Historie niezwykłe. Powstaniec warszawski i zawodowy strażak, olsztynianin

Historie niezwykłe. Powstaniec warszawski i zawodowy strażak, olsztynianin
Tadeusz Hornziel
Fot. archiwum prywatne

Poniżej prezentujemy życiorys w pełni niebanalny. Życiorys olsztynianina z wyboru, warszawianina z urodzenia. Pułkownik pożarnictwa Tadeusz Hornziel, bo to o nim mowa, urodził się w roku 1922, a zmarł w1985 roku. Przez blisko 30 lat był Komendantem Wojewódzkim Straży Pożarnej w Olsztynie. W czasie wojny, uczestnik Powstania Warszawskiego, podczas którego brał udział w budowie powstańczego samochodu pancernego, słynnego „Kubusia”. Był to jedyny pancerny pojazd zbudowany przez żołnierzy podziemia podczas II wojny Światowej.

W naszym województwie znany przede wszystkim jako zawodowy strażak, który organizował straż pożarną w Elblągu, a w latach 1953-1981 był Komendantem Wojewódzkim Straży Pożarnych w Olsztynie. Jednak jego wojenne losy są równie ciekawe.

Przed wojną od 1936 r. był harcerzem w 21 Warszawskiej Drużynie Harcerskiej. Uczęszczał do Gimnazjum i Liceum Towarzystwa Szkoły Mazowieckiej w Warszawie. Do tej samej szkoły uczęszczali, m.in. późniejsi żołnierze AK: Tadeusz Zawadzki „Zośka,” Jan Rodowicz „Anoda” i Andrzej Romocki „Morro”, aktor Kazimierz Rudzki, kompozytor Henryk Wars, pilot myśliwski i pisarz Bohdan Arct. Był siostrzeńcem popularnej przedwojennej aktorki Zuli Pogorzelskiej.

Podczas okupacji wstąpił do Centralnej Szkoły Pożarniczej w Warszawie, która funkcjonowała w latach 1940-1944. Tuż po wojnie został aspirantem pożarnictwa. Należał też do Strażackiego Ruchu Oporu „Skała”. W czasie wojny mieszkał przy ulicy Tamka 22/13. Jego ciężarna żona Jadwiga zginęła podczas powstania w dniu 6.09.1944 roku, w zawalonym domu przy ul. Topiel 2/4. On jako strzelec „Róg” wchodzi w skład Grupy Technicznej Zgrupowania AK „Krybar” na Powiślu - Śródmieściu Północ. W sierpniu 1944 r. wziął udział w budowie powstańczego samochodu pancernego „Kubuś”. Tadeusz Hornziel należał do grupy montażowej i wykonał papierowe szablony do wycięcia detali pojazdu pancernego.

Jak powstał słynny „Kubuś”? W dniu 8.08.1944 r. dowódca grupy kpt. Cyprian Odorkiewicz ps. Krybar powierzył zbudowanie lekkiego samochodu opancerzonego Walerianowi Bieleckiemu „Inż. Jan”. Wcześniej w sprawę budowy pojazdu zaangażował się kwatermistrz zgrupowania "Krybar", ppor. inż. Edmund Frydrych "Kaczka". Znalazł on w garażach elektrowni ciężarówkę Chevrolet 157 o ładowności 3 ton. W tym samym dniu „inż. Jan” zgłasza się do dowódcy obrony elektrowni kpt. inż. Stanisława Skibniewskiego „Cubryna”, który udziela mu pomocy dając samochód, sprzęt spawalniczy i materiały, tj. stalowe blachy i kątowniki. Niebagatelne znaczenie ma też pomoc fachowa: spawaczy, mechaników i ślusarzy. Prace odbywają się w warsztacie strzelca Stanisława Kwiatkowskiego „Stach” przy skrzyżowaniu ulic Tamka i Topiel, a więc niedaleko domu Tadeusza Hornziela.

Prace ruszają 10 sierpnia, a na wykonanie zadania mają 10 dni. Szefem budowy został przedwojenny majster Wydziału Mechanicznego PZL Okęcie plut. Józef Fernik „Globus”, a na cześć jego zabitej kilka dni wcześniej żony pojazd otrzymuje od jej pseudonimu nazwę „Kubuś”. Prace trwały do dnia 23.08.1944 r., gdy „Kubuś” wraz ze zdobytym na Niemcach transporterem opancerzonym „Jaś” (później pod nazwą „Szary Wilk”) przeprowadziły atak na obsadzony przez Niemców Uniwersytet Warszawski. Uzbrojeniem pojazdu był sowiecki erkaem, miotacz ognia i granaty. Obsada liczyła 2 żołnierzy załogi i 10 desantu, był to więc w istocie transporter opancerzony. „Kubuś” wziął udział również w drugim ataku na Uniwersytet w dniu 2.09.1944 r. Od 6 września został unieruchomiony i porzucony przez powstańców. Na szczęście po wojnie został odnaleziony w gruzach i po wieloletnich perypetiach odrestaurowany trafił do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie (replika jest też w Muzeum Powstania Warszawskiego).

Nieznane są losy strzelca „Roga” podczas całego powstania, ale po kapitulacji Tadeusz Hornziel trafił do niemieckiej niewoli i przebywał w obozach Stalag 344 Lamsdorf i Stalag IX C Bad Sulza, jako jeniec z numerem 106056.

Po powrocie z niewoli do Warszawy służy w Straży Ogniowej i jako aspirant pożarnictwa, zostaje skierowany przez Głównego Inspektora Pożarnictwa generała Eugeniusza Doeringa, od dnia 10.10.1945 r. do Elbląga, gdzie został pionierem tamtejszego pożarnictwa. Kolejno służył jako: instruktor powiatowy pożarnictwa, powiatowy komendant Straży Pożarnych Województwa Gdańskiego oraz był zastępcą komendanta Zawodowej Straży Pożarnej w Elblągu. Równocześnie organizował straż pożarną w terenie, m.in. w Tolkmicku i Milejewie. W 1946 r. w związku z akowską przeszłością przeniósł się do Biskupca, gdzie został inspektorem transportowym w Państwowym Przedsiębiorstwie Traktorów i Maszyn Rolniczych.

W 1947 r. został inspektorem Ochrony Przeciwpożarowej w Zakładach Sieci Elektrycznych w Olsztynie. W okresie 28.08.1949-28.02.1950 r. uczęszcza do Centralnej Szkoły Oficerów Pożarnictwa w Warszawie i jest absolwentem XIII kursu oficerskiego. W marcu 1953 roku jako kapitan pożarnictwa, został Komendantem Wojewódzkim Straży Pożarnych w Olsztynie. Pełnił tę funkcję do 1981 roku, gdy w stopniu pułkownika pożarnictwa przeszedł w stan spoczynku. Po wojnie Tadeusz Hornziel ożenił się z Hanną Światłowską (ur. 1931), której ojciec w czasie powstania również był w zgrupowaniu „Krybar”, służąc jako Komendant Straży Pożarnej na Powiślu. Zupełną ciekawostką jest fakt, że Tadeusz Hornziel w 1957 r. był najprawdopodobniej posiadaczem pierwszego odbiornika telewizyjnego w województwie olsztyńskim. Zmarł w 1985 r., pochowany jest w Olsztynie.

Wojciech Jaroszek (były wieloletni zastępca komendanta Powiatowej Straży Pożarnej w Braniewie. Obecnie emeryt. Jego ulubionym hobby jest zbieranie ciekawostek historycznych z naszego regionu)

Komentarze (1)

Dodaj swój komentarz

  • PW 2020-07-31 23:17:01 95.160.*.*
    Rok temu byłem na biegu Powstania Warszawskiego. Kiedy rozgrzewałem się przez biegiem przy hotelu Ibis, przyszły osoby lgbt po skończonej manifestacji, która była wtedy w Warszawie. W czasie kiedy na oddalonej scenie przemawiali żyjący powstańcy, to te osobniki z lgbt zaczeły ich obrażać m.in "stary dziad jużp owinien leżeć w grobie", "na powązki go wieźcie!", "stare faszystowskie dziady", "skończ pier**ć stary dziadu" itd. Co prawda rozmawiali głośno pomiędzy sobą, ale wiele osób to słyszało i kilku zareagowało. Tak właśnie kolorowe wynalazki szanują naszą historię, powstańców którzy po tylu latach okupacji niemieckiej, terroru, morderstw, upokarzania złapali w końcu za broń i przez tyle dni walczyli z Niemcami. Powstańcy walczyli nie tylko po to, aby wyrzucić Niemców z Warszawy, ale też o to, aby stolica była wyzwolona i zajęta przez Polaków, a nie Rosjan.
    Odpowiedz Oceń: 3 1 Zgłoś treść