Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu

Ponad 84 tys. zł na astrologię. Urząd marszałkowski wyjaśnia decyzję o dotacji [WIDEO] [AKTUALIZACJA]

Oliwia Jaroń ·
Ponad 84 tys. zł na astrologię. Urząd marszałkowski wyjaśnia decyzję o dotacji [WIDEO] [AKTUALIZACJA]
Od lewej: Robert Marzewski z ełckiego „AstroLabu” i Marcin Kuchciński, marszałek województwa warmińsko-mazurskiegoFot. Marcin Kuchciński - Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego / Facebook, Astrologia TV - Astrolog Robert Marzewski / YouTube, Kanał Zero / YouTube

W miniony poniedziałek (24 sierpnia) Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie przyznał dotacje z Funduszy Europejskich dla Warmii i Mazur. Do 42 organizacji z regionu trafiło ponad 4,4 mln zł. Szczególną uwagę zwróciły środki przeznaczone na... badanie astrologii.

Do lokalnych jednostek z tzw. trzeciego sektora (ogół organizacji pozarządowych, które nie należą do struktur państwa i nie działają dla zysku) trafiła kolejna tura środków z funduszy unijnych.

- To nie jest pierwsza taka pomoc. Po dwóch turach naboru przyznaliśmy już 54 granty o łącznej wartości blisko 5,7 mln zł. Na tym nie kończymy – przed nami kolejne rozstrzygnięcia – zaznaczył marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, Marcin Kuchciński.

I uzasadniał: - To właśnie państwo (organizacje pozarządowe – przyp. autor) jesteście najbliżej mieszkańców, najlepiej znacie ich potrzeby i potraficie przyjść do nas nie tylko z problemem, ale też z konkretnym pomysłem na jego rozwiązanie

Zaplanowano w sumie 5 tur otwartego naboru wniosków w ramach projektu strategicznego „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów Społecznych”, współfinansowanego z programu Fundusze Europejskie dla Warmii i Mazur 2021–2027.

Wśród wspartych w ramach II tury jednostek znalazły się m.in. koła gospodyń wiejskich, ochotnicze straże pożarne, fundacje, np. wspierające osoby starsze czy z niepełnosprawnościami oraz stowarzyszenia.

Wszyscy beneficjenci z II tury

Szczególną uwagę internautów oraz mediów zwrócił Instytut Badań nad Astrologią "AstroLab" w Ełku. W ramach zadania „AstroLab – edukacja i ekspansja”, jednostka z Ełku otrzymała 84 130,33 zł.

Instytut funkcjonuje jako jednoosobowa działalność gospodarcza. Kieruje nią Robert Marzewski. W rozmowie z Polską Agencją Prasową zapowiedział, że dotację ma zamiar przeznaczyć na naukę języków obcych, np. rosyjskiego, aby być w stanie czytać książki na temat astrologii w oryginale. Do tego, wyjaśniał, iż stara się podchodzić do badania astrologii w sposób naukowy.

"AstroLab" posiada swoją stronę internetową, na której znajdują się materiały edukacyjne na temat astrologii. W ramach działalności astrologa, można także zamówić indywidualny horoskop. W serwisie widnieją np. artykuły na temat naukowej perspektywy w kontekście astrologii. Marzewski prowadzi również kanał w serwisie YouTube (ostatni film pochodzi sprzed 4 lat). Materiały dotyczą m.in. horoskopów (np. Łukasza Mejzy czy Mateusza Morawieckiego) oraz podstaw wiedzy na temat "informacji z gwiazd".

Środki przyznane dla jednostki z Ełku wzbudziły kontrowersje. Sytuację nagłośnił m.in. dziennikarz, Krzysztof Stanowski.

- Rozwalanie publicznych pieniędzy w Polsce to chyba rodzaj jakiejś gry – skomentował w ramach platformy X.

Temat pojawił się także w sobotnim programie Kanału Zero - "Mazurek & Stanowski". Prowadzący nie szczędzili krytyki zarówno w stronę Marcina Kuchcińskiego, jak i samej astrologii.

- Nie wiem, co się w tym kraju dzieje - oburzał się Krzysztof Stanowski.

I apelował do marszałka : - Oddaj k*rwa ze swoich pieniędzy 84 tys. zł. Czy ci nie wstyd? W kółko zbieramy na chore dzieci, a w tym czasie państwo nie leczy tych dzieci, tylko "leczy" fiksację astrologów.

Podobnego zdania był Robert Mazurek.

- To jest niebywały skandal - stwierdził dziennikarz.

Warto dodać, że w wypowiedzi prowadzących wkradły się pewne nieścisłości. Sytuację przedstawili bowiem jako "zgłoszenie się AstroLabu, który przyszedł po grant do marszałka". O przyznaniu dofinansowań decydowała natomiast komisja, a pieniądze przyznano w ramach kolejnej tury środków z funduszy europejskich.

Dziennikarze sarkastycznie wypowiadali się także na temat regionu ("fajne jest to województwo") i skrytykowali organizację Campus Polska Przyszłości w Olsztynie.

Decyzję zarządu województwa skrytykował również radny wojewódzki, Paweł Warot. Podczas konferencji prasowej we wtorek (25 sierpnia), uznał dofinansowanie astrologii za "ośmieszanie regionu".

Negatywne komentarze pojawiły się także na profilu "AstroLab" na Facebooku. Użytkownicy licznie oceniali przyznanie dotacji jako "bezsensowne wydawanie pieniędzy". Z kolei na mediach społecznościowych Marcina Kuchcińskiego jeden z komentujących stwierdził, że to "publiczne pieniądze na bajki dla dorosłych".

Pojawiły się również sugestie, iż Robert Marzewski powinien zwrócić otrzymane środki. Wniosek o dotację pozytywnie oceniła komisja konkursowa. Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie wystosował oświadczenie do mediów w tej sprawie.

- Wnioskodawca, o którym mowa, ma czas na realizację projektu od 1 września 2026 roku do 31 sierpnia 2028 roku. Co cztery miesiące od podpisania umowy przedstawiciel fundacji ma obowiązek składać pisemne sprawozdanie rzeczowo-finansowe do Biura Dialogu Społecznego i Pożytku Publicznego Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie z postępu realizacji projektu. Grantobiorca zobowiązany jest również do cyklicznego składania harmonogramu realizowanych działań, dokumentów finansowych oraz zaświadczeń i certyfikatów ukończenia kursów językowych. Jeśli nie rozliczy się w wyznaczonym terminie, będzie musiał zwrócić w całości otrzymany grant wraz z odsetkami. Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie wystosował oświadczenie w tej sprawie – możemy przeczytać w treści (całość oświadczenia została zamieszczona na końcu artykułu).

Astrolog nie wykluczył ubiegania się o podobne dotacje w przyszłości.

Pełna treść oświadczenia:

Konkurs był skierowany do organizacji społeczeństwa obywatelskiego: fundacji, stowarzyszeń, kół gospodyń wiejskich, ochotniczych straży pożarnych i innych organizacji pozarządowych, niedziałających dla zysku i niezależnych od władz publicznych, oraz do partnerów społecznych, tj. związków zawodowych oraz organizacji pracodawców uczestniczących w dialogu społecznym. Celem tej inicjatywy było podniesienie potencjału organizacji działających w różnorodnych zakresach tematycznych, które zrzeszają aktywnych mieszkańców województwa.

Jednym z 42 beneficjentów jest Fundacja Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab". Kwota dofinansowania wynosi 84 130,33 zł. Fundacja ta działa zgodnie z prawem, a nadzór nad jej działalnością sprawuje Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zakres jej działalności odpowiada założeniom naboru wniosków, które zostały spełnione. Jednocześnie nadmieniamy, że w polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności zawód astrologa jest wpisany pod kodem: 516101.

Oferta, która została złożona, związana jest z nauką języków obcych i umieszczaniu informacji w tych językach na stronie internetowej www.astrolab.org.pl [1]. Obecnie publikowane są na niej treści wyłącznie w języku polskim, które są oparte o badania własne oraz badania naukowców ze środowisk akademickich. Fundacja planuje zamieszczać informacje również w językach: angielskim, niemieckim oraz rosyjskim. Aby było to możliwe, konieczne jest podniesienie kompetencji językowych przedstawiciela Fundacji z tych trzech języków. Ich znajomość przyczyni się do poszukiwania, tłumaczenia ze źródeł obcojęzycznych i popularyzowania wiedzy naukowej z obszarów działań Fundacji, co podniesie jej potencjał i spełni cele oraz założenia naboru.

Zwracamy jednocześnie uwagę, że procedury w konkursach i naborach ogłaszanych przez samorząd województwa są jednakowe i równe dla wszystkich zainteresowanych. Pieniądze publiczne, które są w nich przydzielane, pozostają w pełni bezpieczne. Ich podział na każdym etapie jest transparentny, a każda przyznana złotówka jest szczegółowo rozliczana. Każdy projekt jest ponadto monitorowany przez cały okres jego realizacji.

Przedstawiciele komisji oceny grantów czy też urzędnicy nie oceniają światopoglądów ani wnioskodawców, tylko złożone przez nich wnioski do konkretnego naboru oraz zgodność z prawem prowadzonych przez nich działalności. Przedmiotowy wniosek został złożony i oceniony zgodnie z wszelkimi wymogami określonymi w regulaminie. Konkurs był otwarty dla wszystkich organizacji pozarządowych i partnerów społecznych z całego województwa. Każdy, kto spełniał kryteria regulaminu, miał prawo w nim wystartować. Ten podmiot, tak jak wiele innych w tym naborze, przeszedł odpowiednią weryfikację i ocenę. W związku z czym otrzymał dofinansowanie.

Projekty wybiera i ocenia powołana przez zarząd województwa komisja oceny grantów (zgodnie z regulaminem i kryteriami wyboru). Pracują w niej osoby z doświadczeniem w ocenie wniosków finansowanych z programów unijnych oraz pracownicy Biura Dialogu Społecznego i Pożytku Publicznego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, którzy na co dzień współpracują z organizacjami pozarządowymi na Warmii i Mazurach. Na podstawie rekomendacji komisji zarząd województwa przyjmuje wyniki oceny i decyduje o ich zatwierdzeniu.

Wnioskodawca, o którym mowa, ma czas na realizację projektu od 1 września 2026 roku do 31 sierpnia 2028 roku. Co cztery miesiące od podpisania umowy przedstawiciel Fundacji ma obowiązek składać pisemne sprawozdanie rzeczowo-finansowe do Biura Dialogu Społecznego i Pożytku Publicznego Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie z postępu realizacji projektu. Grantobiorca zobowiązany jest również do cyklicznego składania harmonogramu realizowanych działań, dokumentów finansowych oraz zaświadczeń i certyfikatów ukończenia kursów językowych. Jeśli nie rozliczy się w wyznaczonym terminie, będzie musiał zwrócić w całości otrzymany grant wraz z odsetkami. Dodatkowo przyznane środki publiczne zostały zabezpieczone wekslem in blanco.

Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie

AKTUALIZACJA (wtorek, 2 września, godz. 9:05)

W związku z artykułem napisał do nas astrolog, Robert Marzewski, który ze swojej perspektywy chciałby przedstawić całą sprawę. Poniżej pełne stanowisko:

Moje stanowisko w sprawie przyznanego grantu Instytutowi „AstroLab”

    24 sierpnia 2026 roku w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie odbyło się podpisanie umów o przyznanie grantu 42 organizacjom w ramach projektu „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów Społecznych”. Jedną z organizacji, która otrzymała grant była założona i prowadzona przeze mnie fundacja Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab”. Dzień później w polskim Internecie rozpoczęła się w związku z tym wydarzeniem powszechna wrzawa i wielu przypadkach oburzenie, lecz to nie w tym problem. Problem polega na tym, że owa wrzawa i oburzenie opiera się na wielu nieporozumieniach, fałszywych informacjach, nietrafionych zarzutach. Spróbuję to wyjaśnić.

    Zacząć należy od dokumentacji konkursowej, w szczególności o regulaminu projektu. Mam bowiem wrażenie, że nikt z osób wyrażających swój krytyczny stosunek do zaistniałego faktu, tj. otrzymania grantu przez prowadzoną przeze mnie fundację, z tym dokumentem się nie zapoznał. Oczywiście nie będę tu omawiał całego regulaminu, a skupię się na tych fragmentach, które mają kluczowe znaczenie dla tej konkretnej sprawy. 

    Istotną cechą tego projektu jest to, że przyznawane w ramach niego granty mają być skierowane na działania do wewnątrz, nie zaś na zewnątrz organizacji. Innymi słowy otrzymane środki nie mogą być przeznaczone na działania na rzecz osób, które nie są z daną organizacją powiązane, a przeciwnie, mają właśnie być przeznaczone na działania na rzecz na przykład, czy w szczególności członków organizacji. Celem bowiem tego projektu jest podniesienie potencjału organizacji. Zaplanowane przez organizację w ramach realizacji grantu działania mają przyczynić się do podniesienia kompetencji lub umiejętności członków, wdrożenia nowych metod działania lub nowego rodzaju usług. Cele, na które można wykorzystać grant to zasadniczo różne formy edukacji. Wśród nich wymienione są także szkolenia językowe. 

    Złożony przeze mnie wniosek przewiduje podwyższanie kwalifikacji językowych, efektem czego ma być wdrożenie nowych metod działania, zaoferowanie nowego rodzaju oferty skierowanej do odbiorców treści przedstawianych na stronie astrolab.org.pl w języku polskim, a w dalszej przyszłości także na stronie astrolab.org w języku angielskim, a być może także i w innych językach, jak np. niemiecki i rosyjski. Ów nowy rodzaj oferty, to przedstawianie wyników badań uznanych naukowych środowisk akademickich w zakresie badania związków między cyklami Układu Słonecznego (głównie solarno-lunarny), a zjawiskami na Ziemi. Ma to dotyczyć badań, które dają wyniki zarówno dodatnie, jak i badań z wynikami ujemnymi. Taki wniosek o grant dokładnie wpisuje się w to, co przewiduje regulamin projektu. Zrozumienie tego, co napisałem powyżej powinno wystarczyć, by nie wzbudzać niepotrzebnych emocji, by nie nadawać tej sprawie znaczeń, których w niej nie ma. Niestety obawiam się, że nikt z dziennikarzy czy innych osób wyrażających krytyczny stosunek do faktu przyznania grantu, najwyraźniej z regulaminem projektu się nie zapoznał, ani nie odniósł się do tego, co zostało zawarte w złożonym przeze mnie wniosku o przyznanie grantu.

    W omawianej sprawie jeszcze jeden z punktów regulaminu zwraca szczególną uwagę. Mówię tutaj o wymogu bezstronności członków komisji oceny grantów. Jest on ważny w odniesieniu do kontrowersji związanych z profilem działalności Instytutu „AstroLab”. Podniosły się głosy uznające działania fundacji Instytut „AstroLab” za pseudonaukowe i jako takie niezasługujące na otrzymanie dofinansowania ze środków publicznych. Taki osąd wydaje się przeczyć zasadzie bezstronności. Co bowiem i na jakich zasadach komisja oceny grantu miałaby brać pod uwagę? Komisja bazuje na dokumentach, na przepisach, na jednoznacznych faktach, nie zaś na subiektywnej ocenie charakteru działalności danej organizacji. Domyślam się, że przypisywany Instytutowi „AstroLab” pseudonaukowy charakter działalności miałby być, według niektórych ludzi, nacechowany pewnym stopniem społecznej szkodliwości. Zatem ktoś oczekuje, że komisja miałaby oceniać stopień domniemanej społecznej szkodliwości? Na jakiej podstawie, w oparciu o jakie kryteria? Ale niech będzie, że tak miałoby być. Niech członkowie komisji oceniają, co jest według nich szkodliwe, czy też nie dość pożyteczne, by zasługiwało na dofinansowanie ze środków publicznych. Siłą rzeczy taka ocena, z powodu braku w tej materii przepisów, musiałaby być wysoce subiektywna. Jednemu członkowi komisji mogłyby nie spodobać się kursy cukiernictwa, bo jest zwolennikiem wyeliminowania cukru z diety. Inny z kolei mógłby nie przyznać grantu jakiemuś klubowi sportowemu, bo by uznał, że sport wyczynowy jako ten, który bazuje na przekraczaniu granic ludzkiego ciała, jest szkodliwy dla zdrowia. 

    Idźmy dalej. Niech będzie tak, że z przyznawania grantów miałyby być wyłączone wszystkie organizacje, których działalność w jakiś sposób sprzeczna jest ze światopoglądem naukowym. To bardzo ciekawy punkt, bo wyłącza wszystkie organizacje religijne, może poza grantami na renowacje zabytków lub działalność ściśle dobroczynną, ale w świetle dalszych uwag i to nie jest pewne. Nieważne bowiem jakoby, co się robi, ale kto to ma robić. Bez wątpienia jednak wszystkie działania związane z kultem, z propagowaniem prawd wiary dofinansowania otrzymywać nie powinny. A jednak otrzymują. Skoro zaś instytucje religijne dofinansowanie otrzymują, to może i astrologia powinna, i to tak najlepiej proporcjonalnie. Wygląda na to, że astrologia cierpi na spore zaległości w tej kwestii. 

    Idźmy jeszcze dalej. Wyłączmy z działalności nienaukowej religie i pozostawmy tam działalność jawnie podejrzewaną o pseudonaukowość. To także nie wydaje się dobrym pomysłem i aby to zrozumieć, należy przenieść się nieco do przeszłości. Wyobraźmy sobie, że niegdyś przed wiekami nie rozwinęłaby się alchemia. Jakie byłyby sutki? Nie byłoby chemii i Urząd Marszałkowski nawet nie miałby jak umowy grantu wydrukować, bo by nie było atramentu, a byłby jedynie inkaust. Nie twierdzę, że astrologia zostanie kiedykolwiek uznana za naukę. Ale może warto wyciągać wnioski z przeszłości? Może warto postępować ostrożnie i nie przekreślać nawet tych kontrowersyjnych obszarów poznawczych?

    No dobrze, idźmy jeszcze dalej. Niech będzie tak, że tym chłopcem do bicia, tym obszarem, którego nie można dotować byłaby jedynie astrologia. To ścieżka dyskusyjna z uwagi na poprzedni akapit. Ale to ścieżka osobliwa także z innych powodów. Oto bowiem państwo polskie uznaje istnienie zawodu astrologa (nr 516101 w Krajowej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności), uznaje pobieranie z tej działalności podatków, a miałoby nie uznawać jakiś form wspierania tej grupy zawodowej? Czemu ta grupa zawodowa miałaby być gorsza od innych? To by było zdaje się niezgodne z Konstytucją RP. Czyżby zatem członkowie komisji oceny grantów mieliby nie przestrzegać Konstytucji? Najwyraźniej są tacy, którzy tego chcą. Załóżmy jednak, że jakiś obłąkany umysł skonstruuje rozporządzenie, czy nawet ustawę, która wyłączałaby astrologię z możliwości finansowania ze środków publicznych. Bo członkowie komisji oceny grantów muszą się na czymś opierać. Nie mogą brać pod uwagę swojego widzimisię, czy nawet widzimisię dowolnie dużego odsetka społeczeństwa. Gdyby to ostatnie było możliwe, gdyby przekonania i wola dostatecznie dużej części społeczeństwa były prawem, to pewnie wszyscy politycy, którzy kłamią, już by dawno siedzieli, i to niekoniecznie w ławach poselskich. Ta ostatnia uwaga nie jest przejawem chęci wchodzenia w tematy polityczne, ale pokazania absurdalności oczekiwań, zgodnie z którymi członkowie komisji oceny grantu mieliby się kierować sympatiami lub antypatiami jakiejś części społeczeństwa, nie zaś przepisami prawa, a nade wszystko podstawowym w tym przypadku dokumentem, jakim jest regulamin projektu. Takie hipotetyczne rozporządzenie czy ustawa byłyby jawną formą dyskryminacji. 

    Tak naprawdę jednak w ostatnich akapitach mówiłem nie do końca na temat. Aby to zrozumieć, należy dokonać pewnego podziału typów organizacji. Wyróżnijmy typ pierwszy, do którego zaliczałyby się fundacje, stowarzyszenia lub inne jeszcze organizacje, działalność których z takich czy innych względów wydaje się w oczach niektórych ludzi dosyć kontrowersyjna. Dla jednych to mogą być koła gospodyń wiejskich zajmujące się pieczeniem wyrobów cukierniczych (bo cukier szkodzi), dla innych kluby sportowe związane z uprawianiem ryzykownych z punktu widzenia zdrowia dyscyplin, dla innych jeszcze mogą to być instytucje religijne (bo nie ma naukowych dowodów na istnienie Boga, aniołów, czy także Peruna i Welesa), czy wreszcie organizacje zajmujące się taką choćby astrologią. Jeśli tylko działalność takich podmiotów jest zgodna z prawem, to komisja oceny grantów nie ma powodu, by się do czegoś przyczepić. To, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jeśli ponadto jasnym jest, że działalność tych organizacji odpowiada na jakieś potrzeby społeczne, to tym lepiej. A przypomnę, że choć fundacja Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab” to inicjatywa jednego człowieka, to liczba obserwatorów profilu Instytutu „AstroLab” na portalu facebook.com przekracza obecnie liczbę 2740 osób. Nie mnie oceniać, czy to dużo czy mało, ale fakt jest taki, że potrzeba społeczna istnieje. Nawet zatem, gdyby przyjąć, że Instytut „Astrolab” zajmuje się astrologią, to grant by się należał. Sęk w tym, że Instytut „AstroLab” astrologią się nie zajmuje. 

    I tu należy wyróżnić organizacje drugiego typu. Są to te organizacje, które nie tyle zajmują się danym obszarem aktywności, co raczej zajmują się jego badaniem. Celem Instytutu „AstroLab” nie jest opracowywanie horoskopów, nie jest zajmowanie się astrologią, ani jej promowanie. Celem jest jej badanie, dociekanie na temat jej natury i ewentualnych mechanizmów działania. To zasadnicze rozgraniczenie. Jeśli jeszcze ktoś tego nie rozumie, tu spróbuję przedstawić pewne wyraziste porównanie. Załóżmy, że jakiś badacz otrzymuje grant na badanie chorób psychicznych. Nie jest to równoznacznie z otrzymaniem grantu umożlwiającego popadanie w choroby psychiczne i na pogrążenie się w nich z lubością i zapamiętaniem. Mam nadzieję, że kwestia tego rozgraniczenia już jest jasna, ale powtórzę konkluzję raz jeszcze. Instytut „AstroLab” nie zajmuje się astrologią, ale badaniem astrologii, w miarę możliwości za pomocą narzędzi wypracowanych na gruncie metod naukowych.

    Zbliżamy się już do końca tego wywodu, bo wciąż jeszcze mówię nie do końca na temat. Otóż bowiem działania związane z realizacją grantu nie mają wspierać szeroko pojmowanej działalności Instytutu „AstroLab” ale jej węższą, jednoznacznie określoną i wskazaną we wniosku o grant część. Zgodnie z tym, co napisałem we wniosku, realizacja grantu ma na celu zamieszczenie w języku polskim na stronie astrolab.org.pl wyników badań naukowych na temat związków zjawisk cyklicznych w Układzie Słonecznym (głównie cykl solarno-lunarny) ze zjawiskami na Ziemi. W dalszym etapie zaplanowane jest także zamieszczanie treści w domenie astrolab.org co najmniej w języku angielskim, a zapewne także i w innych, jak choćby w niemieckim i rosyjskim. Treści te będą opracowywane na podstawie publikacji naukowych z badań prowadzonych przez środowiska akademickie w żaden sposób nie powiązane z astrologami. Artykuły z tych badań prowadzonych na całym świecie publikowane są w różnych językach, głównie po angielsku, ale także w innych językach, jak np. niemiecki i rosyjski. Przykładem takich publikacji jest zamieszczony na stronie Instytutu „AstroLab” opis powiązań tarła rozdymek z cyklem solarno-lunarnym. Materiałów z tego typu badań zgromadziłem już całkiem sporo. W swoich zbiorach mam ponad tysiąc plików, a przypuszczam, że w kolejnych latach dotrę to następnych relacji z badań tego rodzaju. I tego dokładnie dotyczy wniosek, zgodnie z którym działania związane z realizacją grantu mają doprowadzić do wdrożenia nowych metod działania lub nowego rodzaju usług, jak stanowi regulamin projektu. Może ja się nie znam, ale tak mi jakoś się zdaje, że publikowanie materiałów z badań naukowych jako żywo trudno zaklasyfikować jako działalność pseudonaukową. I niech ktoś teraz wskaże w projekcie „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów Społecznych” grant, którego cele działań mają bardziej naukowy charakter.  

    Można też się zastanawiać, skąd może wywodzić się pomysł, aby takie bądź inne działania były umocowane w tym, co głosi nauka. Podejrzewam, że chodzi o powszechne przekonanie, jakoby nauka miała głosić prawdę, miała mówić, jaki świat jest w rzeczywistości. Otóż muszę takie osoby rozczarować. Nauka nie głosi prawdy, nauka nie mówi, jaki świat jest. Dzięki osiągnięciom naukowym możemy co najwyżej wiedzieć, co o rzeczywistości możemy powiedzieć, bez gwarancji jednak, że to ma sens. Wiemy to już przynajmniej od czasów słynnego filozofa Immanuela Kanta, który wyróżnił fenomeny i noumeny. Te pierwsze odnoszą się do rzeczywistości postrzeganej, drugie zaś do rzeczywistości takiej, jaką jest ona w swej najgłębszej istocie, do tak zwanej rzeczy samej w sobie. Odnosząc podobną ideę już jednoznacznie do nauki, podobnie twierdził filozof nauki Karl Popper. Zauważył on, że niczego w nauce nie wiemy na pewno i na zawsze. Możemy jedynie czasowo uznawać pewne teorie do czasu ich zakwestionowania (sfalsyfikowania). I historia nauki to potwierdza. Weźmy na przykład odpowiedź na pytanie, czym jest masa. U Arystotelesa pojęcie masy właściwie jeszcze nie istniało. U Newtona masa była ilością materii i jako taka była wielkością stałą. U Einsteina masa zrównana jest z energią i jest wielkością zmienną. W fizyce kwantowej masa jest jeszcze czymś innym. Może za 100, 50 czy 10 lat naukowcy będę mieli jeszcze inne poglądy. A czym masa jest naprawdę? Naprawdę to nie wiemy. Są różne metody dochodzenia do prawdy. Zapewne nauka jest jedną z lepszych ścieżek, ale nie jedyną i nie ma gwarancji, że najlepszą. Nie należy lekceważyć metod opartych na religii. Interesujące mogą też być dociekania metafizyczne, spośród których niektóre zwane są pseudonaukowymi. Do takich zaliczyć można i astrologię. Dobrze jest rozwijać różne ścieżki dążenia do prawdy, choć rzeczywiście nauka jest tu szczególnie wyróżniona i dlatego Instytut „AstroLab” to właśnie z narzędzi i osiągnięć naukowych w swoich działaniach chce korzystać.

    Ufff, w zasadzie napisałem mniej więcej wszystko, co chciałem. Ale muszę jeszcze w paru słowach odnieść się do kilku przekłamań, czy też nietrafionych zarzutów, które się pojawiły w Internecie. Po kolei.

    Pojawił się zarzut, że Instytut „AstroLab” tworzy jedna osoba. Jest to prawdą i przyznaję, że to kwestia istotna, ale nie z powodów, które wskazują osoby podnoszące ten argument. Osoby te sugerują niską użyteczność społeczną projektu, bo skierowaną jakoby tylko do jednej osoby. Takie osoby zapominają o ponad 2740 obserwatorach profilu Instytutu „AstroLab” na portalu fecebook.com, czyli odbiorców treści prezentowanych na stronie Instytutu „AstroLab”. Tak naprawdę istotna jest jednak inna kwestia. Otóż zgodnie z regulaminem, projekt promuje organizacje chcące przeszkolić większą liczbę osób. Te z mniejszą liczbą otrzymują mniejszą liczbę punktów podczas oceny wniosków przez komisję. Z tego właśnie powodu liczyłem się z tym, że dofinansowania mogę nie otrzymać i aż tak dużo się nie pomyliłem, bo złożony przeze mnie wniosek trafił niemal na sam koniec listy rankingowej. Ledwie, ale się zmieścił. Komisja zatem nie miała innego wyjścia, jak grant przyznać. 

    Pojawiły się też informacje, jakoby celem realizacji grantu było ułatwienie czytanie przeze mnie książek astrologicznych zagranicznych autorów w oryginale. No nie. Niczego takiego nie powiedziałem. To nie są moje słowa, choć domyślam się, kto mi je przypisuje. Otóż we wtorek 25 sierpnia, tuż przed godziną 9 rano zadzwoniła do nie pewna Pani dziennikarka, która dosyć szybko i z wielkim zaangażowaniem ujawniła swój brak profesjonalizmu. Uniemożliwiała mi spokojne przedstawienie mojego punktu widzenia, co chwila mi przerywała, wiedziała lepiej, co powinienem myśleć. Nie przyjmowała do wiadomości tego, co mam do powiedzenia. Taki jednostronny charakter komunikacji ujawnił się najwyraźniej w przypisywaniu mi słów, których nie wypowiedziałem. No chyba że doskonale wiedziała, co powiedziałem, ale świadomie przeinaczyła moje słowa. Nie wiem już, co gorsze. Powtórzę raz jeszcze, nie chodzi o czytanie książek o astrologii w oryginale, ale o czytanie publikacji o badaniach naukowych i publikowanie materiałów o nich w języku zarówno polskim jak i w językach obcych.

    Od tej samej dziennikarki pochodzą zapewne też słowa, jakobym twierdził, że po rewolucji październikowej ukazało się sporo cennych publikacji. Tego także nie powiedziałem. Napomknąłem jedynie, że po rewolucji, kiedy dopuszczona chłopów i robotników do edukacji, znacznie wzrósł potencjał intelektualny w Związku Radzieckim i to pod tym względem nie należy Rosjan lekceważyć. To była uwaga puszczona przy okazji, bez większego znaczenia, wynikała ona z toku rozmowy i nie miała związku z tematem. Zarazem teraz okazuje się ważna, bo jest jeszcze jednym wskaźnikiem jednostronnego charakteru komunikacji między nami. No chyba że to kolejny dowód na świadome przeinaczanie moich słów. I znowu nie wiem, co gorsze. Tekst autorstwa owej Pani zwanej dziennikarką bezkrytycznie kopiowały portale wszelakie i nikomu nie przyszło do głowy, aby zapytać mnie, czy w tekście tym nie ma przekłamań. Bardzo ciekawe podejście. Od teraz wiem, że wszystko, co czytam, jest częstokroć jedynie przybliżeniem prawdy, a może wręcz wprost jej fałszowaniem. Niby to przeczuwałem, ale nie ma to jak wiedzieć. 

    Pojawiła się także informacja mówiąca, że na tej samej stronie (rozumiem, że stronie Instytutu „AstroLab”) oferuję sporządzanie horoskopów. Hm, to zależy, jak rozumiemy słowo „oferuje”. Na samej stronie Instytutu „AstroLab” oferty opracowywania horoskopów nie ma. Jest jedynie link do mojej komercyjnej strony, na której rzeczywiście znajduje się pełna oferta świadczenia takich właśnie usług. 

    W sprawie raczył wypowiedzieć się radny wojewódzki Paweł Warot. Ja nawet przyjmuję, że Pan radny może nie rozumieć, czym się zajmuje Instytut „AstroLab”, co go jednak bynajmniej nie usprawiedliwia. Ale już przy tym zupełnie nie rozumiem, czemu nie sięgnął do dokumentacji konkursowej, zwłaszcza do regulaminu projektu, czemu nie zapoznał się ze złożonym przeze mnie wnioskiem, a jeśli to jednak uczynił, czemu nie zrozumiał treści tych dokumentów i nie wyciągnął z nich logicznych wniosków. Czy naprawdę oczekuje on od komisji oceny grantów, że jej członkowie będą postępowali wbrew regulaminowi, jak też wbrew gwarantowanej przez Konstytucję równości podmiotów wobec prawa?

    Niektórym dziennikarzom najwyraźniej się wydaje, że skoro rzecz o astrologii, to głos zabrać powinien astronom. Osobliwe rozumowanie, ale niech będzie, przyjrzyjmy się rezultatom. Tak w ogóle to od razu oświadczam, że Pana astronoma Karola Wójcickiego darzę szczerą sympatią. To może wydawać się stronnicze, ale ja tu nie występuję w roli członka komisji oceny grantów, nie oceniam wniosków o granty i nie musze być bezstronny, to i nie jestem. Nie znam go wprawdzie, ale od razu go lubię, bo tak jak ja znajduje przyjemność w patrzeniu w niebo. Sam mam teleskop i dużą lornetkę astronomiczną i zdarzało mi się organizować bezpłatnie obserwacje astronomiczne dla mieszkańców Ełku. Więc tak, lubię go i nawet cenię, bo jest pasjonatem i przekonany jestem, że zna się na tym, co robi. Dobrze jednak by było, aby ograniczał się do swojej dziedziny, bo wypowiadanie się na tematy, o których wie się niewiele lub zgoła nic, raczej wyjść na dobre nie może. Pan Karol stwierdził na przykład, że astrologia nie przynosi żadnych wymiernych korzyści dla ogółu społeczeństwa. Hm, zdanie to jest przykładem tak zwanego negatywnego sądu egzystencjalnego, czyli takiego, który mówi, że coś nie istnieje, że dany stan rzeczy nie zachodzi. Wypowiadanie takich sądów jest zawsze bardzo ryzykowne. Uprawnione jest ewentualnie stwierdzenie, że na gruncie danej teorii nie przewiduje się istnienia takich to a takich stanów rzeczy, lub jeszcze bezpieczniej, że nic nie wiadomo o tym, aby takie stany rzeczy na gruncie danej teorii mogły zachodzić. Zatem Pan Karol w sposób uprawniony mógłby powiedzieć, że on osobiście nic nie wie o tym, aby astrologia miała przynosić jakiekolwiek wymierne korzyści dla ogółu społeczeństwa. To uzasadnienie może wydać się zbyt abstrakcyjne, więc posłużę się przykładem z obszaru astronomii. Jeszcze nawet niemal do końca XVIII wieku świat nauki nie przyjmował to wiadomości, że kamienie mogą spadać z nieba, mimo licznych o tym relacjach naocznych świadków. Ostateczny przełom nastąpił w 1803 roku, kiedy to we Francji zaobserwowano spektakularny deszcz meteorytów. Na oczach tysięcy świadków z nieba spadło około 3000 kamieni. Zatem skoro z nieba mogą spadać kamienie, to może i w temacie astrologii nauka kiedyś zmieni zdanie i uzna to, co obecnie wielu osobom już jest wiadome. W dalszej części swojej wypowiedzi Pan Karol orzekł, że astrologia nie jest nauką, która mogłaby przynosić jakiekolwiek wymierny efekt. To zdanie można rozumieć na dwa sposoby. W pierwszym mówi się o tym, że astrologia jest nauka, ale nie przynosi wymiernych efektów. Drugi sposób rozumienia głosi, że astrologia nie jest nauką i/bo nie przynosi wymiernych efektów. Zakładem, że chodzi raczej o to drugie rozumienie. No cóż, ja wprawdzie nie twierdzę, że astrologia jest nauką, ale zarazem nie twierdzę, że nią z całą pewnością nie jest. Problem bowiem leży w zastosowaniu adekwatnego kryterium naukowości. I w głowę zachodzę, jak swoją tezę Pan Karol by uzasadnił. Od razu może podpowiem, że badaniem co jest nauką, a co nie, zajmuje się nie astronomia, a filozofia nauki. I tak na przykład zgodnie z filozofią pozytywizmu logicznego astrologia jest nauka. W myśl wykładni Karla Poppera trudno powiedzieć, bo jego metoda nie stosuje się do zjawisk o charakterze probabilistycznym, a do takich właśnie astrologia należy. Zgodnie zaś z myślą innego filozofa nauki Thomasa Khuna, także trudno orzec, bo astrologia funkcjonuje w obrębie innego paradygmatu, a paradygmaty trudno ze sobą porównywać i równie trudno rozstrzygać, który bardziej jest zgodny z rzeczywistością, cokolwiek by to miało oznaczać. Co do tego, czy astrologia daje wymierne, mierzalne efekty, to zachęcam do zapoznania się z opisem badań prowadzonych pod kierunkiem Shawna Carlsona opisanych na stronie Instytutu „AstroLab”. Na koniec Pan Karol jeszcze autorytatywnie stwierdza, że astrologia nie jest warta finansowania. Coś czuję, że gdyby Pan Karol decydował o rozwoju alchemii, to na pojawienia się chemii doczekalibyśmy się znacznie później, niż to miało miejsce.

    Do odpowiedzi wyrwał się także Pan Stanowski i wśród wielu słów świadczących o nieznajomości tematu, drwiąco odniósł się do astrologii finansowej. Serio? W sytuacji gdy astrologii zarzuca się pseudonaukowy charakter Pan Stanowski postanowił uczepić się akurat tego działu astrologii, który daje w wyraźny sposób mierzalne, wyrażalne liczbowo i w wyniku finansowym rezultaty. Liczby są ważne. Gdybym chciał tylko nieco zbliżyć się do poziomy zgryźliwości Pana Stanowskiego, to powiedziałbym, że dobrze jest choćby odróżniać 50 km/h od 110 km/h. On wie, o co chodzi. Jeśli coś da się zmierzyć, nie warto odnosić się do tego z lekceważącym stosunkiem, nawet gdy jest to astrologia.

    I jeszcze jedna uwaga na koniec. Właśnie się dowiedziałem, że mające siedzibę również w Ełku Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Autyzmem „Impuls” zwane w programie Wydarzenia telewizji Polsat „Kolorowym Parasolem” (chyba to o nie właśnie chodzi) nie otrzymało dofinansowania w tym projekcie. Na liście podmiotów, które nie otrzymały dofinansowania przy tym stowarzyszeniu widnieje adnotacja o negatywnej ocenia po uzupełnieniach. Życzę im jak najlepiej. Polecam szkolenia z pisania wniosków.

    Zdarzały się jeszcze inne mniej lub bardziej, a raczej jednak mniej błyskotliwe uwagi. Nie chcę już im poświęcać czasu, bo i tak mój wywód może wydać się zbyt rozwlekły. Ale reakcja na taką liczbę bzdur jakie napisano, nie mogła być po prostu krótsza, a przeciwnie, niektóre wątki warto by było jeszcze rozwinąć. Mam jednak nadzieję, że to, co napisałem, powinno wystarczyć do tego, aby zrozumieć, że używane argumenty podważające słuszność decyzji o przyznaniu grantu na rzecz prowadzonego przeze mnie Instytutu Badań nad Astrologią „AstroLab” są po prostu nietrafione. Instytut „AstroLab” nawet gdyby przeznaczał dofinansowanie na cele nieakceptowane przez niektórych, miałby do tego prawo z powodów opisanych powyżej. Tak się zarazem składa, że przeznacza je na działania ukierunkowane na cele w wyrazisty sposób naukowe, bo na publikowanie materiałów z badań naukowych uznanych środowiska nauki akademickiej.

    To w ogóle zastanawiające. Przecież Ci wszyscy ludzi, dziennikarze, jakieś tam osoby udzielające się w życiu publicznym biorą za swoją pracę pieniądze, uchodzą za autorytety, przemawiają potencjalnie do milionów i powinny chyba mieć świadomość potrzeby odpowiedzialności za słowa, które wypowiadają. A jednak zabierają głos zapominając o sprawdzaniu dokumentów (regulamin projektu, wniosek o grant), bazują na myśleniu opartym na skojarzeniach (skoro grant dla astrologa, to pewnie na horoskopy albo na czytanie książek o astrologii na koszt społeczeństwa), myśleniu opartym na uprzedzeniach utrwalonych w dużej części społeczeństwa, bez sprawdzania rzetelności przeczytanych informacji, myśleniu niezdolnym to rozróżniania kluczowych w tym temacie kategorii, bez jakiejś logiki i spójności w analizowaniu danych, myśleniu emocjonalnym, które w istocie myśleniem nie jest, a przynajmniej nie jest rozumowaniem. Jako żywo przypomina to model myślenia właściwy postawie pseudonaukowej, którą to paradoksalnie mi się właśnie zarzuca. To zakrawa na jakiś ponury żart. Hm, a może to ze mną jest coś nie tak, może biorę pod uwagę zbyt wiele czynników. Może trzeba tu rozumować w sposób prosty, jak inni, bo przecież chyba nie prostacki? Może nie trzeba tu mnożyć bytów ponad miarę i zastosować coś na kształt brzytwy Ockhama? Tępa bo tępa, ale grunt, że inni tak myślą. Miliony much przecież nie mogą się mylić. 

    A może... może... może się jednak mylą?

Robert Marzewski

Krótki film

@olsztyncompl Ponad 84 tys. zł na astrologię. Urząd marszałkowski wyjaśnia decyzję o dotacji #Warmia #Mazury #pieniądze #astrologia #dofinansowanie ♬ oryginalny dźwięk – olsztyn.com.pl - olsztyn.com.pl

Galeria

5 zdjęć

Komentarze (37)


  • Ewita. 2026-09-07 12:42
    Pan astrolog zapewne myśli o naukach języka rosyjskiego na Placu Czerwonym w Moskwie pod pilnym okiem Putina. Trzymam kciuki
    Odpowiedz 0 0
  • Typ 2026-09-04 05:41
    Horoskop im za darmo zrobi
    Odpowiedz 5 3
  • MP 2026-09-02 16:12
    Dosyć,dosyć rozdawnictwa na organizacje ,stowarzyszenia itp..Chcą się bawić,niech się bawią za swoje,poszukają sobie prywatnie sponsorów.
    Odpowiedz 15 5
  • Nie DLa Bonżura 2026-09-02 13:06
    Stanowiski pędził w terenie zabudowanym i stracił prawo jazdy. Mówił że wzoruje się na pośle z PiS Mejza który ma 220 punktów i jeździ dalej. Ma pan rację panie Stanowiski. Mandaty i strata prawo jazdy jest dla obywateli. My z PiS jesteśmy Święci
    Odpowiedz 11 7
  • argo 2026-09-02 12:47
    O ho hooo aktualizacja i tłumaczenie tego człowieka to całkowity bełkot, coś na styl Gorgoń-Mróz. Teraz wiecie jak pozyskiwać finansowanie, wystarczy posługiwać się zlepkiem słów, najwyżej powiecie, że Wy jesteście oświeconą elitą, a plebs nie rozumie.
    Odpowiedz 16 5
  • Kol 2026-09-02 10:05
    Nie czytajcie horoskopów to grzech.
    Odpowiedz 4 8
  • Bogumił 2026-09-01 14:13
    Należy rozważyć czy my w PiS sympatyzujący z Izraelskim Chabbad Lubawicz nie powinniśmy mieć opłacanych przez państwo lekcji Jidisz i Hebrajskiego? Jak wiemy nawet nasz Prezydent wspaniały poparł słynnego Rabina z Izraela będąc na jego konferencji CPAC. Rabin organizuje LGBT globalnie. Dla takich jak Jarosława Kaczyńsk z mężem
    Odpowiedz 20 7
  • Ko 2026-09-01 13:23
    Wyborcy PiS mają najnowsze iPhony? Nie? A wszyscy z PiS kupują je z pieniędzy... Na biuro... Np afera wp.pl Posłanka PiS Iwona Arent zakupiła aż trzy telefony: Xiaomi, iPhone 15, iPhone13 za ok. 11 tys. zł. Do tego statyw fotograficzny, uchwyt do statywu, system bezprzewodowy i Apple Air
    Odpowiedz 24 5
  • SANDRA 2026-09-01 13:01
    Popieram Pana Marszałka w rozwój kultury i wiedzy obywateli. Zamiast wspierać okupujący Świecka Polske - Watykan i ich satanizm. Przemysław Kral z Zonda Krypto zaczął śpiewać. Ma nagrane wszystkie rozmowy z politykami PIS. Trzęsienie ziemi. Ponoć na nagraniach jest jak Jarosława Kaczyńska z mężem płaciła za młodych chłopców w krypto przez Zonde. Prosimy o upublicznię wszystkich na Święta! Może zawał spowoduje najpiękniejsze święta w życiu dla połowy Polski!
    Odpowiedz 30 7
  • Anonim dziś 2026-09-01 12:47
    Jaja jak berety, daję łapkę w górę a nalicza łapkę w dół i to nawet kilka razy w tym samym komentarzu.
    Odpowiedz 25 28
  • Kocham PIS 2026-09-01 12:43
    Bardzo mi się nie podoba, że w trzy lata Tusk nie wprowadził ANI JEDNEGO NOWEGO PODATKU dla obywateli, zaś PIS wprowadził aż 23 NOWE PODATKI. Dawał co rocznie 300 000 000 dla Ojca Tadeusza a Koalicja nie daje! Może Ojciec Tadeusz ma iść do pracy za nas grzeszników? Nie! Od pracy na Świętości Boże i PIS są obywatele! Obywatelom należy nałożyć jak najwięcej podatków by się zwróciło za zakup paliwa Daniela Obajtka za MILIARD od 26 letniego Samara A, nie ma ani paliwa, ani Samara, ani MILIARDA a Daniel ma zarzuty
    Odpowiedz 40 8
  • Podpis 2026-09-01 12:43
    Pytany o publikacje po rosyjsku wskazał, że pojawiło się sporo cennych źródeł po rewolucji październikowej, gdy dopuszczono chłopstwo do nauki. - Nie wolno absolutnie w tej dziedzinie lekceważyć Rosjan - podkreślił.
    - Usiłuję badać astrologię metodami naukowymi albo szukać publikacji, które takie badania umożliwiają. Chcę zapoznawać się z materiałami, które analizują cykliczność pewnych zjawisk - powiedział Marzewski i jako przykład wskazał cykl rozrodczy rozdymek.
    Rozdymki to gatunek ryb morskich, a Marzewski na swojej stornie internetowej zamieszcza m.in. tekst "Tarło rozdymek a synodyczny cykl księżycowy". Na tej samej stronie internetowej Marzewski oferuje także sporządzane horoskopów.
    Odpowiedz 11 4
  • observer 2026-09-01 11:45
    Ciekawe czy na tarota można dostać jakąś kaskę?
    Odpowiedz 17 31
  • Bozon Sebixu 2026-09-01 10:33
    Panie Marszałku, a wczoraj razem z Panem Prezydentem to na meczu siatkówki w Turcji byliście na służbowym wyjeździe czy prywatnie ?
    Odpowiedz 26 29
  • Młot na czarownice 8 2026-09-01 08:23
    Tego 90 000 złotych za czary i palenie liści laurowych.
    Odpowiedz 28 30
  • raz 2026-09-01 06:49
    Raz by oddał z własnej kieszeni i już nigdy,żadnych grantów by nie było...
    Odpowiedz 29 28
  • Ciemniaki cholerne 2026-09-01 06:36
    Do XIX wieku astrologia była wykładana na europejskich uniwersytetach. To jest poważna nauka o relacjach człowieka z Wszechświatem licząca tysiące lat. Dopiero Newton i Kartezjusz odcięli nasze rozumienie świata od tych aspektów wiedzy, stawiając na tzw. paradygmat matematyczno-fizyczny. Wy mylicie tę wielką naukę i tradycję z cotygodniowymi zabawowymi "horoskopami" w czasopismach ilustrowanych. Jak to ciemniaki, nie mające o niczym pojęcia, ale za to "najmądrzejsze w całej wsi" 🫤
    Odpowiedz 13 38
  • Andrzej 2026-08-31 22:09
    Cyrk jak mało co te „miasto” jeśli można to tak w ogóle nazwać.
    Od lat nieudacznicy nie potrafią zrobić czegoś z dziurawymi chodnikami + zalewaną łynostradą a co tu mówić o czymś większym 🤣
    Żyjcie tak sobie słodko,w przeświadczeniu że macie najlepiej
    Odpowiedz 11 26
  • SANDRA 2026-08-31 21:19
    Byłam z przyjaciółmi na Campus Polska było świetnie i w wyjątkowej atmosferze wykształconych ludzi. Gortrat Marcin przypomniał jak za PiS komendant wysadził komende granatnikiem z Ukrainy mówiąc że myślał że to głośnik.... Profesjonalista jak każdy w PiS.
    Odpowiedz 39 17
  • tu masz tam masz 2026-08-31 21:11
    Kuchciński powinien podać się do dymisji.
    Odpowiedz 31 38

Przeczytaj także