Olsztyn.com.pl Regionalny Portal Warmii i Mazur Zgłoś temat

Szukaj wiadomości

Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu

Drzwi zamknięte przed rodzicami w Klebarku Wielkim i Olsztynie. W sieci zawrzało: „To szkoła czy więzienie?”

Aleksandra Laskowska ·
Drzwi zamknięte przed rodzicami w Klebarku Wielkim i Olsztynie. W sieci zawrzało: „To szkoła czy więzienie?”
Ograniczenia w przedszkolu pod Olsztynem i podstawówce w mieście. Do tych placówek rodzice nie wejdą do odwołania: „Paranoja”Fot. Al z użyciem zdjęć z archiwum Olsztyn.com.pl, Przedszkole "Radosna Kraina" w Klebarku Wielkim, Szkoła Postawowa nr 12 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Olsztynie / Facebook

Przedszkole „Radosna Kraina” w Klebarku Wielkim (gm. Purda) wprowadziło zakaz wstępu rodziców podopiecznych placówki do budynku. Decyzja, która obowiązywać ma do odwołania, wywołała gorącą dyskusję w Internecie. Podobne ograniczenia wprowadzono wcześniej także w jednej z olsztyńskich podstawówek.

„Rodzice nie wchodzą do budynku szkoły” - wpis, który wywołał burzę

W ostatnich tygodniach na facebookowym profilu wspomnianej placówki w Klebarku Wielkim, działającej w ramach miejscowego zespołu szkolno-przedszkolnego w gminie Purda, pojawił się komunikat dotyczący nowych zasad dostępu do budynku.

- Rodzice nie wchodzą do budynku szkoły – głosi pokaźnych rozmiarów napis na opublikowanej grafice.

Z informacji wynika również, że drzwi budynku będą zamykane na klucz, a ograniczenia pozostaną w mocy do odwołania. Rodzice maluchów mogą natomiast kontaktować się z placówką telefonicznie, mailowo lub za pośrednictwem wychowawców.

- Rodzice są naszymi ważnymi partnerami, a wasza obecność, troska i współpraca są niezwykle istotne dla prawidłowego funkcjonowania szkoły i przedszkola. (...) W sytuacjach, w których pojawia się informacja o potencjalnym zagrożeniu, jesteśmy jednak zobowiązani reagować ostrożnie i podejmować działania, które mogą ograniczyć ryzyko. (…) Takie decyzje nie wynikają z braku zaufania, lecz z odpowiedzialności za bezpieczeństwo całej naszej społeczności – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez dyrektorkę zespołu szkolno-przedszkolnego, Alicję Sawicką.

W komunikacie nie wskazano wyjątków od wyżej wymienionych zasad.

Wpis błyskawicznie stworzył pole do dyskusji wśród internautów. Do czasu publikacji niniejszego materiału pod postem pojawiło się ponad 500 reakcji i setki komentarzy (warto zaznaczyć, że skomentować wpis mogą wyłącznie osoby, które obserwują stronę szkoły przez ponad dobę).

Internauci pytają o sens i podstawę prawną zakazu

W ocenie części użytkowników ograniczenie wstępu rodzicom nie stanowi słusznej odpowiedzi na zagrożenia, które stały się przedmiotem ogólnopolskiej debaty.

- To nie rodzice stanowią zagrożenie w szkole, a sami uczniowie. Zaczęłabym od przeszukiwania plecaków lub bardziej wzmożonych kontroli.
- 
A to rodzice stanowią zagrożenie?
- 
Paranoja, co wy ludzie robicie, nie pozwolić, żeby rodzic nie miał dostępu do dziecka.
- 
A to szkoła czy więzienie? Bo szykujecie widzę obóz zamknięty?
- 
A co ma rodzic do całej tej sytuacji z nożownikami?

- punktowano w sekcji komentarzy.

W dyskusji pojawiły się również pytania o prawo rodziców do wejścia do placówki, możliwość szybkiego dotarcia do dziecka w sytuacji zagrożenia oraz organizację zebrań. Niektórzy domagali się także wskazania podstawy prawnej wprowadzonych ograniczeń.

Podobne ograniczenia wprowadzono też w Olsztynie

Co ważne, to nie pierwsza tego rodzaju decyzja w regionie. Podobne zasady wprowadzono bowiem w Szkole Podstawowej nr 12 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Olsztynie (os. Nagórki). W porozumieniu z radą rodziców ograniczono tam dostęp do budynku do uczniów, nauczycieli i pracowników placówki.

Także w tym przypadku decyzja obowiązuje do odwołania i wywołała podzielone reakcje. Obok głosów krytycznych pojawiły się osoby popierające zaostrzenie zasad. Internautki przedstawiające się jako nauczycielki zwracały uwagę na niepokój najmłodszych uczniów i potrzebę zapewnienia im poczucia bezpieczeństwa.

- Jako nauczycielka i mama rozumiem niepokój rodziców o dzieci. Proszę jednak zrozumieć tych, którzy „głową” odpowiadają za bezpieczeństwo uczniów. Decyzja, z tego co wiem, została ustalona z RR. W takich sytuacjach nie ma najlepszych rozwiązań. Jako członkini Rady Pedagogicznej w imieniu nas wszystkich proszę o wyciszenie tych negatywnych emocji i nie traktowanie decyzji Pani Dyrektor i przedstawicieli Rodziców jako godzącej w naruszenie Państwa praw. Wszystkim nam bardzo zależy na bezpieczeństwie dzieci – napisała jedna z użytkowniczek.

Placówka ograniczyła możliwość komentowania wpisu...

Wzmożone działania ochronne po serii groźnych zdarzeń

Zaznaczmy, że o bezpieczeństwie placówek oświatowych nasiliła się po serii niebezpiecznych zdarzeń na Mazowszu. 7 października 19-latek zaatakował ostrym narzędziem dziewięć osób w Ostrołęce. Następnego dnia w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w pobliżu Wyszkowa 15-latek zaatakował troje pracowników. Jedna z nich, 37-letnia kobieta, zmarła.

Po tych wydarzeniach w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się kolejne groźby oraz ostrzeżenia przed rzekomym „krwawym piątkiem”.

Niepokojące sygnały odnotowano również w województwie warmińsko-mazurskim. W Bartoszycach w plecaku 11-latka znaleziono atrapę noża. W Ełku zatrzymano 17-latka podejrzewanego o kierowanie groźby ataku, natomiast w Braniewie sprawa dotyczyła dwóch 15-latków i niepokojącego nagrania.

W odpowiedzi na napiętą sytuację policja zwiększyła obecność w rejonie szkół i innych placówek oświatowych. W Olsztynie zwołano również sztab kryzysowy poświęcony bezpieczeństwu dzieci i młodzieży.

Galeria

4 zdjęcia

Komentarze (1)


  • Dobre rozwiązanie 2026-10-21 13:16
    Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
    Już kilka lat wstecz postulowano, żeby w szkołach nie było osób postronnych. Rodzic zawsze może umówić się z wychowawcą na rozmowę i wychowawca czy dyrekcja wpuści. Poza tym są w szkole zbędni. Miały być zabezpieczenia w szkołach od wielu lat, ale przez lata jeżdżenia po szkołach tylko w kilku rzeczywiście był ograniczony dostęp (wejście na kod lub konieczność zaanonsowania się w dyżurce przy wejściu). Poza tymi przypadkami moglam szeędać się po szkole nawet i pół godziny i nikt nie zapytał czego szukam, nawet nauczyciele dyżurujący.
    Odpowiedz 0 0