„Myślałam, że to może woda z pralki leci”
Do opłakanego w skutkach zdarzenia doszło w nocy z 13 na 14 lutego. Mieszkanie 70-letniej Teresy Świętoń uległo zalaniu. Przyczyną okazało się pęknięcie rury na piętrze zamieszkiwanego przez seniorkę budynku.
- Usłyszałam kapanie około 23:00 i poszłam sprawdzić do łazienki. Najpierw myślałam, że może woda z pralki leci – relacjonuje pani Teresa w rozmowie z naszym portalem.

Interwencja służb
Kiedy kobieta zauważyła gromadzącą się na suficie i ścianach wodę, niezwłocznie zawiadomiła straż pożarną oraz policję.

Po podjęciu interwencji służby spisały notatkę z zajścia i przekazały sprawę administratorowi budynku.

Propozycja lokalu zamiennego. Seniorka mówi: „Nie”
Jak wynika z przedstawionych przez seniorkę informacji, ZLiBK nad sprawą debatować miało kilka dni po zajściu przez ponad pięć godzin. Finalnie zdecydowano o złożeniu 70-latce propozycji przeprowadzki do innego lokum.
- Zostałam powiadomiona, że mają dla mnie mieszkanie, 38 metrów – mówi seniorka.

Chodziło o lokal zamienny o powierzchni 38,12 m2, składający się z jednego pokoju (17,49 m2), kuchni, łazienki i przedpokoju, wyposażony w centralne ogrzewanie z sieci miejskiej oraz ciepłą wodę użytkową. Propozycja spotkała się jednak z odmową kobiety.
- Ja bym przyjęła to mieszkanie, gdyby to były dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Tu mam prawie 40 metrów (przyp. red. 39,02 m2). Powiedziałam, że mniejszego nie biorę, bo tu jest jeszcze zameldowany syn, który obecnie pracuje zagranicą, ale w każdej chwili może zjechać. Przecież ja nie pójdę na wersalkę, nie będę z nim spała. Zabrali mi 70 procent mojego życia. Ja do salonu nie pójdę mieszkać – wyjaśnia rozżalona najemczyni.
Jedno gniazdko i nieprzyjemny zapach wilgoci
Choć woda już częściowo wyparowała, od czasu zalania kobieta spędza czas głównie w jednym, niezniszczonym pokoju. W mieszkaniu wciąż unosi się intensywny, nieprzyjemny zapach. Warto dodać, że przez kilka dni, ze względów bezpieczeństwa, seniorka korzystać mogła wyłącznie z jednego gniazdka elektrycznego.
- Chociaż sobie herbatę zrobię albo podładuję telefon. Sąsiedzi też zapraszają mnie do siebie. Elektrycy powiedzieli, że ze względów bezpieczeństwa nie da się włączyć prądu w całym mieszkaniu, bo to trzeba wszystko wysuszyć. Wiemy, że przebicie jest w łazience – wskazuje.

Co istotne, pani Teresa uważa, iż wypadkowi można było zapobiec.
- Kiedyś prosiłam, żeby zostawili mi (przyp. red. ZLiBK) klucze na piętro. W razie mrozów puściłabym wodę, żeby była cały czas w obiegu – tłumaczy.

Oczekiwania 70-latki i perspektywa remontu
Podczas naszej wizyty w mieszkaniu 70-latki zapytaliśmy, jak wyobraża sobie dalsze kroki. Odpowiedziała wprost: oczekuje przyznania lokalu o takim samym lub większym metrażu.
- Bo na wyremontowanie tego obiektu potrzeba mi co najmniej 20 tys. zł. Ale ile oni dadzą z ubezpieczenia? 3 tysiące? Śmiechu warte – skwitowała.

ZLiBK odpowiada
Redakcja portalu Olsztyn.com.pl zwróciła się o przedstawienie stanowiska do ZLiBK. W odpowiedzi odniesiono się m.in. do wspomnianej wyżej odmowy przyjęcia zamiennego, nieco mniejszego mieszkania.
- Najemczyni lokalu przy ul. Królowej Jadwigi 12A odmówiła przyjęcia lokalu, argumentując odmowę brakiem możliwości przeniesienia do proponowanego mieszkania wszystkich ruchomości zgromadzonych aktualnie w lokalu mieszkalnym. Podniosła również, że w proponowanym lokalu nie widzi możliwości wspólnego zamieszkiwania z dwoma zameldowanymi w nim synami – oświadcza dyrektor Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych w Olsztynie, Katarzyna Nieczepa.
„Zaproponowany lokal był wystarczający”
Szefowa ZLiBK zauważa jednak, że 70-latka jest jedyną osobą uprawnioną do zamieszkiwania oraz fizycznie zajmującą lokal.
- W tej sytuacji, zaproponowany lokal, zdaniem Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych, był wystarczający do zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych jednoosobowego gospodarstwa domowego w trybie pilnym – wyjaśnia Nieczepa, dodając, iż zaproponowany seniorce lokal przeszedł gruntowny remont i został „przygotowany do zasiedlenia” oraz, że cała sytuacja traktowana jest jako „szczególna i awaryjna”.
Kolejna oferta odrzucona przez seniorkę
Dowiedzieliśmy się także, iż w środę, 18 lutego, ZLiBK złożył pani Teresie kolejną propozycję najmu zamiennego lokalu, który „spełniał potrzeby lokatorki”, jednak seniorka ponownie odrzuciła ofertę.
- Najemczyni lokalu przy ul. Królowej Jadwigi 12A złożyła ustne oświadczenie, że może poczekać na kolejną propozycję, niezależnie od tego, jak długo będzie to trwało, bądź na dalsze decyzje w sprawie zajmowanego lokalu – podsumowuje Katarzyna Nieczepa.

Pani Teresa liczy na remont
Po zapoznaniu z odpowiedzią zarządcy budynku, ponownie skontaktowaliśmy się z panią Teresą, celem wyjaśnienia powstałych nieścisłości.
- Po waszej interwencji na miejscu pojawił się inspektor i sprawdził metraż mieszkania. Uruchomili mi prąd w kontaktach, zdjęli lampy. Powiedziałam, żeby wyremontowali mi ten pokój – tłumaczy 70-latka.
Zarządca miał dostarczyć stosowną dokumentację do ubezpieczyciela, aby dokonać wyceny szkód.
- Trzeba ściągnąć trzy sufity i dwie ściany – wymienia seniorka.
„Zaproponowali mi lokal na trzecim piętrze”
Dlaczego kobieta odmówiła przyjęcia drugiego z zaoferowanych mieszkań?
- Zaproponowali mi lokal na Dworcowej, na trzecim piętrze. Odmówiłam. To już nie jest dla mnie. Nie wejdę też z meblami. Dostosowywałam meble do mieszkania, a nie mieszkanie do mebli. Ja tego nie wyrzucę – argumentuje.
Połączenie mieszkań jako satysfakcjonująca alternatywa
Pani Teresa poinformowała nas również, że zasugerowała zarządcy, aby połączył zajmowane przez nią mieszkanie z obecnie pustym lokalem na piętrze budynku.
- Ja pomału wyremontuję. Tylko niech mi piec wyniosą – dodaje.

„Starych drzew się nie przesadza”
Zapytaliśmy też o wspomniane w stanowisku ZLiBK „ustne oświadczenie”, które miała złożyć seniorka.
- Nic nie złożyłam, tylko ja powiedziałam, że nie przyjmę i potem starałam się rozmawiać z nimi grzecznie, stwierdziłam, że nie ma co się kłócić, ale żadnego mieszkania nie przyjmuję. Jeżeli już to musi być dwupokojowe mieszkanie w nowym budownictwie i w okolicy – tylko na parterze ewentualnie na pierwszym piętrze. Ale myślę, że ja się nie odnajdę w bloku. Mi jest tu dobrze mieszkać. Starych drzew się nie przesadza – wyjaśnia, wspominając również, iż ma złe doświadczenia z procedurami przydzielania mieszkań, ze względu na stan lokalu, który ZLiBK przekazał pod najem jej niepełnosprawnemu synowi.
Wartość sentymentalna
Pani Teresa zajmuje lokal przy ul. Królowej Jadwigi od 1983 roku. Seniorka podkreśla, że przez prawie 26 lat musiała czekać na przydział mieszkania.
- Byłam tylko tu zameldowana z dziećmi. W 2008 r. do ZLiBK wstawił się za mną znajomy. Jakoś tak wyszło, że dostałam przydział, ale miałam zadłużenie z odsetkami na 32 tysiące złotych. Podpisałam dokument, że będę to spłacać, odpracowywałam też w ZLiBK. Spłaciłam 23 tysiące złotych, a poprzedni prezydent, Piotr Grzymowicz, umorzył mi odsetki – opowiada najemczyni.
Po przyznaniu lokalu kobieta rozpoczęła prace remontowe.
- Musiałam sama docieplać ściany, zrobiłam remont łazienki i kuchni. Do czasu zalania dobrze mi się tu mieszkało, nawet wydzierżawiłam sobie ogródeczek – dodaje.

Oczekiwanie na decyzję ubezpieczyciela
Spór między seniorką a zarządcą wciąż pozostaje nierozstrzygnięty. Pani Teresa czeka na decyzję ubezpieczyciela i konkretne działania w sprawie mieszkania.
Czytaj również:












Komentarze (2)
Dodaj swój komentarz