Do odważnych świat należy. Mieszkaniec gminy Gietrzwałd przez cztery miesiące szedł do Hiszpanii

Do odważnych świat należy. Mieszkaniec gminy Gietrzwałd przez cztery miesiące szedł do Hiszpanii
Pan Roman, po ponad 4 miesiącach podróży do Santiago de Compostela, spotkał się ze swoim synem
Fot. Tapicer w podróży - blog

Roman Witt szedł z Olsztyna do Santiago de Compostela szlakiem św. Jakuba. Pokonanie 3844 km zajęło mu ponad 4 miesiące – wyruszył 14 czerwca 2021 roku, a dotarł na miejsce 26 października. – Upały w Polsce były nie do zniesienia. Z kolei, gdy dotarłem do Hiszpanii, ranki powitały mnie temperaturami w okolicach zera stopni – podkreślił pielgrzym.

Roman Witt jest z zawodu tapicerem. Mieszka w gminie Gietrzwałd. W zeszłym roku odbył podróż życia idąc szlakiem św. Jakuba z Olsztyna do hiszpańskiego Santiago de Compostela.

– Uwielbiam podróże, głównie motocyklem, ale także piesze wędrówki. Rozpocząłem to moje hobby już w latach 90., a pierwszą zagraniczną destynacją był Egipt – podkreślił pan Roman.

Podróżnik postanowił udać się pieszo do Hiszpanii, a w zasadzie do Santiago de Compostela na pielgrzymkę.

– Chciałem podziękować Bogu za piękno tego świata, ale i poznać wspaniałą architekturę Hiszpanii – wyjawił.

Najtrudniejsze dla niego odcinki były te pierwsze, gdy wyszedł z domu, zamknął za sobą drzwi. Przyjechał do Olsztyna i z osiedla Track wyruszył w największą przygodę swojego życia. Ze stolicy Warmii i Mazur dotarł do Gietrzwałdu, a następnie Ostródy.

Później poszło z górki. Przekroczył Wisłę w Toruniu i udał się na południe. Zauważył, że o ile w Polsce szlak św. Jakuba jest dobrze oznaczony (zwłaszcza w większych miastach jak Olsztyn), tak w Czechach, gdyby nie nawigacja w telefonie i kontakt z synem, mógłby łatwo się zgubić.

– Tak naprawdę to syn mnie nawigował i rezerwował noclegi. Mając taką pomoc, wystarczyło tylko iść przed siebie.

Roman Witt pokonywał średnio 30 kilometrów dziennie. Zazwyczaj nocował w hostelach i zajazdach, jednak zdarzało się, że musiał spać na łonie natury.

– Zdarzały się dni, gdy nie miałem co jeść. W Górach Szwarcwaldzkich szedłem przez lasy i rozbiłem namiot na polanie. W nocy nikt mnie nie niepokoił, co jakiś czas obok namiotu przeszły jakieś większe zwierzęta – przyznał pielgrzym.

Im bliżej miejsca destynacji, tym dostrzegł na szlaku coraz więcej osób. We Francji zrobiło już się tłoczno.

Z niektórymi pielgrzymami zawarł znajomość. Pod koniec dnia spotykali się w zajazdach czy hostelach na pogawędki przy kolacji. Ale na dłuższą metę nikt nie łączył się w grupy. A powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze, każdy idzie własnym tempem. Nie musi czekać na innych, czy być dla kogoś obciążeniem.

Tutaj pan Roman podał przykład z Sycylii, gdzie kiedyś poleciał ze swoim kolegą. Wynajęli jeden motor i zwiedzali wyspę.

– Gdyby nie to, że jechaliśmy jednym motocyklem, byśmy się rozstali. Mnie interesowały zabytki, a jego plaża i deska surfingowa.

No i dochodzą do tego wewnętrzne przemyślenia. Każdy podróżnik ucieka własną drogą, zamyka się w sobie, sam na sam kontempluje swoje życie.

Pan Roman ma świadomość tego, że nie każdy może sobie pozwolić na tak długą podróż, chociażby z uwagi na obowiązki służbowe. Ale przypomniał, że szlak św. Jakuba można przejść odcinkami, np. w samej tylko Hiszpanii są różne drogi prowadzące do Santiago de Compostela – przez Madryt, wzdłuż wybrzeża, czy przechodząc przez skąpane w słońcu wyżyny Kastylii.

Co warto zabrać na długą podróż? Oczywiście najważniejsza jest waga przedmiotów. Bezsprzecznie przydaje się powerbank, namiot, druga para butów, 2-3 podkoszulki, tyle samo par majtek i skarpetek.

– Wziąłem zapasowe buty, ale te prawie 4 tys. kilometrów przeszedłem w jednych. Wodę czerpałem ze strumieni, jedzenie kupowałem w wioskach czy miastach – zaznaczył podróżnik.

Dodał, że warto mieć przy sobie i gotówkę, i kartę. Wyliczył, że na jeden dzień potrzebuje ok. 40 euro, ale spotkał na drodze innych pielgrzymów – dwóch młodych ludzi, którzy na dzień przeznaczali 10-15 euro.

Doświadczeni podróżnicy wiedzą, że problemów na trasie się nie uniknie. Pan Roman we Francji nabawił się zatrucia. Wymienia też spuchnięte kolana czy problemy z Achillesem.

– Jedni zawrócą, inni pójdą dalej. Najwspanialszy jest ten moment, gdy mimo trudności osiągasz wyznaczony cel – dodał na zakończenie.

Spotkanie z Romanem Wittem odbyło się w niedzielę w Centrum św. Jakuba w Olsztynie. Oprócz niego, wystąpiła także Edyta Balbuza-Szarota, która zakochała się w Hiszpanii i także przeszła część szlaku św. Jakuba. Pani Edyta jest dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 33 w Olsztynie i zagorzałą podróżniczką.

Pan Roman rozbił namiot koło Chocianowa (województwo dolnośląskie) / fot. Tapicer w podróży - blog

Zamek w Lauffen am Neckar (Niemcy) / fot. Tapicer w podróży - blog

Dole (Francja) / fot. Tapicer w podróży - blog

Kolacja po zakończonej pielgrzymce (Santiago de Compostela - Hiszpania) / fot. Tapicer w podróży - blog

Jest i certyfikat pielgrzyma (Santiago de Compostela) / fot. Tapicer w podróży - blog

Źródło: własne / Tapicer w podróży

Komentarze (4)

Dodaj swój komentarz

  • [Usunięty] 2022-04-17 02:56:11 107.175.*.*
    [Komentarz został usunięty przez administrację serwisu]
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • Stas 2022-04-15 17:00:41 188.147.*.*
    Szacun i gratulacje. No i pogodzić to z pracą i życiem rodzinnym też wyzwanie
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 0
  • Wier 2022-04-15 13:07:06 77.111.*.*
    Dla mnie szczytem było dotarcie wiele lat temu pieszo do Gietrzwałdu. Trzeba mieć ogromną wytrwałość w dążeniu do celu, wytrzymałość, samozaparcie i wiarę. Podziwiam gościa.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 7 0
  • normals 2022-04-15 10:45:34 31.2.*.*
    Szacun, Panie Romanie!
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 7 0