Przyczyna niebezpiecznego zdarzenia. Jak zareagował kierowca?
Jak widzimy na nagraniu, to pasażer samochodu osobowego rozpoczął tankowanie. Po włożeniu pistoletu do baku, kierowca oddalił się z miejsca. W tym czasie kierowca wysiadł z pojazdu, aby porozmawiać z osobą znajdującą się na sąsiednim stanowisku.
Po zakończeniu tankowania kierujący pojazdem, sądząc, że pasażer wyjął uprzednio pistolet z baku, ruszył z miejsca, co spowodowało to zaklinowanie przewodu. Gwałtowne szarpnięcie doprowadziło do przewrócenia dystrybutora, który został niemal wyrwany z fundamentu. Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Nie doszło do wybuchu.

Kiedy kierowca zauważył, co się wydarzyło, wysiadł z pojazdu i aż złapał się za głowę. Mężczyzna postanowił wsunąć w drzwi stacji kartkę z zapisanym numerem telefonu.
Pokaźne straty
Sprawę jako pierwszy nagłośnił Fakt. Jak wynika z przekazanych serwisowi przez jednego z pracowników stacji informacji, mimo że „zadziałały zabezpieczenia”, doszło do całkowitego zniszczenia dystrybutora.
- Nie nadaje się do naprawy – skwitował mężczyzna.
Straty wyceniono na ok. 40 tys. zł. Na taką kwotę opiewa bowiem koszt zakupu nowego urządzenia. Koszt ma zostać pokryty z polisy OC sprawcy.

Specjalne zabezpieczenia rozwiązaniem w przypadku „roztargnionego klienta”
Nie jest to odosobniony przypadek. Jak tłumaczył w rozmowie z serwisem pracownik dobromiejskiej stacji, do podobnych sytuacji dość często dochodzi wśród klientów tankujących gaz.
- Roztargniony klient zapomni odłączyć pistolet od zaworu i odjeżdża. Jednak na stacjach z gazem stosowane są specjalne zabezpieczenia, tzw. zrywki, które sprawiają, że przewód po prostu się urywa – wyjaśniał.
Opisana wyżej sytuacja dotyczyła natomiast starszego modelu dystrybutora, nieposiadającego zabezpieczeń pozwalających na bezpieczne oderwanie węża.
Przestroga dla kierowców
Zdarzenie z Dobrego Miasta pokazuje, jak mogą być chwile nieuwagi podczas tankowania. Tym razem skończyło się wyłącznie na stratach finansowych. Konsekwencje mogły okazać się jednak znacznie poważniejsze. Przed odjazdem ze stanowiska zawsze warto sprawdzić, czy pistolet został odłączony, a przewód prawidłowo odłożony na dystrybutorze.











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz