Targujemy się coraz lepiej

Czy wiesz, że w olsztyńskich sklepach - także w sieciowych marketach - można się targować? Jeśli nie, to tracisz, sprzedawca nie zawsze pierwszy zaproponuje Ci zniżkę.

O tym, że warto się targować, przekonała się nasza Czytelniczka pani Alina, która kupowała opiekacz w sklepie sieci Avans w Leclercu. - Urządzenie kosztowało 200 zł, więc spytałam, czy mogę je kupić na raty. Sprzedawczyni powiedziała, że nie. Na to ja, że pójdę gdzie indziej, bo widziałam tańsze. Sprzedawczyni zaskoczyła mnie wtedy propozycja obniżki do 190 zł. Zgodziłam się od razu, bo to przecież 5 proc. taniej! Po tej informacji sprawdziliśmy, czy w olsztyńskich sklepach można się targować i czy klienci to robią. - U nas o zniżki dopytują się dwie trzecie kupujących - przyznał Artur, sprzedawca sklepu Model 1 w Realu. - A jeśli musimy odmówić, przeważnie obrażają się i wychodzą. W większości przypadków dajemy więc zniżki. Niższe ceny mogą wytargować też klienci MediaMarkt - wielu domaga się ich przy zakupie pralek, lodówek czy telewizorów. Co ciekawe, ludzie negocjują, nawet jeśli kupują drobiazgi. - U nas robi to co drugi. Niektórzy od progu informują, że bez zniżki nic nie kupią. Nawet jeśli to pasek za 20 zł - opowiada Maja, sprzedawczyni ze sklepu z konfekcją skórzaną w Manhattanie. Przeszliśmy się po olsztyńskich sklepach, by sprawdzić, gdzie jeszcze da się wynegocjować upust. Udało się w sklepach obuwniczym, odzieżowym i sportowym w Manhattanie, gdzie po negocjacjach ceny spadały od 5 do 15 proc. Podobnie było w Centrum Książki i papierniczym koło Starówki, w "Herbatach świata" i aptece na Starym Mieście. Na zniżki mogą też liczyć klienci sklepów z komputerami. - np. w Bajcie wynoszą ok. 2 proc. Jak się targować skutecznie? Najlepiej negocjować z właścicielem sklepu. Bywa, że sprzedawcy nie są upoważnieni do dawania rabatów, choć często i im wolno opuścić kilka procent. Sebastian Sadowski, kierownik Komfortu (wykładziny, dywany, panele): Sprzedawcy mogą zaproponować maksymalnie 5 proc. rabatu. Wyjątkiem są towary przecenione. Sprzedawcy ze sklepów, w których byliśmy, są zgodni, że obniżki domagają się gównie bogatsi klienci. - Jeśli ktoś bywa zagranicą wie, że targowanie to nie żaden wstyd. Dla Polaków to jeszcze nowość - mówi Anna Olech ze stoiska z biżuterią i minerałami w Manhattanie. Opowiada, że sporadycznie targują się klienci, po których widać, że nie mają dużo pieniędzy. - Czasem sama oferuję im zniżkę - dodaje Olech.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz