Olsztyn.com.pl Regionalny Portal Warmii i Mazur Zgłoś temat

Szukaj wiadomości

Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu

Animatorzy w sieci, czyli zlot w czasach AI

Redakcja ·
Animatorzy w sieci, czyli zlot w czasach AI
Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie rzucił wyzwanie i algorytmom, i animatorom, pytając, czy sztuczna inteligencja może być sprzymierzeńcem kultury. Wnioski nie były oczywisteFot. Materiały partnera

Cyfra siedem odgrywa istotną rolę w naszej kulturze. I siódma edycja Zlotu Animatorów Warmii i Mazur (24-26 września 2026 r.) także okazała się ważna: była okazją, by przyjrzeć się obszarom, które – przynajmniej pozornie – mogą być odległe osobom stawiającym na pierwszym planie relacje. Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie rzucił wyzwanie i algorytmom, i animatorom, pytając, czy sztuczna inteligencja może być sprzymierzeńcem kultury. Wnioski nie były oczywiste.

Animatorzy kultury zawodowo zajmują się scalaniem światów – działając na styku wielu potrzeb, są pośrednikami między różnymi grupami, łączą pokolenia, szukają wspólnych języków, przekłuwają bańki, którymi się otaczamy. Mają skłonność do buntu, ale nie przeszkadza im to wierzyć w… bajki. Skąd to wiemy? Z poprzednich edycji Zlotu Animatorów Warmii i Mazur, podczas których osoby zajmujące się animacją kulturalną poznawały bliżej nie tylko siebie nawzajem, rozbudowując swoją sieć kontaktów i wsparcia, ale miały też szansę rozwijać się i przeglądać w oczach innych jak w lustrze. Tym razem zresztą oczy na chwilę zastąpiono ekranami, bo animatorzy zostali zaproszeni do tego, by przyjrzeć się sztucznej inteligencji.

Bez wyważania drzwi

Tegoroczne spotkanie animatorów, którego organizatorem był Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie, trwało trzy dni i – wzorem minionego roku – rozpoczęło się od wizyty studyjnej. W roli jej gospodyń wystąpiły stałe bywalczynie zlotów, Katarzyna Radulewicz i Izabela Treutle z Lidzbarskiego Domu Kultury. Za ich sprawą „Perła Warmii” pokazała się z najlepszej strony – uczestnicy mieli szansę poznać zarówno tradycyjne, jak i bardzo współczesne oblicze tego miasta.

– Chcieliśmy naszym koleżankom i kolegom przedstawić to, co dla nas jako pracowników instytucji kultury jest najważniejsze, czyli tzw. dobre praktyki – tłumaczyła Izabela Treutle. – Czasami jest tak, że gdy szukamy rozwiązania, wcale nie trzeba wyważać drzwi otwartych na oścież. Wystarczy tylko posłuchać innych. Wizyta studyjna to możliwość zaprezentowania tego, na co stawiamy w naszym mieście i w naszych działaniach. Chodzi nie tylko o duże imprezy, które odbywają się od dziesięcioleci, ale i o całą substancję dziedzictwa kulturowego i historycznego, jaką mamy w Lidzbarku Warmińskim. Zależało nam też, żeby pokazać, jak współpracujemy z innymi instytucjami oraz podmiotami prywatnymi. Hotele kojarzą nam się z miejscami, które mają przynosić zysk, a w naszym mieście jest i taki, który prowadzi galerię sztuki, w którym odbywają się spotkania autorskie, jest biblioteka ze starodrukami i są elementy historyczne, np. piec hypokaustyczny. Dzięki temu udowodniliśmy, że każde miejsce ma czasami nieodkryte, nieoczywiste potencjały.

Kiedy uczestnicy zlotu zaczerpnęli już inspiracji z doświadczeń Lidzbarskiego Domu Kultury i dowiedzieli się więcej o warmińskich czepcach, mogli także odetchnąć pełną piersią w tężniach solankowych, poznając kolejne oblicze miasta, zabiegającego o status uzdrowiska.

Trzymać rękę na pulsie

Marta Guściora, koordynatorka zlotu, po raz kolejny zebrała pochwały za czujność i umiejętność wychwytywania największych wyzwań, z jakimi mierzą się animatorki i animatorzy. „Wspólnota w czasach algorytmów” – tak brzmiało hasło przewodnie siódmego zlotu, które – jak zaznaczali uczestnicy – było strzałem w dziesiątkę. Z myślą o wszystkich, których AI fascynuje, i tych, których nieco przeraża, zaplanowane zostały warsztaty ze specjalistami. Posługując się licznymi przykładami, pokazywali oni, w jaki sposób można na „odzyskać” sztuczną inteligencję, czyniąc z niej narzędzie przydatne w animacji kulturalnej. Szybko okazało się, że wielość spojrzeń i kontekstów, w których o AI opowiadali m.in. Jacek Nagłowski oraz Robert Turski i Marcin Wolski (EDUKACJA 3.0) zaowocowała: osoby uczestniczące w zlocie przyznawały, że przekonania, z którymi przybyły do Olsztyna, były wielokrotnie przez nie same kwestionowane. U jednych w miejscu sceptycyzmu pojawiała się ciekawość, a u innych fascynacja ustępowała pola ostrożności.

Do refleksji zachęcał też prof. Marek Krajewski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przypominał on, że choć potrzeby człowieka pozostają niezmienne, przekształceniom ulega forma ich zaspokajania. Odnosząc się do zrealizowanego przez siebie projektu, którego efektem był raport „Aktywni i nieobecni”, mówił o tym, jak ludzie korzystają z kultury na co dzień. Jego wnioski mogą stanowić drogowskaz dla osób, których celem jest animacja społeczności.

Z troską i uważnością

Niezwykły zapas wiedzy i umiejętności do swoich bagaży zapakowali też uczestnicy warsztatów prowadzonych przez Agnieszkę Gwiazdowicz (Fundacja Szkoła z Klasą) oraz Aleksandrę Sulmicką (Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”). Rozmowy o higienie cyfrowej i relacjach w dobie algorytmów zostały przyjęte przez animatorów z dużym zainteresowaniem.

– Znajomość własnych zasobów, wartości i wyzwań jest dobrą trampoliną do tego, żeby o siebie zadbać – mówiła Aleksandra Sulmicka, tłumacząc, że przytłoczenie wielozadaniowością i przebodźcowaniem powinno stanowić impuls do tego, by otoczyć się większą uważnością i troską.

Ekspertka przypomniała też o micie, który miał duży wpływ na zarządzanie zespołami.

– Przez wiele lat wielozadaniowość była traktowana jako zaleta. Dzisiaj wiemy, że nie możemy dzielić uwagi – możemy ją tylko przenosić z jednej czynności na drugą, ale wiąże się to z wysiłkiem energetycznym – zaznaczyła.

– Zależało mi na tym, by przypomnieć, jak ważne jest budowanie współdziałającego ze sobą zespołu – wyjaśniała z kolei Agnieszka Gwiazdowicz. – To dlatego pojawiło się zadanie polegające na grupowym tworzeniu łańcucha choinkowego. Nie wolno było w tym czasie mówić ani używać obu rąk. Było sporo śmiechu, ale pozwoliło nam to sprawdzić, co sprawiało, że zespół dobrze działał. Zastanawialiśmy się też nad tym, jakich kompetencji potrzebujemy, żeby sobie radzić z tym światem, w którym ważne miejsce zajmuje AI.

Ja – AI, czyli totem ku pamięci

Przyzwyczailiśmy się do tego, że zloty tworzą także przestrzeń do dyskusji i artystycznych działań. Nie inaczej było tym razem. Animatorki i animatorzy rozmawiali m.in. o pasywnym obiorze kultury, potrzebie wspólnoty kobiet czy sposobach na znajdowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym.

Rafał Głażewski na oczach animatorów i przy ich współudziale przez dwa dni tworzył z kolei szczególny totem. Przyznał, że efekt tej pracy traktuje także w kategorii „haczyka” na uwagę odbiorcy.

– To rodzaj „potykacza” w przestrzeni naszej rzeczywistości zaszumionej mnogością informacji, bodźców wizualnych. Mam nadzieję, że dzięki totemowi zaszczepię moją ideę w waszych głowach – zaznaczył artysta.

(W)zlot, jakiego nie było

Podsumowując zlot, Mariusz Sieniewicz przypomniał, że niepodważalnym walorem olsztyńskich spotkań animatorów jest scalenie rozproszonej społeczności, która przerodziła się we współpracującą ze sobą grupę.

– Animacja Warmii i Mazur jest dzisiaj silna świadomością swojej wartości i współpracy. To zakorzenianie w społecznościach trwałych wartości kultury i energii angażującej. Klątwa malowania buziek została zdjęta – zaznaczył dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie. – Animacja jest najszlachetniejszą odmianą naprawiania życia. Ona myśli do wewnątrz człowieka, nadając kulturze i sztuce genotyp ocalającego sensu.

Dzieląc się refleksjami po 7. Zlocie Animatorów Warmii i Mazur, jego uczestnicy posługiwali się wieloma metaforami. Ta, która najczęściej powracała dotyczyła jednak (w)zlotu motywacji, którą czerpać można od innych.

Potwierdza to Justyna, która pracuje w Barczewie. Na Warmii mieszka od niedawna, więc zlot był dla niej okazją, by poznać osoby, które – tak jak ona – zajmują się animacją i edukacją kulturalną.

– Wychodzę stąd bardzo pozytywnie nastawiona, bo widzę, że wszyscy mamy nie tylko podobne problemy, ale przede wszystkim marzenia. Jestem zachwycona atmosferą i ludźmi, których tu spotkałam. Wymieniliśmy się nowymi pomysłami, więc wracam wzbogacona i wszystko to przekażę koleżankom i kolegom z pracy – podkreślała. Podobne refleksje towarzyszyły i innym z grona 40 osób ładujących w Olsztynie animacyjne akumulatory. I wszystko wskazuje na to, że przed Działem Animacji i Edukacji Kulturowej MOK Olsztyn kolejne wyzwanie – przygotowanie ósmego spotkania ludzi, którzy mniej niż w moc obliczeniową wierzą w moc relacji, a sieć budują nie w oparciu o algorytmy, ale uważność na drugiego człowieka.

Artykuł sponsorowany

Galeria

7 zdjęć

Komentarze (0)