszej interwencji kałuża znikła. Przed godz. 15 przejazd do budynku uniwersytetu był osuszony. Kawałki kry ułożono na trawniku.

Komentarze (0)


Proponowane artykuły