Od środy popielcowej do wielkiej soboty

Od środy popielcowej do wielkiej soboty
Tak na Warmii zastawiano stół w Wielkanoc
Fot. Iga Waluk / Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku

Jak przygotowywano się kiedyś na Warmii do świąt Wielkiej Nocy?

- Wielki post był na tradycyjnie katolickiej Warmii czasem powściągliwości i wielu wyrzeczeń - opowiada Krystian Iwaniuk, etnograf z Muzeum Budownictwa Ludowego Park Etnograficzny w Olsztynku

Post

Już w środę popielcową gospodynie z Brąswałdu szorowały piachem patelnie, aby usunąć z nich resztki tłuszczy. Wyczyszczone patelnie zawieszano później w kominie na znak rozpoczynającego się postu. Przez cały ten okres w wielu rodzinach nie używano mięsa, tłuszczu, jaj, a w tzw. dni postne: środy, piątki i soboty – nawet mleka. Na śniadanie gotowano w tym czasie tzw. „muzę” – rodzaj polewki z mąki, do której dodawano olej lniany i zagryzano razowym chlebem. Popularne były ryby – najczęściej śledź, którego kupowano mocno solonego nawet całymi beczkami przechowywanymi w sklepie (piwnicy).

W pobożnych warmińskich rodzinach praktykowano zwyczaj odwracania lub zasłaniania lustra. Kobiety nosiły w tym czasie ciemniejsze ubrania i czarne chusty. Ważny elementem nieodłącznie związanym ze świętami wielkanocnymi były palmy, które święcono w kościołach na Warmii w ostatnią niedzielę przed świętami. Dawne warmińskie palmy prezentowały się bardzo skromnie. Były to gałązki wierzbowe i brzozowe z rozwiniętymi listkami. Według wierzeń ludowych posiadały one magiczną moc. Połykanie kotek miało stanowić remedium na ból gardła, pozostawienie palmy na strychu strzegło przed robactwem, a umieszczenie jej na polu przed gradem. Palmy wielkanocne zatykano również za święte obrazy, aby chroniły domostwo.

Porządki

Przygotowania do świąt Wielkiej Nocy rozpoczynano od Niedzieli Palmowej. W Wielkim Tygodniu nie podejmowano już większych robót gospodarskich. Czas schodził na przygotowaniach świątecznych, bielono ściany, sprzątano izby „na glanc”, przygotowywano karmę dla inwentarza, żeby w święta podejmować już tylko niezbędne prace. Od Wielkiej Środy rozpoczynano przygotowywanie świątecznych potraw.

Zielony Czwartek

Wielki Czwartek nazywano na Warmii „zielonym”, udawano się wówczas na targi po nasiona, a przy okazji kupowano drobne prezenty dzieciom „od zajączka”. Tego dnia warmińska gospodyni starała się zasiać coś w ogrodzie, a jeśli pogoda na to nie pozwalała to chociaż w doniczkach. Wierzono, że posadzone tego dnia rośliny przyniosą obfity plon.

Składanie krzyży do grobu

Wielki Piątek był dniem surowego postu i ciszy. W pobożnych domach warmińskich nie rozpalano tego dnia nawet ognia; dzieci dostawały pajdę suchego chleba a dorośli jedli w ciągu dnia kluski ze śliwkami a na wieczerzę czarną kawę i chleb polewany olejem. W tym dniu podczas nabożeństwa w kościele, które odbywało się rano, śpiewano wielkopostne pieśni i odczytywano z Biblii fragmenty Pasji. W procesji przenoszono krzyż do symbolicznego grobu Chrystusa. Alojzy Śliwa wspomina starowarmiński zwyczaj składania w ten dzień do uformowanego z białego obrusa grobu wszystkich domowych krzyży.

Święcenie ognia i wody

W Wielką Sobotę rano odprawiano w kościele nabożeństwo poświęcenia ognia i wody. Warmiacy zabierali do domu poświęconą wodę i węgle z poświęconego ognia. Gospodarz brał palmę i kropił całe obejście święconą wodą. Węgle kładziono przy domowym ołtarzyku. Miały one ochronić dom przed pożarem i innymi nieszczęściami.

Malowanie jajek i potrawy świąteczne

W tym dniu gospodynie zabierały się też do malowania jajek. Wcześniej do malowania używano naturalnych barwników: łupin z cebuli, soku z buraków, kory dębowej, fusów z kawy zbożowej czy świeżych źdźbeł ozimego żyta. Pomalowane jajka przecierano jeszcze skórką słoniny, by nadać im połysk. W okresie międzywojennym coraz bardziej popularne były farby chemiczne kupowane przez zamożniejsze gospodynie w sklepach kolonialnych. W starszej tradycji warmińskiej nie było zwyczaju dekorowania jajek wielkanocnych – tradycji robienia pisanek przyszła do tego regionu najprawdopodobniej z Kurpii. Edward Cyfus wspomina, że już na tydzień lub dwa przez świętami zabijano w świniaka i cielaka by przygotować na święto potrawy mięsne, których odmawiano sobie przez cały post. Najbardziej popularne były pieczenie, klopsy i zawijane zrazy, które Warmiacy nazywali roladami.

2147382000

Komentarze (5)

Dodaj swój komentarz

  • aza 2022-04-17 07:33:38 79.191.*.*
    Tak kler wyprał mózgi ludziom, którzy są łatwowierni. Duuuuzo postu a ksiądz aż - puchnie - z głodu !!!! Dla Boga wystarczy być dobrym człowiekiem, współczującym i pomocnym !!!!! Reszta to wymyślona strategia mająca wzbudzać lęk i podporządkować słabych - klerowi.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 6
  • Mieszkaniec Warmii 2022-04-17 07:16:48 83.23.*.*
    Eh, tradycja. Choć teraz inne czasy, zawsze warto pamiętać o swoich korzeniach :)
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 3 0
  • [Usunięty] 2022-04-16 20:19:17 31.0.*.*
    [Komentarz został usunięty przez administrację serwisu]
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 3
2147382000