Dziś jest: 25.04.2026
Imieniny: Jarosława, Marka
Data dodania: 2026-04-25 09:02

Aleksandra Laskowska

Cukierniczka z Barczewa w „Babskim biznesie”. Czy Ula odzyskała równowagę między pracą a rodziną?

Cukierniczka z Barczewa w „Babskim biznesie”. Czy Ula odzyskała równowagę między pracą a rodziną?
Rodzina kontra biznes. Ula z Barczewa w programie TVN Style
Fot. Archiwum prywatne

W drugim sezonie programu „Babski biznes” oprócz Olsztynianki Izy Wierzchołowskiej, właścicielki sklepu z odzieżą plus size, wystąpiła także przedsiębiorczyni z Barczewa – cukierniczka prowadząca lokal „Ula Bezula”. Czy dzięki wskazówkom Marty Klepki kolejny lokalny biznes odniósł sukces?

reklama

Słodki biznes Uli z Barczewa

„Babski biznes”, emitowany na antenie TVN Style, to rewolucje pod przewodnictwem Marty Klepki – bizneswoman, dyrektorki generalnej sieci hoteli oraz inicjatorki akcji „Być kobietą on tour” - których celem jest pomoc małym, kobiecym firmom. Prowadząca wraz ze sztabem ekspertów dba o to, by każdy „babski biznes” przynosił rozwój, satysfakcję, a przede wszystkim pieniądze.

W drugim sezonie formatu, poza Olsztynianką, Izą Wierzchołowską, właścicielką butiku położonego przy ul. Grunwaldzkiej 24, oferującego odzież damską w rozmiarach 46-60 oraz profesjonalne porady braffiterskie, pojawiła się również cukierniczka z Barczewa – Ula Śmiglak.

Pasja, która przerodziła się w pracę bez końca

Przedsiębiorczyni od 3 lat prowadzi lokal przy ul. Mickiewicza 58 w Barczewie, o nazwie „Ula Bezula”. Wcześniej próbowała swoich sił, przyrządzając słodkości w kuchni domowej. Motywacją do prowadzenia pracowni cukierniczej okazało się przyjście na świat jej trzeciego dziecka, Pawełka.

- Tak powstała „Ula Bezula”. Wcześniej nie miałam nawet takiej myśli, żeby zająć się pieczeniem słodkości – tłumaczyła właścicielka lokalu.

Co ciekawe, Ula jest samoukiem w kwestii wypieków - posiada bowiem wykształcenie administracyjno-ekonomiczne. Kobieta zarabia przede wszystkim na przygotowywaniu słodkości na zamówienie.

Rodzina na drugim planie

Kobietę do programu zgłosił mąż, Piotrek, zaznaczając, że decyzja podyktowana jest problemami rodzinnymi, które wywołuje ciągły brak czasu i nieobecność żony w domu.

- Ula jest „wypruta”. Przychodzi do domu, bierze kąpiel i idzie spać. Wstaje o 5 rano i zasuwa znowu tam dalej, a każda rozmowa o finansach kończy się awanturą – mówił Piotrek, zaznaczając – Dzieci chcą odzyskać mamę, ja żonę.

Podobne zdanie przedstawiła również córka pary, wyjaśniając, że najwięcej kłótni w domu powoduje pracownia cukiernicza.

- Mam dosyć. Chciałabym, żeby ona siedziała z nami w domu, oglądała film – oświadczyła dziewczynka.

Skala przeciążenia

Ula zgodziła się na udział w programie, ponieważ chciała zmienić coś w życiu, tłumacząc, że obecnie zamiast pracować - „tyra”. Jak przyznała, zdarza jej się spędzać w pracowni nawet po 20 godzin dziennie. Bohaterce „Babskiego biznesu” zależało przede wszystkim na tym, żeby priorytetem w jej codzienności była rodzina – a nie biznes.

Marta Klepka wkracza do akcji

Z pomocą przyjechała więc Marta Klepka. Ekspertka spotkała się z bohaterką odcinka na dworcu Olsztyn Główny. Następnie obie panie udały się na zakupy.

Taksówki, zakupy i brak kontroli nad wydatkami

Jedną z pierwszych kwestii, na które zwróciła uwagę Marta Klepka, był fakt, że Ula po mieście porusza się taksówką. Okazało się, że cukierniczka od ponad 20 usiłuje dokończyć kurs prawa jazdy.

Zapytana o miesięczne wydatki na taksówki, Ula bez wahania odpowiedziała: „Nie liczę”, czym wyraźnie zaskoczyła Martę Klepkę. Jak się później okazało, to nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Kolejnym szok nastąpił podczas robienia zakupów w popularnym dyskoncie, kiedy to Ula oświadczyła, że listę potrzebnych produktów ma „w głowie” oraz, że nie zwraca uwagi na ceny produktów i nie kupuje ich hurtowo, co w praktyce oznacza wizyty w markecie nawet trzy razy w tygodniu.

- Uszczęśliwiasz ludzi, piekąc dla nich, a sama siebie unieszczęśliwiasz – skwitowała Marta Klepka.

Warto dodać, że hurtownie spożywcze poza niższymi cenami, oferują również dostawy, co stanowi również dodatkową oszczędność czasu.

Uzależniłam się od pracy” - biznes bez planu i zespołu

W drodze do pracowni Ula przyznała, że dziennie śpi jedynie około 3-4 godziny. Jak mówiła, swego czasu, obserwując swój stan psychiczny, zdecydowała się nawet na wizytę u specjalisty, jednak po wystawieniu recepty nie podjęła leczenia.

- Uzależniłam się od pracy, od tego, że nie umiem odmawiać klientom i od tego, że jak nie będę pracowała, będę czuła, że jestem nikomu niepotrzebna – oświadczyła.

Po dotarciu na miejsce Klepka zauważyła, że w gablotce z monoporcjami brakuje cen. Okazało się również, że Ula wszystkie paragony i faktury składuje w jednej szufladzie, przechodząc do nich analizy dopiero z końcem miesiąca.

- Nie mam głowy do tych wszystkich dokumentów, faktur. Zlecam to mojej księgowej. A ja jestem po prostu duszą artystyczną i spełniam się w kuchni – stwierdziła cukierniczka.

Kobieta nie zatrudnia pracowników, ponieważ jest przekonana, że nikt nie posiada takich umiejętności, a także boi się komukolwiek zdradzić swoje receptury. Jedynie raz na jakiś czas pomagają jej koleżanki oraz mąż.

Marta stwierdziła, że Ula bezwzględnie potrzebuje pracownika na stałe.

Prawo jazdy, owocne spotkania i nowe podejście

Kolejnym krokiem była wizyta w szkole jazdy, gdzie finalnie Ula podjęła naukę.

W czasie nagrań cukierniczka spotkała się też z doradcą zawodowym, Agnieszką Sochanik. Podczas spotkania specjalistka udzieliła Uli wskazówek dotyczących sprawnego zarządzania dokumentacją.

Bohaterka odbyła również wizytę w znanej cukierni, działającej na rynku od 1946 r. i wartej obecnie blisko 500 mln zł. Na miejscu dowiedziała się m.in., w jaki sposób używać mrożonych owoców, aby nie tracić na jakości produktów.

Stopniowe zmiany

Trzy tygodnie później ekipa odwiedziła „Ulę-Bezulę” ponownie, aby ocenić wprowadzone zmiany.

Okazało się, że barczewska bizneswoman pozwoliła swoim bliskim w odciążeniu z pewnych firmowych spraw, nie kontrolując ich na każdym kroku.

Problemem nadal była jednak sytuacja rodzinna. Dowiedzieliśmy się, że Ula co prawda wraca wcześniej do bliskich, aczkolwiek wspólne spędzanie czasu polega na testowaniu nowych przepisów.

- Nie wiem, jak do niej dotrzeć. Ten program miał jej pomóc, żeby zrozumiała, czego my od niej wymagamy – mówił rozgoryczony mąż cukierniczki.

Ula złożyła jednak obietnicę najbliższym, że niedługo codzienność rodziny się unormuje.

Więcej czasu dla rodziny i... powrót do pracy w środku nocy

Marta Klepka pojawiła się u Barczewianki po czterech tygodniach. Okazało się, że Ula zdecydowała się na zatrudnienie dwóch pracownic. Cukierniczka przyznała też, że zaczyna „powoli odnajdować się w dokumentach”, a kalkulując wydatki, postanowiła podnieść ceny o 10 procent.

Ula spędza więcej czasu z rodziną. Zdała egzamin teoretyczny na prawo jazdy.

- Udało się. Pracuję zdecydowanie mniej, krócej. Organizm też otworzyła. Ciało też się zmienia. Zszedł ze mnie ciężar. Jestem z siebie bardzo dumna – podsumowała.

Czy aby na pewno Ula nauczyła odpoczywać? Po zakończeniu nagrań zamontowane w pracowni kamery uchwyciły moment, w którym cukierniczka w środku nocy pojawiła się w pracy...

Warto dodać, że po emisji odcinka Ula pojawiła się w kuchni "Dzień Dobry TVN", gdzie przyrządzała smakowite bezy. 

Czytaj również: 

Mama, tancerka, bizneswoman. Kamila Grygorowicz, bohaterka „Babskiego biznesu” TVN Style z Olsztyna porusza i inspiruje

„Babski Biznes” dodał jej skrzydeł. Tancerka, Kamila Grygorowicz, o pasji, rozwoju i zmianach po programie [WIDEO]

„Jak nie drzwiami, to oknem”. Marta Klepka o odwadze, wsparciu, kryzysach i drugim sezonie „Babskiego Biznesu”

Komentarze (1)

Dodaj swój komentarz

  • Vf 2026-04-25 09:48:33 88.156.*.*
    Kobiety były kiedyś bardziej prorodzinne. Teraz to bardziej byznes, niezależność, sukces, wolność i swoboda.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0