„To nie jest abstrakcyjny spór polityczny”
Jak podkreśliła pierwsza z przemawiających Magdalena Zuba - przedstawicielka Olsztyńskiego Marszu Równości, data manifestacji była nieprzypadkowa. Protest odbył się 22 października, czyli w rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r., który odebrał kobietom możliwość legalnego przerwania ciąży z powodu ciężkich wad płodu. Decyzja wywołała wówczas masowe demonstracje w całej Polsce.
- Od tamtego czasu temat aborcji nie zniknął – był obecny podczas kolejnych protestów, kampanii wyborczej i debat publicznych. Dziś chcemy przypomnieć, że za tamtym stoją konkretne osoby i ich historie. To nie jest abstrakcyjny spór polityczny, ale kwestia dotycząca zdrowia, bezpieczeństwa i możliwości decydowania o własnym życiu – wskazała Karolina Wanat ze Strajku Kobiet.

Kolejna z reprezentantek Olsztyńskiego Marszu Równości, Agata Szerszeniewicz, zwróciła natomiast uwagę, że od zmiany władzy minęły niemal trzy lata, a kwestie praw kobiet wciąż pozostają nierozwiązane. Jej zdaniem to najwyższy czas na rozliczenie składanych przez polityków obietnic.

Gabriela Ostołowska z partii Razem zaznaczała, że sprawa praw kobiet nie powinna być nieustannie odkładana na później.

Sprzeciw wobec braku oczekiwanych działań uczestnicy protestu wyraziły poprzez symbol czerwonej kartki.

Gorzkie pytania o przyszłość - „Na kogo głosować?”
Wśród uczestników pojawiały się pytania o to, na kogo głosować, skoro - w ich ocenie - kolejne lata nie przyniosły oczekiwanych zmian. Prezentowano także przekonania, że część polityków zasiadających dziś w Sejmie zyskała rozpoznawalność właśnie dzięki wspomnianym demonstracjom.

Wśród protestujących również mężczyźni
Wśród obecnych był także miejski radny Mirosław Arczak, który przyniósł baner z napisem „Męskie wsparcie strajku kobiet”. Na transparentach można było przeczytać również hasła „Chcę mieć wybór” oraz „Jestem lewak, nie straszny mi wieszak”.

Olsztyńskie zgromadzenie było częścią ogólnopolskiej akcji. Tego dnia protesty pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję” odbyły się w 27 miastach Polski, a także w Londynie.

Z transparentami pod biura poselskie
Po zakończeniu zgromadzenia większość uczestników przeszła pod biuro poselskie Koalicji Obywatelskiej przy ulicy Pieniężnego, a następnie pod biuro Lewicy przy ulicy Kopernika. Na fasadach budynków zawieszono tabliczki odnoszące się do postulatów protestujących.

Wydarzenie przebiegło spokojnie.
Publiczny różaniec w kontrze
Około 100 metrów od miejsca demonstracji, w rejonie Aura Centrum Olsztyna, odbywał się publiczny różaniec, w którym uczestniczyło około 10/15 osób.

Uczestnicy przedsięwzięcia prezentowali banery z hasłami antyaborcyjnymi oraz religijnymi, takimi jak: „Pani Gietrzwałdzka wspomagaj nas!”, czy „Rząd Tuska chce uczyć 4-latki masturbacji...”.


Czy coś się zmieni?
Dwa dni przed protestem Sejm głosował nad rozwiązaniami dotyczącymi prawa aborcyjnego. Przyjęto między innymi ustawę dotyczącą przywrócenia przesłanki umożliwiającej legalne przerwanie ciąży w przypadku ciężkich wad płodu oraz nowelizację Kodeksu karnego ograniczającą karalność pomocy w aborcji.

Organizatorki olsztyńskiego protestu oceniały jednak, że to zbyt mało w stosunku do oczekiwań i obietnic składanych wyborcom. Ich zdaniem czerwona kartka miała przypomnieć rządzącym, że temat praw kobiet nie stracił znaczenia, a oczekiwanie na decyzje nie jest dla protestujących rozwiązaniem.











Komentarze (2)
Napisz komentarz