Braniewskie tajemnice. Czy rybacy wyłudzili pieniądze z dotacji?

Braniewskie tajemnice. Czy rybacy wyłudzili pieniądze z dotacji?
Wg Prokuratury Regionalnej w Szczecinie wyłudzenie dotacji jest związane z projektem "Czysty Bałtyk", w ramach którego oczyszczano m.in. Zalew Wiślany
Fot. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

W sierpniu do biura Stowarzyszenia Rybaków Łodziowych w Braniewie weszli funkcjonariusze ABW i wynieśli dokumenty. Działali na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, która prowadzi śledztwo w sprawie wyłudzenia dotacji w ramach projektu „Czysty Bałtyk”. Według ustaleń może chodzić niemal o milion złotych. Sprawa jest rozwojowa.

Sierpień 2019 roku. Braniewo. Budynek, w którym mieści się biuro Lokalnej Grupy Rybackiej Zalew Wiślany, której prezesem jest Paweł K., lokalny działacz Prawa i Sprawiedliwości i wiceprzewodniczący rady powiatu braniewskiego. Do środka wchodzą uzbrojeni funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pacyfikują wszystkich i zabierają dokumenty.

W rozmowie z nami rzecznicy prasowi ABW ani nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają, że akcja miała miejsce.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie podaje informacji na temat prowadzonych działań, niezależnie od tego, czy w konkretnym przypadku były podejmowane czynności – poinformował enigmatycznie zespół prasowy ABW z Warszawy.

Więcej zdradza prokurator Marcin Lorenc, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Mówi wprost, że akcja ABW przeprowadzona została na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Chodzi o wyłudzenie dotacji w ramach projektu „Czysty Bałtyk”.

Czynności wykonywane były w toku śledztwa RP I Ds. 51.2018 Prowadzonego w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie w sprawie mającego miejsce w 2017 r. w Warszawie, Fromborku oraz innych miejscowościach na terenie Polski, przedłożenia nierzetelnych dokumentów związanych z uzyskaniem dotacji w ramach projektu „Czysty Bałtyk”, realizowanego w ramach programu operacyjnego „Rybactwo i Morze na lata 2014-2020”, co miało istotne znaczenie dla uzyskania dotacji w kwocie nie mniejszej , niż 714 000 zł, tj. o czyn z art. 297 par. 1 k.k. i inne – wyjaśnił nam Marcin Lorenc.

Więcej się nie dowiedzieliśmy z uwagi na dobro postępowania. Art. 297 par. 1 kk głosi, iż:

Kto, w celu uzyskania dla siebie lub kogo innego, od banku lub jednostki organizacyjnej prowadzącej podobną działalność gospodarczą na podstawie ustawy albo od organu lub instytucji dysponujących środkami publicznymi - kredytu, pożyczki pieniężnej, poręczenia, gwarancji, akredytywy, dotacji, subwencji, potwierdzenia przez bank zobowiązania wynikającego z poręczenia lub z gwarancji lub podobnego świadczenia pieniężnego na określony cel gospodarczy, instrumentu płatniczego lub zamówienia publicznego, przedkłada podrobiony, przerobiony, poświadczający nieprawdę albo nierzetelny dokument albo nierzetelne, pisemne oświadczenie dotyczące okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania wymienionego wsparcia finansowego, instrumentu płatniczego lub zamówienia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

– można przeczytać w kk.

Jednak w informacji, którą otrzymaliśmy od prokuratora Lorenca, istotne są dwie sprawy. Po pierwsze to, że miejsce nie ogranicza się tylko do powiatu braniewskiego, ale także m.in. Warszawy. Po drugie chodzi o projekt „Czysty Bałtyk”. A Lokalna Grupa Rybacka Zalew Wiślany formalnie nie miała z tym projektem nic wspólnego. Jednym z podmiotów, które uczestniczyło w tym przedsięwzięciu, było za to Stowarzyszenie Rybaków Łodziowych Mierzeja. Na stronie tej organizacji widniał taki sam adres, jaki posiada Lokalna Grupa Rybacka Zalew Wiślany. Prezes też jest ten sam – Paweł K. Postanowiliśmy więc zadzwonić do wiceprzewodniczącego rady powiatu braniewskiego.

Nic mi nie wiadomo na ten temat. Dziękuję, do widzenia – szybko uciął rozmowę.

Informacje o projekcie „Czysty Bałtyk” dostępne są także na stronie Fundacji Mare, która była podwykonawcą wyłonionym na podstawie zapytania ofertowego. Możemy tam przeczytać m.in. o tym, że akcja miała na celu oczyszczenie polskiej strefy Bałtyku. Wzięło w niej udział 500 łodzi o długości do 12 metrów, które wyłowiły łącznie blisko 147 ton odpadów. Przedstawiciele fundacji tłumaczą, że w projekt musiała być zaangażowana ekologiczna organizacja pozarządowa. Stąd obecność Mare.

Na stronie fundacji znajdują się raporty poszczególnych organizacji rybackich biorących udział w projekcie.

Mamy dokumentację z każdego wypłynięcia w morze. Mogę ręczyć za te raporty, wykonaliśmy je na podstawie dokumentów dostarczonych przez związki rybackie – wyjaśniła Olga Sarna, prezes Fundacji Mare.

Prezes podkreśla, że fundacja nie była beneficjentem projektu, ani też w żaden sposób zaangażowana w pozyskiwanie funduszy.

Nasze działania w ramach projektu były ograniczone do przeprowadzenia działań komunikacyjnych oraz konsultacji w zakresie środowiskowym – dodała Olga Sarna.

Tłumaczy także, że każdy z wykonawców był oddzielnym beneficjentem programu. Jednym z nich było Wolińskie Stowarzyszenie Rybaków.

Jego prezes, Henryka Palusińska, nie wierzy w to, że ktoś mógł oszukiwać przy pozyskiwaniu dotacji.

 – Nabór do projektu ogłasza Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, dostęp jest publiczny. Uczestnictwo w danym działaniu jest określone w ramach ogłoszenia o naborze, Wnioskodawcy muszą się do niego dostosować , jak również do innych przepisów i rozporządzeń. W trakcie trwania projektu, jak również po zakończeniu są przeprowadzane kontrole – wyjaśniła Henryka Palusińska.

Prezes dodała, że Wolińskie Stowarzyszenie Rybaków przeszło dotychczasowe kontrole pozytywnie.

Skontaktowaliśmy się z centralą ARiMR w sprawie toczącego się postępowania a także z prośbą o przesłanie dokumentów związanych z projektem „Czysty Bałtyk”. Jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jak już wspomnieliśmy, Paweł K. jest wiceprzewodniczącym rady powiatu braniewskiego. Co o tej historii sądzą jego koledzy z rady?

Słyszałem plotki o tym, że doszło do przeszukania. Jednak wydaje mi się, że samo wejście ABW nie przesądza o wszystkim. Nie jest dostatecznym przyczynkiem do tego, żeby zajmować się mandatem pana K. – powiedział Leszek Dziąg.

Podobnie do sprawy odniosła się Krystyna Lewańska, także radna powiatu i była burmistrz Fromborka.

Jestem w opozycji, ale do nas nie dotarły takie informacje. Słyszeliśmy tylko plotki. Wszyscy myśleli, że chodzi o lokalną grupę rybacką, w której znajduje się wielu członków rodziny tego pana – komentuje Krystyna Lewańska.

Z kolei przewodniczący rady powiatu Łukasz Korneluk nie chciał komentować sprawy:

Nie mamy żadnych informacji na piśmie, dlatego nie chcę komentować niepotwierdzonych informacji.

Nasuwa się pytanie, czy radni rzeczywiście nie wiedzą o toczącym się postępowaniu, czy raczej nie chcą o tym wiedzieć?

Komentarze (1)

Dodaj swój komentarz