Przypomnijmy - do gminy Ruciane-Nida (pow. piski) 20 maja br. wpłynęły jednocześnie cztery wnioski o sporządzenie Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych (ZPI) w rejonie Ukty, Nowej Ukty i Zameczka. To cenny przyrodniczo obszar tzw. Polany Ukciańskiej w Dolinie Krutyni. Rada miejska wyraziła zgodę na przystąpienie do procedowania powyższych ZPI już po pięciu dniach. Jak w rozmowie z naszym portalem opisywał to Aleksander Potocki, sołtys wsi Gałkowo, dokumenty zostały przedstawione radnym w ciągu 15-20 sekund. Czytaj dalej: Kontrowersyjna inwestycja w Dolinie Krutyni. Burmistrz chce nowoczesnego osiedla, mieszkańcy protestują
Pod koniec września w sprawie odbyły się konsultacje społeczne. Aleksander Potocki w rozmowie z naszą redakcją podkreślił, że były one rekordowe - w sprawie każdego ZPI wypowiedziało się około 400 mieszkańców. W sumie zebrano więc ponad 1,5 tysiąca opinii. Do chwili publikacji tego artykułu gmina Ruciane-Nida nie opublikowała raportów z tych konsultacji.
Mieszkańcy skierowali również do burmistrza Felińskiego petycję, sprzeciwiającą się zabudowie Doliny Krutyni. Do tej pory podpisało ją ponad 1000 osób, z czego większość to mieszkańcy gminy Ruciane-Nida.
Podjęcie ostatecznej uchwały o przyjęciu powyższych ZPI należy do kompetencji rady miejskiej Rucianego-Nidy.
Włodarz nie popiera, ale też nie neguje
Burmistrz Piotr Feliński w rozmowie z portalem Olsztyn.com.pl potwierdził, że żaden z czterech ZPI nie został jeszcze uchwalony. - Są one na etapie procedowania po uchwałach intencyjnych, a złożenie przez inwestora wniosku o uchwalenie ZPI oraz prowadzenie przez organ procedury w tej sprawie nie oznacza zgody na realizację inwestycji, ani zobowiązania gminy do przyjęcia rozwiązań zaproponowanych przez inwestora - uspokoił włodarz.
Pytany o to, czy popiera plany zabudowy Polany Ukciańskiej, burmistrz odpowiedział nam, że pełniąc rolę organu wykonawczego, brak jest prawnej możliwości, aby popierać czy negować jakiekolwiek inwestycje planowane na gruntach, których właścicielem nie jest gmina. - Dlatego teren został przez ostatnie lata zurbanizowany i nadal prowadzone są, oprócz ZPI, procedury administracyjne, których celem jest uzyskanie przez wnioskodawców decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.
Jeżeli chodzi o złożone wnioski dotyczące Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych, to burmistrz już na wstępie zaznacza, że możliwość ich procedowania wprowadziła ustawa, a nie on sam, na potrzeby wybranego sobie wnioskodawcy. - Sytuacja jaka się wytworzyła wokół tego procesu administracyjnego jest obrazem klasycznego „syndromu NIMBY”, kreowanego przez osoby, dla których tereny gminy Ruciane-Nida mają być miejscem na wyłączność i nie są to rodowici mieszkańcy tej ziemi - ocenia.
Czy Ruciane-Nida realnie zyskają? Mieszkańcy mają wątpliwości
Aleksander Potocki, sołtys wsi Gałkowo, przekazał nam, że w dokumentacji projektowej ZPI wskazywane są potencjalne wpływy z podatków od nieruchomości i wzrostu wartości parceli, a burmistrz podczas spotkań z mieszkańcami miał zapewniać o tym, że gmina zyska na wzniesieniu nowych zabudowań. - Na spotkaniach pytaliśmy o interes mieszkańców w procedowaniu ZPI. Zastanawialiśmy się, dlaczego rada gminy i burmistrz są za rozwiązaniem, które nie przyniesie korzyści nikomu z nas, tylko właścicielom ziemi. Żaden z mieszkańców, z którymi rozmawiałem nie był w stanie wymienić mi ani jednego pozytywu - wskazuje.
Potocki przytacza, że budowa m.in. zniszczy drogi przeznaczone dla okolicznych mieszkańców. - Ponadto zwiększenia zużycia ilości wody nie wytrzymałby wodociąg w Ukcie. Co więcej, już na tym etapie nie daje rady nowo wybudowana kanalizacja. W całej gminie z tego względu występują liczne awarie - opowiada sołtys Gałkowa.
Burmistrz Piotr Feliński widzi pozytywy
O odniesienie się do tej kwestii również poprosiliśmy burmistrza Felińskiego. - W zakresie pozytywnego wpływu procedowanych ZPI na budżet Gminy Ruciane-Nida i jej rozwój, to na chwilę obecną jest już to, że gmina nie pokrywa kosztów opracowania tych dokumentów, jak to jest w przypadku klasycznego projektu decyzji o warunkach zabudowy czy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a dodatkowo może uzyskać wypracowaną przez obie strony inwestycję uzupełniającą - pokreślił Piotr Feliński. Nie odniósł się on jednak do kwestii wpływów z podatków do gminnego budżetu, ani kierunku rozwoju gminy.
Tak jak wskazaliśmy wyżej - ostateczna decyzja w sprawie ZPI należeć będzie do miejskich radnych. Burmistrz zapewnił nas, że wcześniej nie będzie podejmował z nimi rozmów, ponieważ “nie ma takiego prawa, by wpływać na ich decyzje”. - To ustawodawca dał prawo decydowania organowi uchwałodawczemu, a moim obowiązkiem jest przeprowadzenie procedury zgodnie z prawem i w granicach prawa oraz przedłożenie radnym pełnej procedury do podjęcia przez nich stosownej decyzji. Jakie jest zdanie radnych w tej kwestii? Myślę, że należałoby ich o to zapytać - wskazał.
Pracownia projektowa bardzo dobrze znana gminie
Wśród zarzutów przeciwników ZPI w gminie Ruciane-Nida pojawia się także kwestia domniemanego konfliktu interesów. Dokumenty dotyczące planowanej w Dolinie Krutyni inwestycji przygotowała pracownia urbanistyczna Esprit. Jednocześnie ten sam podmiot od dłuższego czasu wykonuje na rzecz gminy prace związane z planowaniem przestrzennym (m.in. zajmuje się opracowywaniem planów ogólnych i opiniowaniem wniosków o warunki zabudowy) oraz przygotowuje dokumentację dotyczącą prywatnych inwestycji. - Burmistrz nie poinformował o tym radnych. Jeżeli firma Esprit wzięła pieniądze zarówno od inwestora, jak i gminy, jako podmiot jednocześnie projektujący i opiniujący w sprawie, to prawdopodobnie mamy do czynienia z czynem karalnym - przekazał nam Aleksander Potocki. Skierował on do wojewody warmińsko-mazurskiego wniosek o kontrolę gminy Ruciane-Nida jako jednostki nadzorowanej przez wojewodę, pod kątem jej współpracy z firmą Esprit.
Piotr Feliński nie widzi tu jednak związku. - W mojej ocenie nie zachodzi konflikt interesów, ponieważ urbanista przygotowuje/opracowuje projekt dokumentu, który podlega weryfikacji/opiniowaniu/uzgodnieniu przez wiele instytucji/organów i inne osoby zaangażowane w ten proces. Jeżeli natomiast ktoś wywiódł taki wniosek, który pojawia się w opinii publicznej, to bezwzględnie ma obowiązek zgłosić to do organów ścigania - mówi Feliński.
Burmistrz zapewnił nas, że jego celem nie jest działanie na szkodę mieszkańców. - Zapewniam, że zawsze stoję i póki jestem burmistrzem tej gminy będę stał po stronie mieszkańców i będę zabiegał o zrównoważony rozwój tej gminy dla ich dobra - podsumował.
Duże pieniądze a cenna przyroda
W opinii Aleksandra Potockiego, w powyższej procedurze dochodzi do rażącego łamania przepisów. Jak przekazał naszej redakcji, “furtka” w postaci ZPI jako szczególnej formy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz współpraca z podmiotem Esprit, który wcześniej przygotowywał inne projekty na rzecz gminy pozwoliła na procedowanie budowy w sercu Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Sołtys Potocki zauważa, że np. w przypadku terenów Nowej Ukty, wcześniej RDOŚ trzykrotnie przedstawiał negatywne opinie w sprawie zabudowy obszaru. - Teraz rada gminy i burmistrz forsują zabudowanie terenu, które ewidentnie jest, tak jak wskazał RDOŚ, niezgodne z prawem - podkreśla rozmówca Olsztyn.com.pl.
Jeżeli ZPI zostaną uchwalone, to zdecydowanie wzrośnie wartość działek, o których mowa - na razie hektar łąki jest w tej lokalizacji warty ok. 100 tys. zł. Kiedy teren zostanie przekształcony w działkę budowlaną - jego cena wzrośnie do ok. 2 mln za hektar. W konflikcie mowa jest więc o dużych pieniądzach. Pytanie - czy finalnie liczyć będą się miliony złotych, czy ochrona dziewiczej przyrody i spokój dotychczasowych mieszkańców?







Komentarze (0)
Napisz komentarz