Niezapowiedziana kontrola i szokujące ustalenia
Jesienią 2022 r. przedstawiciele, działającego w ramach Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) przeprowadzili niezapowiedzianą kontrolę w Zakładzie Karnym (ZK) w Barczewie.
W styczniu 2023 r. światło dzienne ujrzał raport, z którego wynikało, że w placówce „dochodzi do aktów przemocy ze strony niektórych funkcjonariuszy względem osadzonych”, w tym m.in. do tortur czy nieludzkiego i poniżającego traktowania.
Kontrolerzy ustalili, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że niektórzy strażnicy zastraszają więźniów, stosują represje oraz przemoc słowną i fizyczną. Osadzeni mieli być wyciągani z cel i doprowadzani do pomieszczeń niemonitorowanych, gdzie dochodzić miało do takich aktów przemocy jak: bicie, obrażanie, zastraszanie, podduszanie, a nawet podtapianie (m.in. poprzez sprowadzanie siłą do pozycji leżącej, kładzenie ręcznika na twarzy i polewanie wodą z miski). Warto zwrócić uwagę, że większość wymienionych metod nie pozostawia jednak widocznych śladów.
- U jednego z osadzonych w wyniku pobicia miało dojść do zatrzymania akcji serca. Nie wezwano pogotowia, funkcjonariusze samodzielnie reanimowali osadzonego, ostatecznie przywracając jego czynności życiowe – informowało Biuro RPO.
W niektórych przypadkach funkcjonariusze mieli zakładać więźniom na głowę czarny worek lub mokry ręcznik.

Budynek Zakładu Karnego w Barczewie
Nękanie osoby transpłciowej?
Przemocy doświadczyć miała również osoba transpłciowa, będąca w trakcie procesu korekty płci (przebywająca w placówce dla mężczyzn). W raporcie wskazano, iż była ona izolowana od innych więźniów. Tego rodzaju zachowania miały negatywnie wpłynąć na jej psychikę, doprowadzając do podejmowania licznych prób samobójczych.
- Osadzona poddawana jest kontroli osobistej, często polegającej na zdjęciu stanika i majtek, przez funkcjonariuszy płci męskiej. Nie ma możliwości wyboru płci osoby, która takiej kontroli dokonuje. Po rozpoczęciu procesu tranzycji funkcjonariusze ostentacyjnie używali wobec niej zaimków męskich, zdarzały się również obraźliwe określenia (…). Osadzona nie otrzymywała rzetelnych, potwierdzonych naukowo, informacji na temat korekty płci. Była zniechęcana przez funkcjonariuszy, słysząc, że „może dostać raka” lub „powinna przez 3 lata nosić sukienki, żeby zostać uznana za kobietę”. Przez dłuższy czas nie mogła posiadać akcesoriów kobiecych, np. stanika, opaski do włosów, kosmetyków. Nie otrzymywała wsparcia psychologicznego, przez dłuższy czas także medycznego – napisano w raporcie.
Dlaczego wiarygodność raportu została podważona?
Biuro RPO zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. KMPT zarekomendowało również przeprowadzenie kompleksowej kontroli ZK w Barczewie przez Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Olsztynie, do której w rezultacie doszło. Okazało się, że w jej wyniku podważono wiarygodność raportu.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że podczas wizytacji w Barczewie doszło do incydentu związanego z niewłaściwym zachowaniem kontrolera Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. W związku ze zniszczeniem mienia, dyrektor zakładu karnego zapowiedział kontrolerowi złożenie przeciwko niemu doniesienia do prokuratury. W opinii Ministerstwa Sprawiedliwości i Centralnego Zarządu Służby Więziennej, okoliczności incydentu wskazują na możliwość wystąpienia wady raportu, polegającej na braku obiektywizmu (…). Zakład Karny w Barczewie podlega regularnym kontrolom sądu penitencjarnego i nie zostały stwierdzone nieprawidłowości w działaniach funkcjonariuszy Służby Więziennej czy wychowawców ani nie stwierdzono naruszeń osadzonych. Dlatego do czasu zakończenia kontroli także pod kątem wiarygodności raportu nie mogą zostać podjęte żadne ostateczne decyzje w tej sprawie – przekazał naszemu portalowi Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Olsztynie.

Stanowisko kontrolera i finał sprawy
Według raportu natomiast, kontroler, którego dotyczyło zawiadomienie, chcąc opuścić pomieszczenie monitorowane na oddziale dla tzw. osadzonych niebezpiecznych, w którym przeprowadzał rozmowy z więźniami, przez ponad 15 minut bezskutecznie oczekiwał na reakcję funkcjonariuszy. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się finalnie do ministra sprawiedliwości o zbadanie sprawy. W wyniku przeprowadzonych czynności nie stwierdzono jednak znamion czynu zabronionego.
„Polskie Guantanamo” na językach
Przypomnijmy, że opisywana historia zyskała ogólnopolski rozgłos, a media zaczęły określać ZK w Barczewie „polskim Guantanamo”. Amerykańskie więzienie w bazie Guantanamo powstało w 2002 r., jako miejsce dedykowane podejrzanym o terroryzm, zatrzymanych głównie w Afganistanie i Pakistanie. Wśród metod przesłuchań znajdował się waterboarding (podtapianie) – wspomniane w raporcie KMPT.
„Pokrzywdzonych jest ponad 80 osób, natomiast świadków do przesłuchania są setki”
W lutym 2023 r. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła śledztwo w sprawie. W kwietniu ubiegłego roku o jego przebiegu opowiedział w studiu Olsztyn.com.pl rzecznik prokuratury, Daniel Brodowski.
- Postępowanie jest nadal w toku. Dotyczy ono bardzo szerokiego zakresu osobowego. Pokrzywdzonych jest ponad 80 osób, natomiast świadków do przesłuchania są setki. Chodzi o przebywających z pokrzywdzonymi w celi i funkcjonariuszy. Przesłuchania realizowane są na terenie całego kraju. Zabezpieczyliśmy bardzo obszerną dokumentację z Zakładu Karnego w Barczewie. Powołany został biegły medycyny sądowej, który ocenia, czy w dokumentacji medycznej znajdują się jakiekolwiek ślady potwierdzające obrażenia, o których mówią pokrzywdzeni – tłumaczył.
Umorzenie z powodu braku dowodów
Nikt nie usłyszał jednak zarzutów w sprawie. W ostatnim czasie postępowanie zostało umorzone.
- Podstawa to brak danych, czyli nie zebrano dowodów potwierdzających przekroczenie uprawnień, stosowania przemocy wobec pokrzywdzonych – przekazał mediom Daniel Brodowski.
„Diametralnie rozbieżne” zeznania i brak nagrań
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie wskazał również, iż relacje przesłuchanych osób okazały się „diametralnie rozbieżne” oraz odniósł się do braku nagrań z monitoringu z danego okresu.
- Zawiadomienia składane przez pokrzywdzonych dotyczą ubiegłych lat, nawet roku 2017 r. Okres przechowywania monitoringu z Zakładzie Karnym w Barczewie wynosi 7 dni, w szczególnych przypadkach 14 dni. Nie ma więc żadnych zapisów monitoringu, a materiał dowodowy opierał się na zeznaniach świadków – wyjaśniał.
Nieprawidłowości bez znamion przestępstwa
W niektórych przypadkach stwierdzono jednak nieregulaminowe zachowanie wobec osadzonych, które nie miały jednak znamion przestępstwa.
Postanowienie nie jest prawomocne.
ZK w Barczewie dysponuje 746 miejscami dla więźniów (w czasie kontroli w 2022 r. w placówce przebywało 708 osadzonych). Jednostka przeznaczona jest dla mężczyzn odbywających karę po raz pierwszy oraz recydywistów penitencjarnych.

Relacje, które wciąż budzą emocje
O złej sławie barczewskiego zakładu pisaliśmy również w 2024 r. w materiale pt. „Olsztyn, Barczewo. „Nie traktują nas jak ludzi”. Były osadzony ujawnia szokujące realia więziennego życia [AKTUALIZACJA]”. Artykuł dotyczył historii około 40-letniego mężczyzny, skazanego za oszustwa, który podczas odsiadki spędził blisko trzy miesiące w jednostce w Barczewie. Miało to miejsce w 2020 r.
Były osadzony opowiedział w rozmowie z Onetem, m.in. o sytuacji, której był świadkiem, kiedy to grypsujący więźniowie terroryzowali „dla rozrywki” niedołężnego skazanego, na co przyzwalali funkcjonariusze.
- Wiedzieli o tym, bo gdy im to zgłosiłem, usłyszałem: „A ty chcesz samobójstwo popełnić?” - tłumaczył.
Strażnicy „czują się nietykalni”?
Mężczyzna przywołał też historię, kiedy zamknięty został w jednej celi z więźniem chorym psychicznie, bez dostępu do leków. W momencie, w którym potrzebna była interwencja, w drzwiach celi stanąć miał strażnik i zapytać, czy u osadzonych występuje problem, a jeśli tak, to wróci i „zrobi porządek”. Wcześniej musiał zająć się kimś innym. Po wyjściu strażnika, więzień chory psychicznie uspokoił się. Osadzeni słyszeli natomiast awanturę w celi, znajdującej się piętro wyżej.
- Najpierw uderzenia w twarz. Potem słychać było, jak wleką kogoś po korytarzu. Brzęk otwieranych, wołanie o pomoc. Później dźwięk nalewania do naczynia wody i odgłosy krztuszenia się. Po jakimś czasie znów słyszeliśmy wleczenie po korytarzu. Pewnie wrzucili go z powrotem do celi – mówił.
To jedne z nielicznych, mrożących krew w żyłach, zachowań. Mężczyzna podkreślał, iż w strażnicy więzienni w barczewskiej placówce „czują się nietykalni”.
Redakcja portalu Olsztyn.com.pl przeprowadziła swego czasu wywiad z jednym z byłych osadzonych w ZK w Barczewie. Nasz rozmówca wspominał wówczas o złośliwych, celowych zachowaniach funkcjonariuszy, które miały mocno utrudniać funkcjonowanie w placówce. Opowiedział, m.in. o komplikacjach, związanych z uzyskaniem zwolnienia warunkowego. [Czytaj więcej: „Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo” - wspomnienia z kryminału]
Czytaj również:
Co słychać w sprawie tortur w Zakładzie Karnym w Barczewie? Najnowsze informacje
Kolejna kontrola KMPT w ZK w Barczewie. Ponownie doszło nadużyć ze strony strażników?
Osoba transpłciowa w ZK w Barczewie także doświadczyła przemocy?











Komentarze (2)
Dodaj swój komentarz