Czy szop Edward został skatowany przed śmiercią?

Czy szop Edward został skatowany przed śmiercią?
Szop Edward wraz z jego opiekuną, Moniką Bem
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

Monika Bem, opiekunka szopa, otrzymała wyniki sekcji zwłok. Wygląda na to, że sympatyczny szop Edward przed swoją śmiercią został kilka razy uderzony przez turystów. Teraz to zadaniem prokuratury jest stwierdzić, czy był on specjalnie katowany.

Wiemy, że postępowanie w sprawie śmierci Edwarda wszczęli policjanci z Posterunku w Stawigudzie, którzy prowadzą czynności pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe.

– Dochodzenie jest prowadzone w kierunku art 35 ust. 1 Ustawy o Ochronie Zwierząt (artykuł ten mówi o znęcaniu się nad zwierzęciem ze skutkiem śmiertelnym). Będziemy również ustalać czy wszystkie osoby odpowiedzialne dopełniły swoich obowiązków. W tej sprawie zostało już przesłuchanych kilkanaście osób i planowane są kolejne przesłuchania. Również została wykonana sekcja zwłok zwierzęcia. Niezbędne do wykonania dalszych czynności są wyniki badań histopatologicznych, na które obecnie oczekujemy – poinformowała nas w czwartek Izabela Kołpakowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Tym czasem w piątek skontaktowaliśmy się z Moniką Bem, opiekunką szopa. Podzieliła się z nami wstrząsającymi informacjami. Powiedziała, że otrzymała wyniki sekcji zwłok.

– Z wyników sekcji wynika, że Edward był przed śmiercią katowany. Dostałam wyniki sekcji w piątek – powiedziała nam Monika Bem.

Z jej relacji wynika, że badania wykazały: przekrwienie w jamie ustnej i w oczach, rozległy wylew krwi w okolicy piersiowej i okolicy lędźwiowej kręgosłupa (uraz zadany z góry o wielkości 12 cm na 8 cm), rozległe wylewy krwi między 7 a 12 żebrem, rozległe obrzęki i wylewy krwi w płucach, w krtani i tchawicy śluz i piana. Do tego przekrwiony był mózg, wątroba i nerki.

Przypomnijmy, że opiekunka Edwarda tłumaczyła, że Edward uciekł z domu, w którym mieszkali i przyszedł na posesję, gdzie wypoczywali dorośli ludzie z dziećmi i psem. Turyści mieli odganiać szopa, a następnie z obawy przed tym, że jest wściekły, mieli schować go do plastikowej beczki. Wygląda na to, że to oni obili zwierzę, a następnie wsadzili pod plastikową pokrywę, gdzie bardzo się męczyło. Edward miał odcięty dostęp do tlenu. W dodatku stłuczone płuca i uszkodzone naczynia krwionośne spowodowały, że tlen w organizmie nie był transportowany prawidłowo. W dodatku zamkniętym w szczelnym pomieszczeniu przez wiele godzin szop był narażony na przegrzanie organizmu (hipertermię).

Opiekunka Edwarda podjęła już decyzję.

– Chcę wytoczyć tym ludziom proces sądowy. Nie poddam się, dopóki nie zostaną ukarani – dodała Monika Bem.

Dodajmy, że wersja policji jest nieco inna.

W odpowiedzi na zapytanie, informuję, że 8 czerwca br. olsztyńska policja otrzymała zgłoszenie o szopie od operatora numeru 112, który stwierdził, że szop zagraża życiu i zdrowiu wielu osób. Nadmieniam jednak, że w pierwszej kolejności w takiej sytuacji powinny być poinformowane inne służby, w tym: Powiatowy Lekarz Weterynarii oraz Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego, które dysponują odpowiednimi warunkami i możliwościami przejęcia takiego zwierzęcia. Mimo wszystko policjanci podjęli interwencję, a będąc już na miejscu poinformowali odpowiednie służby, które mogłyby zabezpieczyć zwierzę, jednak spotkali się z odmową przejęcia interwencji. W momencie, kiedy policjanci przyjechali na miejsce, zwierzę znajdowało się w dziurze w ziemi przykryte drewnianą paletą, mając dostęp do świeżego powietrza. Tym samym funkcjonariusze nie stwierdzili, aby szop stwarzał bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia znajdujących się tam osób. Z uwagi na brak możliwości technicznych zabezpieczenia takiego zwierzęcia policjanci poinformowali zgłaszających o konieczności zgłoszenia interwencji właściwym służbom

– możemy przeczytać w odpowiedzi, którą skierowała do nas Izabela Kołpakowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

W piątek chcieliśmy skontaktować się w sprawie śmierci szopa Edwarda z rzecznikiem prasowym prokuratury, ale nie odebrał telefonu. Ponowimy kontakt w poniedziałek.

Komentarze (6)

Dodaj swój komentarz

  • kki 2019-07-23 16:11:43 84.48.*.*
    dzikie zwierze trzymane w domu jest obowiazkiem wlasciciela, nie dopilnowala to niech nie jeczy teraz, nie trzeba szukac winnych, jest ona
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • Prawda. 2019-07-08 14:43:54 37.47.*.*
    Wlaścicielka w jednym z wywiadów mówiła, że imprezowała ze znajomymi jak szop uciekł. Natomiast turysci wzywali wielokrotnie służby ,, pewnie chcieli sie pochwalić że leja zwierzaka,,. Zero logiki. Tylko co działo się na imprezie celebrytki???
    Odpowiedz Oceń: 10 12 Zgłoś treść
  • Ryszard Ochódzki 2019-07-08 12:46:11 83.6.*.*
    Odwracanie kota ogonem. Gdyby szop zbliżał się do moich dzieci to też bym zadziałał w ich obronie. To nie jest naturalne w Polsce aby spotkać szopa i to na dodatek takiego, który lgnie do ludzi (w jakim celu? - na tamten moment turyści przecież nie wiedzieli). Obowiązkiem właściciela każdego zwierzaka jest pilnować go.
    Odpowiedz Oceń: 15 19 Zgłoś treść
  • Paula13014 2019-07-08 09:07:11 88.156.*.*
    Afera o szopa szkoda zwierzaka ale swoich zwierzat trzeba pilnowac. Ja uwazam ze wlascicielka powinna tez za to odpowiedziec. Lansowac sie z szopem bylo fajnie jak w tv byla ale zeby odpowiedzialnie sie zajac zwierzaczkiem to juz nie.
    Odpowiedz Oceń: 29 11 Zgłoś treść
  • taka prawda 2019-07-08 08:56:02 95.160.*.*
    Przestańcie siać zament z tym szopem!! Każdy normalny człowiek zareagowałby podobnie, jeżeli szop podchodziłby do ludzi. Zazwyczaj tak objawia się wścieklizna!! Gdyby trafił na mnie i obok mnie byłyby moje dzieci, to ten szop dostałby z buta i lotem wrócił do właścicielki, która go nie przypinowała.
    Odpowiedz Oceń: 26 29 Zgłoś treść