600 zł grzywny i roczny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych - to kara, jaką poniesie Tomasz M., kierowca MPK. Wyrok sądu jest jeszcze
reklama
Przypomnijmy. 34-letni kierowca w marcu tego roku potrącił na ul. Kopernika olsztyńskiego dziennikarza sportowego Janusza Poryckiego. Porycki wsiadał do swojego samochodu, a że ma chory kręgosłup nie zrobił tego w błyskawicznym tempie.
- Jak usłyszałem klakson, to przymknąłem drzwi i tak, jak to robią kierowcy, mocno przytuliłem się do auta - opowiadał wtedy. - Autobus zatrzymał się i kierowca zaczął coś do mnie krzyczeć przez zamknięte drzwi. Potem ruszył, ale nie odjechał do środka ulicy, tylko docisnął mnie i przewałkował między moim autem a autobusem.
Kierowca autobusu do winy się nie przyznał. Dlatego sprawa znalazła swój finał w sądzie grodzkim. Prowadzący środową rozprawę sędzia Wojciech Kottik powiadomi także prokuraturę o popełnieniu przez Tomasza M. przestępstwa. Istnieje bowiem podejrzenie, że kierowca potrącił Poryckiego celowo. Pirat z MPK w sądzie grodzkim na pewno się jeszcze pojawi. Czeka go następna rozprawa. Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, 34-latek potrącił kilka dni temu młodego mężczyznę. Do zdarzenie doszło na przejściu dla pieszych przy ul. Kopernika. Poszkodowany przez pirata na szczęście nie doznał żadnych obrażeń.
Komentarze (0)
Napisz komentarz