Kaliningradzkie putany

Każdej nocy na ulice Kaliningradu wychodzi 120 do 150 prostytutek. Niektóre to nosicielki wirusa HIV. Większość to narkomanki. W ZSRR prostytutek teoretycznie nie było, w rzeczywistości były. Od 1996 roku kaliningradzkie prostytutki są rejestrowane przez policję. Tylko najmniej atrakcyjne pozostają w Kaliningradzie. Większość wyjeżdża do agencji towarzyskich i burdeli we Włoszech, Grecji, do Niemiec, Polski, Szwecji, a nawet na Litwę. Na Zachód, poprzez Kaliningrad trafiają też prostytutki z Białorusi, z głębi Rosji oraz Ukrainy.

Łatwo o chorobę

Niektóre kaliningradzkie prostytutki zarabiają wyłącznie na porcję narkotyków. Około 100 mężczyzn w ciągu nocy na szansę zarazić się HIV-em. Na nic zdadzą się pytania: „Gdzie twoja rezina, Zina?”. Większość prostytutek nie używa prezerwatyw. Klienci, to głównie mężczyźni, po wypiciu alkoholu. Wielu z nich zostaje pobitych, obrabowanych.

Nieustanna promocja

Ceny za usługę są niskie. Przy czym po ostatnich spadkach wartości rubla, „dziewczyny do towarzystwa” momentalnie podniosły ceny swoich usług w wymiarze rublowym. Ceny jednak nie odstraszają. To ciągle około 10-15 USD za „podstawową usługę”. Miejsce pracy, to najczęściej samochód, klatka schodowa lub pod gołym niebem. Korzystanie z sutenerów jest o wiele droższe. W soboty kaliningradzkie prostytutki muszą świadczyć bezpłatne usługi miejscowym stróżom porządku - policjantom. Takie jest tutaj niepisane prawo.

Są też klienci, zwolennicy seksu zbiorowego. Tzw. panel kosztuje jednak drożej, około 50 USD za godzinę. Rekordzistki pracujące w Kaliningradzie wyłącznie na własny rachunek zarabiają nawet do 500 USD za noc.

Różne kategorie

Według danych kaliningradzkiej policji prostytucję, w 450-tysięcznym Kaliningradzie, ogółem uprawia ponad 800 kobiet. Nie wszystkie widać na ulicach. Elita, piękne i młode, nie są dostępne dla przeciętnie zarabiającego Rosjanina. Pracują one głównie dla cudzoziemców i tzw. „nowych Ruskich”. Są na telefon. Prostytucja w enklawie ściśle powiązana jest ze światem przestępczym. Mimo „opieki” prostytutki często padają tutaj ofiarą przestępców. Są gwałcone, bite, okaleczane, szczególnie przez „wygłodniałych”, byłych więźniów. Nierzadko są zabijane lub przepadają bez wieści. Wiele z nich mafia wywozi za granicę. Do uprawiania najstarszego zawodu świata zmusza kaliningradzkie kobiety głównie bieda, brak pieniędzy i perspektyw.

Roman Hyczko

Źródło: własne

Komentarze (20)

Dodaj swój komentarz

  • Павел 2014-12-24 13:27:17 213.33.*.*
    Роман Hyczko -украинский придурок
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • Alex 2014-12-24 12:23:41 83.219.*.*
    Mieszkam w Kaliningradzie . Wszystko, co jest napisane w tym artykule nie jest prawdą !
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • Alexandr kaliningrad 2014-12-24 12:22:19 83.219.*.*
    Статья украинского провокатора. Не верьте, в Калининграде всё не так !
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • fghjkvb 2014-12-24 11:45:14 5.18.*.*
    хычко дебил, паходу ему наши проститутки даже не дали))) а потом ещё и машину дёрнули,)хахаа неудачник обиделся малышь,) просто очередной провакатор хохлятский.. еблан
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • ANDREI 2014-12-24 11:15:51 195.190.*.*
    Nie mamy prostytutki.i nie ma bandyci.
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • olsztynianin 2014-12-23 21:35:10 83.6.*.*
    Bardzo wartościowy artykuł. Każdy mieszkaniec Olsztyna powinien to wiedzieć.
    Odpowiedz Oceń: 0 1 Zgłoś treść