Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu
Na skróty
26.07.2026 Anny, Grażyny, Mirosławy Pogoda 18/28

Chwiejnym krokiem do auta, zygzakiem po ulicy. Strażnicy miejscy zatrzymali pijanego kierowcę na os. Grunwaldzkim [AKTUALIZACJA]

Redakcja ·
Chwiejnym krokiem do auta, zygzakiem po ulicy. Strażnicy miejscy zatrzymali pijanego kierowcę na os. Grunwaldzkim [AKTUALIZACJA]
Ze Starego Miasta prosto za kółko – kierowca Mazdy nie zaprzeczał, że znajduje się pod wpływem alkoholuFot. Straż Miejska w Olsztynie

W minioną sobotę, 6 czerwca, strażnicy z referatu interwencyjnego, patrolując okolice Starego Miasta, około godz. 4:30 przy ul. Mochnackiego zauważyli mężczyznę, który chwiejnym krokiem szedł w stronę zaparkowanej na parkingu Mazdy. Podczas dalszej obserwacji okazało się, że mężczyzna wsiadł do pojazdu i ruszył w stronę ul. Grunwaldzkiej. Strażnicy udali się za samochodem, który poruszał się zygzakiem po jezdni.

reklama

W związku z tym, że zachodziło ogromne zagrożenie w ruchu oraz uzasadnione podejrzenie, że kierowca pojazdu jest pod wpływem alkoholu lub innych środków, strażnicy zatrzymali mężczyznę i odebrali mu kluczyki.

Kierowca pojazdu osobowego nie negował, że jest pod wpływem alkoholu. Na miejsce wezwano patrol policji, który przejął interwencję i przeprowadził dalsze czynności wobec pijanego kierowcy.

Aktualizacja (poniedziałek, 8 czerwca, godz. 15:12)

Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie potwierdzili przypuszczenia strażników miejskich. Zatrzymany 26-letni kierowca Mazdy "wydmuchał" ponad 2 promile. 

Źródło: Własne, Straż Miejska w Olsztynie

Galeria

Komentarze (6)


  • Paweł Chrostek 2026-06-09 13:18
    Werdykt: Śmierć lub "roślina". Spastyka miażdżyła kciuk w dłoni, a dziś piszę nią do Państwa. Niezwykła historia moja i mojej Mamy. Nazywam się Paweł Chrostek. Kilka lat temu przeżyłem własną śmierć. Choć lekarze nie dawali mi żadnych szans, a moja lewa ręka przez lata była uwięziona w potężnej spastyce – zaciśnięta w pięść tak mocno, że palce dusiły schowany pod nimi kciuk, aż stał się siny – dziś piszę do Państwa obiema rękami. Chcę udowodnić, że tam, gdzie kończy się nauka, zaczyna się wiara i walka, która potrafi zdziałać cuda – i proszę Państwa o pomoc, bym mógł tę walkę kontynuować. Wypadek zniszczył moje ciało: doznałem stłuczenia pnia mózgu, mam ścieńczałą przysadkę mózgową, straciłem nerkę, a siła uderzenia wybiła mi prawie wszystkie zęby. Moja szczęka do dziś jest popękana, co wyklucza założenie implantów. Mimo stłuczenia serca i usunięcia obumarłej nerki, żyję i idę do przodu. Po urazie moje ciało było zwinięte jak embrion. Zmagałem się z potężną spastyką i bolesnymi przykurczami. Lewą rękę miałem stale zaciśniętą w pięść, w której palce z całą siłą miażdżyły schowany pod nimi kciuk – nacisk był tak nienaturalnie silny, że palec był aż siny. Ta spastyczność uniemożliwiała mi jakiekolwiek ruchy, a ostatecznie siła skurczu złamała aluminiową szynę (langetę), która miała prostować dłoń. Ból był tak niewyobrażalny, że na początku nie chciałem już żyć. Dzięki Bogu przełamałem się i podjąłem walkę. Moja droga to nie były tygodnie, lecz lata: Od wypadku do dziś zmagam się z zanikami pamięci. Dzięki trafnemu lekowi neurologicznemu (Cogiton) są one obecnie mniejsze, ale towarzyszą mi każdego dnia i wymagają stałego leczenia. Przez 4 lata po wypadku nie miałem snów. Dopiero natchnienie od Boga, by zacząć spać na lewym boku, stało się przełomem. Wierzę, że to pozwoliło mojemu mózgowi oczyścić się z krwi, bo właśnie wtedy sny wróciły – najpierw na tym boku, a po 8 latach odzyskałem je całkowicie. Był to znak, że wracam. Dopiero po 7 latach wstałem z wózka inwalidzkiego. Moja nauka chodzenia to były małe kroki o balkoniku; każde kilka metrów kosztowało mnie tyle wysiłku, że byłem cały mokry ze zmęczenia i musiałem natychmiast siadać. Dziś stoję o własnych siłach i używam obu rąk. Jednak nie walczę sam. Moi rodzice również zmagają się z ciężkimi chorobami. Moja Mama cierpi na agresywną chorobę autoimmunologiczną. Przez lata przeciwciała niszczyły jej tarczycę, ale ogromny stres po moim wypadku zwielokrotnił ich działanie i doprowadził do tego, że całkowicie ją „zjadły”. Mimo że przez chorobę i stres Mama bardzo słabo widzi, maluje obrazy, by zarobić na moje leki i rehabilitację. Mój Tata, były wojskowy, cierpi na niedomykalność zastawki sercowej, astmę sercową oraz cukrzycę polekową. Koszt leczenia przekracza nasze możliwości. Proszę Państwa o pomoc – o nagłośnienie mojej historii, zaopiekowanie się obrazami mamy (zakup lub pomoc w ich wystawieniu) lub wsparcie mojej zbiórki. Można mi pomóc tutaj: Moja zbiórka: https://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/paweł_chrostek_404/ Obrazy mamy na Allegro: https://allegro.pl/charytatywni/fundacja-avalon-bezposrednia-pomoc-niepelnosprawnym/cele/oferty-charytatywne-dla-pawla-chrostka-subkonto-404-3 1,5% podatku: KRS: 0000270809, cel szczegółowy: Chrostek, 404
    Odpowiedz 0 1
  • Piano 2026-06-08 22:55
    Pijanego czy na kacu w cywizywowanych krajach do 0,5 promila ,polska dziki kraj
    Odpowiedz 0 1
  • Rodowity Olsztyniani 2026-06-08 20:06
    Na front!
    Odpowiedz 0 1
  • Majki 2026-06-08 16:57
    Bravo
    Odpowiedz 1 2
  • Majki 2026-06-08 16:57
    Bravo
    Odpowiedz 1 2

Proponowane artykuły