Alkohol jest... wszędzie?
Polacy mogą nabyć alkohol w sklepach spożywczych – zarówno w marketach, jak i osiedlowych sklepikach - a nawet na stacjach benzynowych. W ostatnich miesiącach rozogniała także dyskusja o dostępności napojów procentowych w Sejmie. Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty (Nowa Lewica) podjął decyzję o zakazie spożywania na terenie Sejmu.
Wywołało to oburzenie m.in. Sławomira Mentzena, jednego z liderów Konfederacji. Przypomnijmy, że jest właścicielem pubu w Toruniu. Branżą alkoholową zajmuje się także były poseł i lider Ruchu Palikota, Janusz Palikot, który jest właścicielem browaru. Do tego, to za sprawą jego biznesów na polskim rynku pojawiły się "setki" oraz szampan dla dzieci. Polscy politycy mają więc w dostępności alkoholu swoje zyski.
Nic więc dziwnego, że nocna prohibicja, na którą coraz powszechniej decydują się lokalne samorządy, wywołuje tarcia również między radnymi poszczególnych miast. Miało to miejsce m.in. w Warszawie, gdzie finalnie od 1 listopada 2025 roku wprowadzono ją jedynie w Śródmieściu i na Pradze-Północ.
Czy nocna prohibicja w Olsztynie działa?
Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, a także kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich z 2025 roku wypowiadał się na temat prohibicji m.in. w trakcie rozmowy z Karolem Paciorkiem na kanale YouTube "Imponderabilia". Wspomniał także o stolicy Warmii i Mazur.
- Widziałem, jak to wygląda np. w Olsztynie. Jest nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Wszystkie problemy przenoszą się tam na obrzeża miasta - mówił Trzaskowski.
Rafał Trzaskowski podkreślał, że w weekendy mieszkańcy Olsztyna tłumnie jeżdżą np. na stacje benzynowe, znajdujące się na obrzeżach miasta, aby zakupić napoje procentowe. Problemy związane z zakłócaniem ciszy nocnej czy wzmożonymi interwencjami policji przenoszą się w ten sposób do gmin ościennych.
Przypomnijmy, że w Olsztynie nocna prohibicja w godzinach 22-6 weszła w życie od września 2018 roku. Inicjatorem projektu był Miejski Zespół Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Olsztynie. Zdaniem ówczesnego dyrektora MZPiTU, Błażeja Gawrońskiego, projekt uchwały, który zaakceptowali miejscy radni powstał z potrzeby mieszkańców oraz odciążenia służb. Nie należy zapominać, że wraz z utworzeniem MZPiTU w Olsztynie (w 2000 roku) przestała działać miejscowa izba wytrzeźwień. W ten sposób odpowiedzialność została przerzucona na służby – policję, straż miejską czy pracowników SOR-u.
Zgodnie z danymi Komendy Miejskiej w Olsztynie, liczba interwencji związanych z alkoholem (np. jazda po spożyciu czy bójki) spadła po wprowadzeniu zakazu nocnej sprzedaży napojów procentowych. Maleje także liczba interwencji straży miejskiej.
Warto dodać, że uchwała zakłada również, że punkt sprzedaży alkoholu powinien znajdować się przynajmniej 50 metrów od np.: szkoły, kościoła, bursy, przychodni czy oddziału leczenia uzależnień. W Toszku (woj. śląskie) ma powstać browar z ogródkami piwnymi, który byłby zlokalizowany niemal pod oknami tamtejszego oddziału odwykowego. Olsztyńska polityka alkoholowa chroni przed takimi kuriozalnymi sytuacjami.
W Olsztynie jest prawie tyle samo sklepów, w których kupisz alkohol, co w całej Norwegii
Chociaż stolica Warmii i Mazur posiada restrykcje alkoholowe, w dzień napoje procentowe można nabyć niemal wszędzie. W Olsztynie znajduje się 311 sklepów posiadających zezwolenia sprzedaży takich produktów. Dla porównania, w mieście działa 30 żłobków i 62 jednostki edukacyjne.
***
Dowiedz się więcej o otwartych danych: tutaj.
***
Te dane są wręcz zatrważające, zwłaszcza, jeśli porównamy lokalne wyniki z sąsiadami po drugiej stronie Bałtyku. W całej Szwecji działają 452 sklepy monopolowe. Daje to wynik nieco większy niż w Olsztynie, jednak biorąc pod uwagę skalę – w jednym przypadku mowa o państwie, a w drugim o mieście – można to nazwać szokującym.
W Norwegii działają 353 sklepy monopolowe. W całym państwie znajduje się więc prawie tyle samo sklepów z dostępem do napojów wysokoprocentowych, co w polskim mieście wojewódzkim.
Szwecja posiada jedną z najbardziej restrykcyjnych polityk alkoholowych w Europie. Wynika to z historii kraju. W XIX wieku Szwedzi chętnie sięgali po napoje alkoholowe, a znaczna część narodu zmagała się z uzależnieniami. To spowodowało popularyzację ruchów promujących abstynencję. Na początku XX wieku wprowadzono system reglamentacji – zakup alkoholu rejestrowano w przeznaczonej do tego książeczce. Następnie powstało Systembolaget – sieć państwowych sklepów monopolowych.
Co ciekawe, w latach 20. XX wieku próbowano wprowadzić całkowitą prohibicję. Zorganizowano referendum, a wynik był wyrównany – 51% wyborców zagłosowało "przeciw", a 49% - "za".

Sklepy monopolowe w Szwecji działają od poniedziałku do piątku w godz. 10-19/20 i w soboty do godz. 15. W innych sklepach czy na stacjach benzynowych nie ma możliwości zakupu napojów wysokoprocentowych. Dostępne są jedynie piwa do 3,5%.
Od czerwca 2025 roku w Szwecji wprowadzono regulacje prawne, które pozwalają lokalnym browarom, gorzelniom lub winnicom na sprzedaż własnych wyrobów. Funkcjonuje natomiast szereg warunków, np. dla klienta ma zostać zorganizowane co najmniej 30-minutowe zwiedzanie zakładu. Przewodnicy muszą edukować na temat nadużywania alkoholu. Ustalono także limit zakupów - maksymalnie 0,7 litra mocnego alkoholu lub trzy litry wina czy piwa. Nie dotyczy to natomiast całego kraju, ponieważ np. w Sztokholmie wprowadzono to jedynie w dni powszednie.
Podobnie wygląda to w Norwegii, w której funkcjonuje z kolei Vinmonopolet – państwowa sieć sklepów monopolowych. Znajdują się głównie w największych miastach i miejscowościach turystycznych. Są otwarte w dni powszednie w godz. 10-20, a w soboty jedynie do godz. 16. Podobnie jak w Szwecji – w niedziele sklepy monopolowe są zamknięte. Tylko w tej sieci można zakupić mocniejsze trunki. W zwykłych sklepach spożywczych są dostępne jedynie napoje do 4,7%.
"Małpka" na śniadanie
Warto też wspomnieć, że ceny alkoholi w Skandynawii są znacznie wyższe niż w Polsce. W Szwecji za butelkę 0,7 l wódki zapłacimy mniej-więcej 300 koron szwedzkich (ok. 120 zł). Wynika to z wysokiego podatku oraz akcyzy alkoholowej.
Tymczasem w Polsce za tą samą pojemność zapłacimy ok. 40 zł, czyli 3 razy mniej. Prawdziwą "plagą" są tzw. "małpki", czyli małe (100 lub 200 ml) butelki alkoholu, które są tańsze i można je zmieścić w np. w torebce lub wypić od razu. Jedna "setka" kosztuje... 5-8 zł. Ocenia się, że Polacy kupują od 1 do nawet 3 mln "małpek" codziennie, a nawet 500 tys. jest sprzedawane tylko do południa.
Obecnie w Ministerstwie Finansów mają miejsce rozmowy na temat podniesienia cen alkoholi w butelkach do 300 ml. Rząd pracuje tym samym nad zakazem sprzedaży napojów procentowych na stacjach benzynowych. Przypomnijmy, że w Polsce w 2025 roku złapano niemal 1,2 tys. kierowców "pod wpływem alkoholu". Nastąpił statystyczny spadek w stosunku do ubiegłych lat, ale wyniki nadal szokują. Takie osoby stanowiły ok. 6% sprawców wypadków samochodowych.

Chociaż Olsztyn poczynił kroki w przeciwdziałaniu nadużywania alkoholu przez mieszkańców, znajdują się miejsca, które omijają przepisy. Na mapie stolicy województwa warmińsko-mazurskiego można znaleźć lokalizacje umożliwiające zakup alkohol w godzinach nocnych, np. poprzez nabycie specjalnego biletu na "imprezę eventową".
Olsztynianie często – jak wspominał Trzaskowski – decydują się na wycieczkę do ościennych gmin. Mieszkańcy osiedla Zacisze mają możliwość zakupu trunków, jeśli tylko... przejdą na drugą stronę ulicy, gdzie administracyjnie znajduje się już gmina Stawiguda.
Czy "kultura picia" w Polsce kiedyś się skończy?
Według szacunków, 12% Polaków nadużywa alkoholu, a od jego nadmiernego spożycia rocznie umiera ok. 12 tys. osób. Rocznie alkohol przyczynia się do śmierci 2,5 mln osób na świecie.
***
CZYTAJ: Światowy Dzień Trzeźwości. Jak Anonimowi Alkoholicy wspierają tych, którzy zmagają się z nałogiem?
***
Warto dodać, że socjolodzy zauważają zmiany w tzw. "kulturze picia" w Polsce. Młodsze pokolenia – zwłaszcza osób urodzonych w okolicach 2000 roku – coraz częściej ograniczają lub całkowicie rezygnują z alkoholu. Jest to spowodowane np. większą świadomością na temat jego negatywnych skutków zdrowotnych.
Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, nie istnieje ilość alkoholu, która nie byłaby szkodliwa dla zdrowia. Każda dawka ma negatywny wpływ na organizm.











Komentarze (2)
Dodaj swój komentarz